Jak bumerang powracają rządowe koncepcje mające na celu istotne zwiększenie wpływów do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Po raz kolejny w ostatnich latach mamy do czynienia z próbą oskładkowania wszystkich umów-zleceń. Teraz taki plan rząd zawarł w Krajowym Programie Reform na lata 2022-23.

Zapłacą firmy, zarobi ZUS
Składkami na ZUS mają być objęte wszystkie umowy-zlecenia, niezależnie od wysokości przychodów. Jak rząd uzasadnia swoją propozycję? „Celem reformy jest ograniczenie segmentacji rynku pracy poprzez zwiększenie ochrony socjalnej wszystkich osób pracujących na umowach cywilnoprawnych, poprzez objęcie tych umów składkami na ubezpieczenie społeczne, niezależnie od uzyskiwanych przychodów. Planowane zmiany przyczynią się do uporządkowania systemu ubezpieczeń społecznych, uszczelnienia zasad podlegania ubezpieczeniom, zwiększenia ochrony ubezpieczeniowej czy podwyższenia przyszłych świadczeń długoterminowych” - czytamy w Krajowym Programie Reform. Oskładkowanie wszystkich umów-zleceń ma wejść w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Obecnie, gdy ktoś ma kilka umów-zleceń, płaci składki na ZUS tylko od jednej, jeżeli opiewa ona przynajmniej na minimalne miesięczne wynagrodzenie. Jeżeli ktoś ma np. umowę o pracę i dorabia sobie na umowach-zleceniach, to również płaci składki tylko z jednego tytułu, zazwyczaj od umowy o pracę.
- Po wejściu w życie planowanych zmian składki emerytalno-rentowe i zdrowotne będą płacone od każdej umowy-zlecenia, niezależnie od ich liczby ani osiąganych przychodów. Stracą na tym zleceniobiorcy, ponieważ ich wynagrodzenie netto zmniejszy się o 13,7 proc., natomiast koszty ponoszone przez zleceniodawców wzrosną o 24 proc. Pomysł ten to niewątpliwie poszukiwanie dodatkowych dochodów dla ZUS. Jednak w długiej perspektywie nastąpi uszczelnienie systemu i poprawa ochrony ubezpieczeniowej – mówi Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego.
Jego zdaniem, raczej nie dojdzie do większego uciekania w szarą strefę, ale…
- Można się spodziewać, że część zleceniobiorców zajmujących się np. pomocą domową, ogrodnictwem, sprzątaniem, remontami mieszkań, może uciec w szarą strefę przed dodatkowymi obciążeniami składkowymi, jednak nie powinno to być powszechne zjawisko– dodaje Antoni Kolek.
Biznes w rozkroku
Przedstawiciele największych organizacji przedsiębiorców nie są zgodni w ocenie całościowego obciążenia wszystkich umów zlecenia.
- Jako BCC nie poprzemy tego pomysłu. Od pewnego czasu rząd ciągle zwiększa rozmaite obciążenia przedsiębiorców, zarówno podatkowe jak i składkowe. Nowe zasady oskładkowania zwiększą koszty pracodawców i zleceniobiorców. Jeżeli rząd chce ograniczyć patologie w zakresie składek na ZUS, to powinien je eliminować np. odpowiednimi kontrolami, a nie poprzez nakładanie dodatkowych obciążeń na firmy i na pracujących – mówi Joanna Torbé, ekspertka w zakresie ubezpieczeń społecznych w Business Centre Club.
W ostatnim czasie rząd próbował np. znieść tzw. limit 30-krotności składek na ZUS. Silny opór organizacji przedsiębiorców spowodował, że pomysł upadł.
Natomiast Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, propozycję rządu pochwala.
- Uszczelnienie oskładkowania umów-zleceń zwiększy bezpieczeństwo prawne pracodawców w ten sposób, że zniknie niepewność czy zleceniobiorca już jest ubezpieczony, czy nie. Obecnie pracodawca musi bazować na oświadczeniu zleceniobiorcy, które nie zawsze musi odpowiadać prawdzie. Po zmianach będzie miał jasność sytuacji. Składki będą wyższe, ale system będzie klarowny. ZUS ma dzięki temu zyskiwać nawet 4 mld zł rocznie. Apelujemy do rządu, aby ten projekt został opracowany rzetelnie i skrupulatnie, przy współpracy z ekspertami, i żeby vacatio legis było znacznie dłuższe. Postulujemy, by te zmiany weszły w życie najwcześniej z początkiem 2024 r. Przedsiębiorcy muszą mieć odpowiednio dużo czasu na przygotowanie się. Uważam, że jeśli te warunki zostaną spełnione, to rynek dość łatwo zaabsorbuje zmiany – mówi Łukasz Kozłowski.