ZUS straszy bałaganem w składkach

Projekt oskładkowania umów-zleceń doprowadzi do eskalacji sporów między płatnikiem a zleceniobiorcą — ostrzega prezes ZUS

Z zupełnie niespodziewanej strony wyszła silna kontra wobec propozycji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) obciążenia składkami emerytalnymi i rentowymi umów-zleceń, potocznie nazywanych śmieciowymi. Projekt forsowany przez ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza wywołał poważne obawy szefa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).

Projektowi forsowanemu przez resort pracy oberwało się z niespodziewanej strony. Pomysł, by co miesiąc pracownik wykonujący kilka drobnych zleceń sumował umowy, żeby upewnić się, że należy się składka na ubezpieczenie, skrytykował beneficjent — ZUS, którym kieruje Zbigniew Derdziuk. Przedsiębiorcy mu wtórują. (FOT. MW)
Zobacz więcej

Projektowi forsowanemu przez resort pracy oberwało się z niespodziewanej strony. Pomysł, by co miesiąc pracownik wykonujący kilka drobnych zleceń sumował umowy, żeby upewnić się, że należy się składka na ubezpieczenie, skrytykował beneficjent — ZUS, którym kieruje Zbigniew Derdziuk. Przedsiębiorcy mu wtórują. (FOT. MW)

Zbigniew Derdziuk uważa, że zaproponowany przez MPiPS nowy mechanizm określania podstawy wyliczania składek przerzuca na firmy (płatników) odpowiedzialność za błędy, niedopatrzenia, a nawet oszustwa osób pracujących na umowy— zlecenia. Może to doprowadzić do eskalacji sporów między nimi a nierzetelnymi zleceniobiorcami. Ze stanowiskiem prezesa ZUS zgadzają się eksperci z organizacji przedsiębiorców.

Zapłacą za kombinatorów

Dokładnie rok temu premier Donald Tusk w swoim tzw. drugim exposé zapewniał, że rząd nie chce obciążyć składkami umów— -zleceń, jednak latem tego roku minister Kosiniak-Kamysz przedstawił projekt łamiący obietnicę szefa rządu. Zaproponował objęcie składkami emerytalnymi i rentowymi umów-zleceń członków rad nadzorczych (49 tys.) oraz nowy sposób wyliczania składek dla pozostałych zleceniobiorców (na koniec 2012 r. było to 816 tys. osób).

Resort pracy tak uzasadnia swój projekt: „Zawarcie umowy-zlecenia jest coraz powszechniejsząformą wykonywania pracy, w istocie często zastępującą stosunek pracy. Projektodawca uznał za słuszne wprowadzenie rozwiązań zmierzających do zapewnienia wykonującym ją podmiotom większej ochrony ubezpieczeniowej”. De facto chodzi o zwiększenie wpływów do ZUS, które oszacowano na prawie 700 mln zł rocznie. Wyższe dochody ma zapewnić nowy system wyliczania podstawy wymiaru składek.

Obecnie, gdy ktoś ma kilka źródeł dochodów, np. kilka zleceń, to płaci składki od pierwszej umowy lub od wybranej przez siebie. MPiPS uważa, że prowadzi to do patologii polegającej na tym, że składki uiszczane są zazwyczaj od „najtańszej” umowy. Po zmianach składki mają być wyliczane od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę (dziś 1,6 tys. zł), jeżeli łączna kwota wartości zleceń osiągnie ten pułap. Jeśli nie, obciążenia nie będzie.

I właśnie ten nowy mechanizm spotkał się z dezaprobatą prezesa ZUS.

W jego opinii czytamy: „W świetle projektowanych przepisów konieczność >>czuwania nad dokładnym sumowaniem podstaw wymiaru (przychodów) uzyskiwanych z poszczególnych tytułów będzie spoczywała na ubezpieczonym, w każdym miesiącu podlegania ubezpieczeniom. Natomiast za ewentualny błąd lub niedopatrzenie ubezpieczonego będzie odpowiadał płatnik, zmuszony do korekty dokumentów ubezpieczeniowych i opłacania składek wstecz wraz z odsetkami”. ZUS obawia się, że mogą być problemy z „uczciwością” osób mających wiele drobnych zleceń.

Już napływają do niego z rynku sygnały, że wykonujący umowy-zlecenia często zatajają informacje mające wpływ na wysokość składek. ZUS twierdzi, że projektowany przez resort pracy system będzie bardziej skomplikowany niż obecny. „Rodzi to obawę, że wprowadzenie projektowanej regulacji wywoła wiele spraw spornych, np. o charakterze odszkodowawczym, pomiędzy ubezpieczonymi i płatnikami” — czytamy w stanowisku prezesa ZUS.

Biznes potwierdza obawy

Organizacje przedsiębiorców podpisują się pod opinią szefa ZUS.

— W pełni zgadzam się ze stanowiskiem prezesa. Już teraz często się zdarza, że biorący kilka zleceń nie informują o tym zleceniodawców. Z różnych przyczyn, nie tylko specjalnie to ukrywając, ale także wskutek niewiedzy czy nieświadomości takiego obowiązku. System i przepisy są tak bardzo skomplikowane, że wszyscy się w tym gubią — i zleceniobiorcy, i przedsiębiorcy. Ponadto projekt MPiPS oceniam bardzo krytycznie, bo ma wyłącznie fiskalny charakter. Nie wspomoże ubezpieczonych, nie przyniesie spodziewanych dochodów ZUS, ale wręcz je zmniejszy i tylko poszerzy szarą strefę — twierdzi Wojciech Nagel, ekspert Business Centre Club ds. ubezpieczeń społecznych. Podobnie wypowiada się Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

— Dosyć często zdarzają się oszustwa tego rodzaju, że zleceniobiorcy nie informują o innych zleceniach. Dopuszczają się tego w celu zminimalizowania swoich składek. Jeżeli ktoś zataja inne umowy-zlecenia, to nawet gdy zostanie to ujawnione po kilku latach, firma płatnik musi uiścić zaległe składki. Pozostaje jej tylko walczyć o ich odzyskanie od nierzetelnego zleceniobiorcy w sądzie na drodze cywilnej. Obawy prezesa ZUS że nowy system będzie jeszcze bardziej skomplikowany i konfliktogenny są w pełni uzasadnione — mówi Jeremi Mordasiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / ZUS straszy bałaganem w składkach