Związek: Nadal minimalne zagrożenie ptasią grypą

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-09-09 16:40

W Polsce zagrożenie ptasią grypą nadal jest minimalne - ocenia zastępca głównego lekarza weterynarii Janusz Związek. Jednak w całej Polsce hodowcy drobiu są uczulani przez weterynarzy, by zwracali uwagę na nietypowe zachowania ptaków, np. na ich nagłe padnięcia.

W Polsce zagrożenie ptasią grypą nadal jest minimalne - ocenia zastępca głównego lekarza weterynarii Janusz Związek. Jednak w całej Polsce hodowcy drobiu są uczulani przez weterynarzy, by zwracali uwagę na nietypowe zachowania ptaków, np. na ich nagłe padnięcia.

    W piątek w siedzibie Głównego Inspektoratu Weterynarii odbyło się spotkanie z przedstawicielami różnych służb na temat postępowania w razie wystąpienia podejrzenia ptasiej grypy w Polsce. Związek zaznaczył, że zagrożenie chorobą w Polsce na razie wciąż jest minimalne, ale w każdej chwili ta ocena może być zmieniona.

    Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do Głównego Inspektoratu Weterynarii, w przyszłym tygodniu odbędzie się nadzwyczajne spotkanie Rządowego Zespołu Koordynacji Kryzysowej, który być może zmieni stanowisko w sprawie zagrożenia chorobą w kraju.

    Hodowcy drobiu i właściciele gospodarstw, gdzie trzymane są ptaki, powinni zwracać uwagę na zachowanie zwierząt. Jak powiedział PAP Związek, ich nadmierne nagłe padnięcia są jednym z bardziej charakterystycznych objawów ptasiej grypy.

    "Jeśli kierowca przewożący drób zauważy masowe upadki ptaków, ma obowiązek zatrzymać się i natychmiast poinformować o tym najbliższą inspekcję weterynaryjną" - podkreślił Związek. Dodał, że także myśliwym, na których obszarach łowieckich znajdują się rzeki, jeziora i inne zlewiska wodne przekazano informacje, by w razie zauważenia wśród ptactwa wodnego upadków lub nietypowego zachowania zwierząt, zgłaszali to weterynarzom.

     W czasie piątkowego spotkania przedstawiciele weterynarii, policji, straży granicznej i innych służb omówili działania, jakie będą podjęte w przypadku podejrzenia pojawienia się choroby w Polsce.

    Jak poinformował Związek, ustalono, że gdyby w Polsce pojawiło się poważne podejrzenie, wokół prawdopodobnego ogniska choroby powstanie 3-kilometrowa strefa zapowietrzona, w której wszystkie ptaki zostaną wybite. Wokół niej, utworzy się strefę o wielkości 10 kilometrów kw. - tzw. obszar zagrożony. Będą tam przeprowadzane bezwzględne kontrole weterynaryjne gospodarstw. Kolejna, tzw. strefa ciszy o wielkości 20 km kw. powstanie wokół ogniska choroby. Będzie w niej obowiązywał zakaz poruszania się samochodów ciężarowych, którymi można by wywieźć drób z pozostałych dwóch stref.

    W wielu rejonach kraju hodowców drobiu szkoli się, jak mają postępować w przypadku podejrzenia pojawienia się choroby i jak chronić się przed zarażeniem. Np. w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Kalsku koło Zielonej Góry kilkudziesięciu hodowców szkolili specjaliści z inspekcji weterynaryjnej.

    Jak powiedział PAP Wiktor Hodun z Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej w Zielonej Górze, najważniejsza jest profilaktyka. Dlatego też hodowcy powinni do maksimum ograniczyć możliwość kontaktu ich drobiu z dzikimi ptakami, szczególnie tymi migrującymi, jak gęsi, kaczki itp.

    Wirus ptasiej grypy pojawił się w 1997 r. Od tego czasu zakaziło się nim 112 osób, a zmarło 65. Były to osoby, które miały bezpośredni kontakt z zakażonymi zwierzętami. Konieczne było wybicie milionów sztuk drobiu na fermach w Azji. Nie udowodniono, aby wirus przenosił się z człowieka na człowieka. Według informacji służb weterynaryjnych, wirusa ptasiej grypy niszczy obróbka termiczna, jest on też wrażliwy na powszechnie stosowane środki dezynfekcyjne.