Związek Polski z ropą trudny do rozbicia

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2024-07-09 20:00

Pomysły Międzynarodowej Agencji Energii na zmniejszenie zużycia ropy w Polsce mogą wywołać opór społeczny i poczucie braku sprawiedliwości — ocenia think tank WiseEuropa.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co państwa mogą zrobić, by zużywać mniej ropy
  • jaki to może dać efekt
  • które rady w Polsce się sprawdzą
  • a które nie
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Kiedy w lutym 2022 r. Rosja zaatakowała Ukrainę na pełną skalę, afiliowana przy OECD Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) ruszyła z rekomendacjami dotyczącymi możliwości zmniejszenie popytu państw na surowce z Rosji. Powstał wtedy m.in. 10-punktowy poradnik wspierający zmniejszenie zużycia ropy naftowej. MAE oszacowała wówczas, że szybkie ruchy gospodarek rozwiniętych mogłyby w cztery miesiące zmniejszyć popyt na ropę nawet o 2,7 mln baryłek dziennie.

Możliwość wdrożenia tych sposobów w Polsce przeanalizował think tank WiseEuropa.

Trzy rady się sprawdzą

Według WiseEuropa zmniejszenie przez Polskę zużycia ropy to nie tylko droga do zmniejszenia uzależnienia od tego surowca (krajowa produkcja zaspokaja jedynie 3 proc. popytu), ale też do dekarbonizacji gospodarki i poprawy jakości powietrza. Mimo to zalecenia MAE think tank uznaje za jedynie „ćwiczenie intelektualne”, a rekomendacje uważa za częściowo niespójne, a częściowo niedostosowane do polskich realiów.

Za ciekawy został uznany pomysł obniżenia dopuszczalnej prędkości na autostradach o co najmniej 10 km/h. Oprócz zmniejszenia zużycia ropy naftowej mógłby zwiększyć bezpieczeństwo na sieci dróg szybkiego ruchu. Podobnie jest z pomysłem telepracy do trzech dni w tygodniu, który może być szansą na zatrzymanie mieszkańców w mniejszych miejscowościach przeżywających zapaść demograficzną.

Sprawdzić może się też, zdaniem WiseEuropa, promowanie ekojazdy dla ciężarówek i w dostawach towarów. Wynika to z szerokiej możliwości stosowania nadzoru parametrów jazdy w pojazdach flotowych.

Opór społeczny ma znaczenie

Mniejszy potencjał WiseEuropa widzi w pomyśle wprowadzenia w miastach niedzieli bez samochodów. Problemem może być wyznaczenie obszaru objętego regulacją oraz sprawiedliwe zdefiniowanie wyjątków. O ile wyjątek dla transportu publicznego nie budziłby kontrowersji, o tyle np. dla samochodów elektrycznych mógłby wzbudzić opór społeczny gorzej sytuowanych mieszkańców, których nie stać na takie samochody.

Niesprawiedliwy jest również pomysł wprowadzenia naprzemiennego, np. co drugi dzień, użytkowania samochodów prywatnych w miastach — posiadający dwa auta mogliby łatwo te reguły obchodzić, a pomysł wprowadzenia tańszego transportu publicznego i zachęcanie chodzenia pieszo i jazdy na rowerze think tank uznał za mało konkretny. W miastach takie warunki już istnieją, natomiast prowincja i tak cierpi z powodu wykluczenia transportowego.

Szybko, ale bezpiecznie

A car sharing? Tu WiseEuropa widzi wyzwanie o charakterze socjologicznym związane z przywiązaniem Polek i Polaków do własności oraz kultury szybkiej, ale bezpiecznej jazdy. Podobnie jest z koncepcją częstszego korzystania z szybkich kolei i pociągów nocnych zamiast z samolotów. WiseEuropa podkreśla, że w Polsce głównym konkurentem kolei są nie samoloty, lecz samochody osobowe. Dodatkowo wyzwaniem jest przepustowość kolei.

Unikanie biznesowych połączeń lotniczych? Do tego potrzebny byłby rozwój szybkich kolei, a do zwiększenia udziału samochodów elektrycznych podniesienie np. opłat dla pojazdów spalinowych. Na takie działania nie ma ani zgody wśród rządzących, ani poparcia społecznego.

„Wyzwaniem pozostaje przekonanie (…) grup (…), którym regulacje mogą kojarzyć się z utrudnianiem życia. Pytanie o to, czy pojedynczy człowiek może chcieć poświęcić część swojego dobrostanu na rzecz (…) kwestii klimatycznych pozostaje otwarte” — konkluduje WiseEuropa.