Związki chcą odwołać prezesa w Daewoo-FSO
NSZZ Solidarność nie chce, by Sung Koog Yeo, prezes Dae-woo-FSO, pozostawał dłużej na swoim stanowisku. Twierdzą, że działa na szkodę spółki, co w końcowym efekcie może zaowocować jej likwidacją.
Związkowcy Solidarności w Dae-woo-FSO domagają się usunięcia ze stanowiska Sung Koog Yeo, prezesa spółki.
— Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której rada nadzorcza powierzy tę funkcję wiarygodnej osobie. Będziemy również sugerować staroście powiatu warszawskiego, aby nie przedłużał prezesowi zgody na dalszą pracę w Polsce. Mamy nadzieję, że sprawą bardziej niż dotychczas zainteresuje się resort skarbu, dysponujący „złotą akcją” i mający swojego przedstawiciela w zarządzie Daewoo-FSO — twierdzi jeden z przedstawicieli NSZZ Solidarność.
Działania związkowców mogą mieć jednak niemal wyłącznie lobbingowy charakter, gdyż nie mają oni żadnych instrumentów prawnych, umożliwiających bezpośrednie odwołanie szefa zarządu.
Mocne słowa
Związkowcy twierdzą, że prowadzona przez Sung Koog Yeo polityka doprowadzi spółkę do likwidacji.
— Jego wszystkie decyzje służą jedynie udowodnieniu, że dalsze funkcjonowanie Daewoo-FSO nie ma ekonomicznego uzasadnienia — czytamy w stanowisku Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność.
Zdaniem związkowców, argumentem przemawiającym za taką oceną działań Sung Koog Yeo ma być brak skutecznych rozwiązań wobec systematycznego spadku sprzedaży aut. Oskarżają swojego szefa — osobiście nadzorującego dystrybucję aut — m.in. o brak dostaw dla wojska, policji, straży pożarnej i innych klientów instytucjonalnych.
— W dalszym ciągu blokowany jest przez koreańskiego właściciela eksport samochodów produkowanych w naszej spółce na rynki krajów zachodnioeuropejskich. Efektem tego są kolejne korekty w biznesplanie, zakładające produkcję coraz mniejszej liczby aut — dodają związkowcy.
Zdaniem Krystyny Danilczyk, rzeczniczki prasowej Daewoo-FSO, zarzuty te są nieuzasadnione, a związkowcy na bieżąco są informowani o prawdziwych przyczynach niskiej sprzedaży, konieczności restrukturyzacji zatrudnienia czy o potrzebie obniżki kosztów.
Lista nieobecnych
Nietrudno zgadnąć, że do tak ostrej reakcji skłoniła związkowców możliwość dalszych zwolnień grupowych. Ich zdaniem, może dojść do sytuacji, kiedy podczas listopadowej rocznicy 50-lecia istnienia zakładu będzie w nim pracować jedynie 1500 osób. Tymczasem na początku tego roku — jeszcze przed grupowymi redukcjami — pracowało 4,5 tys. osób.
— Zwolnienia w zakładzie obejmują nie tylko zwykłych pracowników, ale także zasłużonych dla firmy przedstawicieli kadry zarządzającej. Niedawno na wniosek prezesa Yeo z pracy zostali zwolnieni Maciej Motelski, dyrektor ds. produkcji i rozwoju, oraz Zbigniew Szczepanik, dyrektor pionu rozwoju — informują źródła związkowe.