ZWIĄZKI KOMPLIKUJĄ ŻYCIE ZARZĄDOM

Zielewski Paweł, Grzeszczuk Robert, Bednarz ewa, Sulejewski Artur, Stasiuk Tadeusz
29-09-1999, 00:00

ZWIĄZKI KOMPLIKUJĄ ŻYCIE ZARZĄDOM

Protesty pracownicze bardzo rzadko wychodzą spółkom giełdowym na dobre

PO DRUGIEJ STRONIE BARYKADY: (Od lewej:) Andrzej Podsiadło (PBK), Jacek Okrutny (KFM), Cezary Przybysławski (Bytom) i Bolesław Ryndak (Polifarb Dębica) musieli rozwiązać konflikty w zarządzanych przez siebie spółkach. Udało się, ale nie wiadomo, na jak długo. fot. ARC

Związki zawodowe w spółkach giełdowych nie cieszą nikogo poza samymi związkami. Z nieukrywaną niechęcią mówią o nich prezesi większości spółek. Niewielu zarządom udaje się wygasić konflikty. A i tak dzieje się to sporym kosztem. Nerwów, a czasami wyników finansowych.

Związki zawodowe, działające w spółkach giełdowych gremialnie, deklarują, że ich podstawowym zadaniem jest kontrola działalności zarządów i realizacji przyjętych i zaakceptowanych (przez wszystkie strony — łącznie z pracownikami) strategii. Bardzo często jednak doprowadza to do konfliktów. Niektóre z wielkich spółek z GPW uważane są wręcz za zakładników działających w nich związków.

Związane ręce KGHM

Firmą, w której bardzo silną pozycję mają związki zawodowe, pozostaje KGHM. W jakim stopniu pozycja ta jest silna, pokazuje rozstrzygnięcie sporu, który od przez kilka miesięcy toczyły związki i zarząd. W konflikt z zarządem KGHM weszły dwie największe centrale związkowe działające w spółce: ZZ Pracowników Przemysłu Miedziowego i Sekcja Krajowa Górnictwa Rud Miedzi NSZZ „Solidarność”. Poszło o wypłaty nagród z zysku i podwyżek wynagrodzeń. Związkowcy zażądali także wprowadzenia przedstawiciela załogi do zarządu spółki.

Pokłosiem konfliktu będą, prawdopodobnie, zmiany w radzie kombinatu.

Kampania związkowa w KGHM ma silny podtekst polityczny. Ryszard Zbrzyzny, lider najgłośniejszego ze związków — ZZ Pracowników Przemysłu Miedziowego — jest posłem SLD i na każdym kroku atakuje „koalicyjny” zarząd i radę nadzorczą miedziowej spółki.

TP SA: cisza przed burzą

W ślady KGHM idą związkowcy z TP SA, którzy zapowiedzieli, że sprzeciwią się redukcjom zatrudnienia, które może zaproponować przyszły inwestor strategiczny (za kilka miesięcy zostanie nim francuski France Telecom lub amerykański SBC).

W przedsiębiorstwie zatrudnionych jest obecnie ponad 70 tys. osób. Zdaniem analityków, przy restrukturyzacji spółki stracić pracę mogłaby nawet połowa pracujących w firmie. Przedstawiciele siedmiu central związkowych, które działają w spółce, zapowiadają, że nie zgodzą się na żadne redukcje.

Jak Polar z konopi

— Zdobycie przez spółkę, często bardzo jej potrzebnego inwestora strategicznego nie zawsze jest dobrze odebrane przez załogę — stwierdza jeden z analityków, przywołując najjaskrawszy ostatnio przykład wrocławskiego Polaru.

Działające w spółce związki zawodowe mogą utrudnić wejście do firmy nowego inwestora strategicznego — włosko-francuskiej grupy Brandt. Związkowcy domagają się bowiem podpisania odrębnych umów socjalnych, bojąc się w przyszłości koniecznej restrukturyzacji zatrudnienia. Takiej, jaka miała miejsce w Kujawskiej Fabryce Manometrów lub Polifarbie Dębica.

— W Polifarbie doszło także do konfliktu na tle płacowym, gdyż pracownicy nie zgadzali się na zaproponowaną im rewaloryzację płac. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy Alcro Beckers, szwedzki właściciel Polifarbu, ogłosił, iż odkupił od Skarbu Państwa i funduszy NFI część udziałów — przypomina jeden z analityków.

— Protesty pracownicze wynikają przede wszystkim z obaw o gwarancje zatrudnienia. Obecna konkurencja na rynku wymusza jednak ograniczanie kosztów, co w pierwszym rzędzie musi polegać na zwalnianiu niepotrzebnych pracowników — tłumaczy analityk WestLb Panmure.

Celowe działanie

Analitycy podkreślają bowiem, że w wielu przypadkach działania podejmowane przez inwestorów strategicznych są nastawione na jak najszybsze obniżenie wartości danej spółki, by potem móc odkupić jej udziały po znacznie niższej cenie. W tym celu w przejmowanych spółkach są wdrażane kosztowne plany restrukturyzacyjne. Tworzone są najróżniejsze rezerwy obciążające finanse spółki. Prowadzi to do wybuchu protestów pracowników, co z kolei jest bardzo źle odbierane przez inwestorów giełdowych i powoduje spadek ceny akcji. I wtedy inwestor ogłasza wezwanie po niskiej cenie, argumentując to bardzo słabą kondycją spółki.

Z drugiej jednak strony, poczynania inwestorów w dłuższej perspektywie przynoszą w większości wypadków dosyć dobre rezultaty, a załogi przekonują się do programu nowego właściciela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zielewski Paweł, Grzeszczuk Robert, Bednarz ewa, Sulejewski Artur, Stasiuk Tadeusz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ZWIĄZKI KOMPLIKUJĄ ŻYCIE ZARZĄDOM