Czytasz dzięki

Związkowcy chcą strajku, Europa mniej emisji

Strajkowym groźbom górniczych związkowców towarzyszy nadmiar węgla na zwałach, brak zbliżających się wyborów i… nowe wymagania KE.

Związki zawodowe regionu Śląska i Zagłębia ogłosiły pogotowie strajkowe i rozesłały wczoraj do górników ulotki wzywające do „czynnego oporu” w celu ochrony miejsc pracy. W ten sposób związkowcy reagują na przedstawiony im w miniony czwartek projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., zakładający szybsze tempo odchodzenia energetyki od węgla.

O potrzebie reformy sektora górniczego mówiło się jeszcze
przed wyborami prezydenckimi, ale z ofensywą rząd się wstrzymywał. Rozmowy o
zmianach ruszyły latem. Czy jesień przyniesie strajki?
Zobacz więcej

CO PRZYNIESIE JESIEŃ?

O potrzebie reformy sektora górniczego mówiło się jeszcze przed wyborami prezydenckimi, ale z ofensywą rząd się wstrzymywał. Rozmowy o zmianach ruszyły latem. Czy jesień przyniesie strajki? Beata Zawrzel-REPORTER

Procenty rozeźliły związki

Projekt PEP 2040 to już trzecie podejście rządu do zaplanowaniatransformacji polskiej energetyki. Obecny dokument powstał w Ministerstwie Klimatu i zakłada, że udział węgla w produkcji energii wyniesie w 2030 r. 37,5-56 proc., a w 2040 r. 11-28 proc. Widełki pokazują, jak ten udział zależy od cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla — im droższe, tym ten udział niższy. Górnicze związki z większą uwagą podchodzą do dolnej granicy widełek, a Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, nazwał je „wyrokiem śmierci” dla górnictwa i regionu.

Związkowcy żądają, by to premier Mateusz Morawiecki zaangażował się teraz w rozmowy i dają mu czas do 21 września. To termin wcześniejszy od daty, do której ma powstać wspólna rządowa-związkowa strategia restrukturyzacji Polskiej Grupy Górniczej (PGG). Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowychodpowiedzialny za górnictwo, zapowiada, że będzie gotowa na przełomie września i października.

Czy premier przyjedzie?

Czy premier przyjedzie do górników? Wśród jego doradców można usłyszeć, że nie.

Okoliczności sprzyjają dziś twardej postawie rządu. Po pierwsze, najbliższe wybory odbędą się dopiero za trzy lata. Po drugie, na przykopalnianych zwałach leżało pod koniec lipca prawie 8 mln ton węgla (dane ARP) wobec 4,5 mln ton rok wcześniej. To oznacza, że węgla jest za dużo, a ewentualny strajk nie zagrozi bezpieczeństwu surowcowemu elektrowni. Po trzecie, świadczenie postojowe, wypłacane górnikom w czasie ewentualnego strajku, jest niższe od ich pełnego wynagrodzenia za pracę.

Dla PGG, która jest na skraju bankructwa, to ważne. Według ostatnich danych, PGG ma po siedmiu miesiącach tego roku aż 548 mln zł straty. To więcej niż w całym ubiegłym 2019 r., kiedy strata wyniosła prawie 500 mln zł.

Gwałtowne pogorszenie wyniku to efekt pandemii, która obniżyła popyt na prąd, a ten w Polsce w większości pochodzi z węgla. Swoje zrobiła też ciepła zima.

Komisja zaostrza kurs

Nadziei związkowcom nie dadzą też anonse Komisji Europejskiej (KE), która planuje podnieść cel redukcji emisji CO 2 do 55 proc. w 2030 r. i ustalić większy docelowy udział odnawialnych źródeł energii. To część planu odbudowy gospodarczej kontynentu po pandemii. Zdaniem KE, kryzys może być szansą na przyspieszenie transformacji ku gospodarce neutralnej klimatycznie. Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE, ma przedstawić nowe cele dziś, w środę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane