Zmniejszanie składki do OFE to zły pomysł. Lepiej podnieść wiek emerytalny — radzą niemieccy eksperci.
O emeryturze pod palmami, którą obiecywały reklamy niektórych OFE, można zapomnieć. Potwierdza to analiza polskiego systemu emerytalnego przeprowadzona przez niemieckich ekspertów.
— Żaden system nie jest w stanie zagwarantować utrzymania poziomu konsumpcji po przejściu na emeryturę. Pytanie, jak duży będzie spadek. W Polsce ze względu na niekorzystną demografię, małą liczbą narodzin dzieci i znaczący wzrost liczby osób starszych w najbliższych latach tzw. luka emerytalna [spadek dochodów po przejściu na emeryturę w porównaniu do pensji — przyp. red.] będzie wysoka — mówi prof. Bernd Raffelhüschen z Uniwersytetu we Freiburgu.
Według wyliczeń jego zespołu w zależności od wieku luka emerytalna dla mężczyzn wynosić będzie od 42 do 49 proc. (tzn. będą w stanie utrzymać konsumpcją na poziomie 58-51 proc. stanu sprzed emerytur), a kobiet od 51 do 65 proc. Jeszcze gorzej będzie jeśli resortom pracy i finansów uda się przeforsować koncepcję zmniejszenia z 7,3 do 4 proc. składki trafiającej do OFE.
— Reforma wprowadziła dywersyfikację: pierwszy filar jest związany z ryzykiem demograficznym, a drugi z ryzykiem rynku kapitałowego. Zmniejszenie składki to powrót do systemu repartycyjnego, a więc uzależnienie się tylko od jednego ryzyka. A prognoza demograficzna dla Polski jest bardzo niekorzystna. Wyliczenia pokazują, że powiększyłoby to lukę emerytalną — mówi Bernd Raffelhüschen.
Rachunek za dzisiejsze poprawienie kondycji budżetu zapłacą przyszłe pokolenia. Dużo lepiej eksperci oceniają koncepcję zrównania wieku emerytalnego i stopniowego podniesienia dla kobiet z 60 do 65 lat. Wyliczyli, że luka emerytalna dla kobiety urodzonej w 1970 r., która zakończy pracę w 60. roku życia wyniesie 64 proc. Jeśli popracuje do 65. roku, spadnie do 48 proc.
— Polska ma bardzo niski wiek emerytalny. Powinien być podnoszony, tak, jak to jest w większości krajów europejskich. Nikt w Niemczech nie był i nie jest zadowolony z podniesienia wieku emerytalnego do 67. roku. Jednak to było oczywiste — jeśli wydłuża się średnia długość życia, to nie powinno oznaczać, że coraz dłużej jesteśmy na emeryturze. Politycy wiedzieli, że to konieczność i wprowadzili coś niepopularnego — mówi Bernd Raffelhüschen.
Jego zdaniem, powinno się też spopularyzować samodzielne oszczędzanie.
— Dobrym rozwiązaniem jest zwolnienie z podatku długoterminowych oszczędności i opodatkowanie świadczeń. Chodzi o przesunięcie podatku z pracujących na niepracujących — tłumaczy profesor.
Grzegorz Nawacki