Zyski i straty z hamowania na torach

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 03-12-2018, 22:00

Resort energii ureguluje system oddawania do sieci energii z pojazdów szynowych. Zarobi komunikacja miejska, stracą kolejarze

Ministerstwo Energii (ME) przygotowało projekt nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, dotyczący m.in. rozliczeń za oddawanie do sieci prądu, przez hamujące pojazdy szynowe w procesie tzw. rekuperacji. Przekonuje, że pozwolą urealnić koszty przewoźników i odzwierciedlą rzeczywiste zużycie przez nich energii. Początkowo propozycja resortu została pozytywnie przyjęta na rynku przewozowym. Jednak po szczegółowych analizach finansowych kolejarzom zrzedła mina, bo okazało się, że poniosą straty, w efekcie których inwestycje w nowy tabor staną się nieopłacalne.

Zaproponowane przez resort energii przepisy dotyczące odzysku energii z
hamowania miały ujednolicić rynkowe zasady rozliczeń. Efekt jest przeciwny,
projekt wzbudził na rynku wiele zamieszania.
Zobacz więcej

DOBRE CHĘCI:

Zaproponowane przez resort energii przepisy dotyczące odzysku energii z hamowania miały ujednolicić rynkowe zasady rozliczeń. Efekt jest przeciwny, projekt wzbudził na rynku wiele zamieszania. Fot. Fotolia

Korzystniejsze umowy

„PB” pisał już, że wielu przewoźników kolejowych zawarło dobrowolne, indywidualne umowy z dostawcą energii trakcyjnej, czyli z PKP Energetyka. Na ich podstawie rozliczają koszty prądu oddawanego do sieci przez pociągi podczas hamowania. Ucieszyli się, że ME określi jednolite dla wszystkich podstawy prawne, dotyczące zasad zwrotu energii i rozliczeń finansowych. Okazało się jednak, że zaproponowane przez ten resort w projekcie nowelizacji Prawa energetycznego rozwiązania, są mniej korzystne niż obecnie zapisane w umowach przez PKP Energetyka. Maciej Gładyga, dyrektor biura Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, podkreśla, że umowy gwarantują przewoźnikom odzyskanie 100 proc. ceny oddawanej energii i opłaty dystrybucyjnej. Resort energii proponuje natomiast wprowadzenie obowiązku odkupienia przez dostawcę energii, ale tylko za 85 proc. ceny rynkowej w poprzednim kwartale, ogłoszonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

Przewoźnicy szacują, że w efekcie ich koszty rozliczeń wynikające z zakupu i zwrotu energii znacznie wzrosną w porównaniu z obecnymi. Największy polski operator pasażerski, czyli Przewozy Regionalne, szacuje wzrost na 10 mln zł rocznie. Obawia się, że odzyska jedynie część kosztów tzw. czarnej energii, ale poniesione przez niego opłaty dystrybucyjne, mimo oddania prądu z hamowania, nie zostaną zwrócone.

„Wzrost kosztów bezpośrednio może przełożyć się na wielkość przygotowywanej oferty dla pasażerów” — przestrzegają Krzysztof Zgorzelski, prezes Przewozów Regionalnych oraz Jarosław Klasa, członek zarządu spółki, w opinii do projektu ME.

Dodają, że nowy model rozliczeń obciąży budżety województw. To one są organizatorami, finansującymi przewozy pasażerów. Koleje Śląskie szacują natomiast, że straty wynikające z nowych przepisów sięgną 3 mln zł rocznie i zniweczą pozytywne efekty wymiany starego taboru na pojazdy elf II, dostarczane przez bydgoską Pesę.

„Jednym z kryteriów zakupu takiego taboru była możliwość rekuperowania energii trakcyjnej. Po wejściu w życie ww. ustawy (…) może okazać się, że zakup takich pojazdów był nieekonomiczny” — napisali w opinii do projektu Wojciech Dinges, prezes Kolei Śląskich i Renata Szczygieł, wiceprezes spółki.

Krzysztof Kłak, członek zarządu ds. technicznych stołecznej Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM) szacuje natomiast straty spółki na ok. 2 mln zł rocznie. Informuje, że posiada ona 26 pojazdów przystosowanych do rekuperacji i tylko dwa nieprzystosowane. Podobnie jak menedżerowie z Kolei Śląskich uważa, że po wprowadzeniu przepisów proponowanych przez resort energii, inwestycja w nie może okazać się nieekonomiczna. Przedstawiciele PKP Szybkiej Kolei Miejskiej w Trójmieście szacują natomiast, że obecnie oddaje ona z hamowania około 20 proc. energii, a w nowym systemie jej koszty rozliczeń wzrosną o 2,1 mln zł rocznie.

Pociąg z licznikiem

Przewoźników poparł Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego. Podkreśla, że flota pojazdów oddających prąd do sieci będzie rosnąć. Zgodnie z unijnymi rozporządzeniami, do 2021 r. powinny one zostać wyposażone w liczniki pozwalające na rozliczanie rekuperowanej energii. Ignacy Góra apeluje do ME o wdrożenie przepisów pozwalających na korzystny model rozliczeń za prąd dla kolei.

PKP Energetyka przestrzega, że w nowym systemie przewoźnicy będą traktowani jako wytwórcy energii. Będzie musiała wynegocjować z nimi nowe umowy i taryfy, co znacznie skomplikuje zasady rozliczeń. Spółka proponuje katalog zmian, które pozwolą przewoźnikom rozliczać się w systemie podobnym jak prosumenci na rynku indywidualnym.

Komunikacja vs. energetyka

W odróżnieniu do firm kolejowych, z projektu resortu energii cieszy się Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej (IGKM), zrzeszająca aż 220 podmiotów. Proponuje jedynie doprecyzowanie katalogu pojazdów, które będą objęte nowymi przepisami.

„Zapisy dotyczące rekuperacji w proponowanej nowelizacji pozwolą w przyszłości przedsiębiorstwom komunikacji miejskiej, eksploatującym tramwaje, trolejbusy i pociągi metra na wprowadzenie dodatkowych rozwiązań prowadzących do jeszcze efektywniejszej i oszczędniejszej polityki transportowej” — napisała w opinii do projektu ME Dorota Kacprzyk, prezes IGKM.

Dodaje, że obecnie liczba pojazdów miejskich przystosowanych do rekuperacji stanowi 25 proc. taboru i stale rośnie. Problem w tym, że dostawcy energii m.in. dla pojazdów miejskich nie palą się do jej obowiązkowego odkupienia.

„Energia pochodząca z rekuperacji jest wprowadzana do sieci elektroenergetycznej w sposób trudny do przewidzenia, w dużych ilościach, w bardzo krótkim czasie, niekoniecznie wtedy, gdy istnieje zapotrzebowanie. W efekcie może to istotnie utrudniać działalność i negatywnie wpływać na bezpieczeństwo systemu energetycznego” — napisano w opinii Polskiej Grupy Energetycznej do projektu nowelizacji ME.

Jej przedstawiciele podkreślają, że ustalenie kwoty obowiązkowego odkupienia energii za 85 proc. ceny z poprzedniego kwartału, to wskaźnik „rażąco wysoki”. Proponują jego obniżenie lub stopniowe dochodzenie do tego poziomu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zyski i straty z hamowania na torach