W rękach towarzystw ubezpieczeniowych znajduje się niemal 39 mld zł lokat. Większość z nich ulokowana została w tym roku w dłużnych papierach skarbowych — głównie obligacjach. Kolejne obniżki stóp procentowych oznaczają, że ubezpieczycielom trudniej będzie osiągać zyski.
Choć koniunktura w ubezpieczeniach nie jest najlepsza, po trzech kwartałach 2001 r. towarzystwa wykazały 968 mln zł zysku. Było to aż o 65,66 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Tajemnica sukcesu tkwi w wysokich przychodach z 38,87 mld zł lokat, którymi zarządzają towarzystwa ubezpieczeniowe.
— W okresach koniunktury ubezpieczyciele zarabiają na podstawowej działalności. Jeżeli jednak nie da się osiągnąć dodatniego wyniku technicznego, zarabia się na lokatach — tłumaczy Mirosław Kowalski, szef grupy Zurich w Polsce.
Coraz wyższe dochody z lokat są naturalną konsekwencją rozwoju towarzystw ubezpieczeniowych. W ciągu ostatniego roku łączny poziom lokat polskich zakładów wzrósł o ponad 19 proc.
Wyższe lokaty oznaczają wyższe zyski z inwestowania posiadanych środków. W tym roku były one jeszcze większe, ponieważ przez długi czas Rada Polityki Pieniężnej utrzymywała bardzo wysokie realne stopy procentowe.
Konsekwencją wzrostu wartości lokat, dobrych wyników inwestycyjnych i słabego poziomu sprzedaży ubezpieczeń było zwiększenie udziału przychodów z lokat w całości przychodów towarzystw ubezpieczeniowych. Po trzech kwartałach 2000 r. udział ten wynosił 18,8 proc., a we wrześniu 2001 r. wzrósł do 20,6 proc. Kilka dużych zakładów ubezpieczeń, w tym Warta i Ergo Hestia, właśnie dzięki przychodom z lokat osiągnęło zysk netto — mimo ujemnego wyniku technicznego.
Na wartość lokat zakładów ubezpieczeń składają się lokaty własne towarzystwa oraz popularne fundusze ubezpieczeniowe. Powoduje to, że towarzystwa życiowe dysponują wyższymi lokatami (22,9 mld zł) niż majątkowe (15,9 mld zł).
Struktura lokat towarzystw zależy w dużej mierze od tego, w co w danym okresie opłaca się inwestować. Jeszcze na początku 2001 r. 69,3 proc. środków będących w dyspozycji towarzystw ubezpieczeniowych ulokowanych było w dłużne papiery wartościowe, głównie w obligacje skarbowe. Utrzymywanie wysokich stóp procentowych sprawiło, że we wrześniu 2001 r. zainwestowano w nie już 77,3 proc. lokat zakładów. Towarzystwa życiowe, a w dużej mierze ich klienci wybierający fundusz, były jeszcze bardziej ostrożne i zdeponowały w tych papierach wartościowych aż 82,4 proc. swoich lokat. W tym samym okresie niemal dwukrotnie spadł udział akcji, udziałów i jednostek funduszy w portfelu inwestycyjnym towarzystw.
Towarzystwa ubezpieczeniowe niechętnie dzielą się swoimi doświadczeniami inwestycyjnymi, zwłaszcza dotyczącymi zarządzania środkami własnymi. Pytani przez nas analitycy podkreślają, że trudno mówić o jednolitej polityce zakładów w tym zakresie.
— W dużej mierze zależy ona od strategii prezentowanej przez firmę lub jej akcjonariuszy. Często ma na nią wpływ nie tylko stopa zwrotu, ale też np. regulacje podatkowe — twierdzi jeden z zarządzających.
Wielu analityków spodziewa się jednak, że w najbliższym roku nominalne zyski z inwestycji nie będą już tak wysokie jak w 2002 r.
— W przyszłym roku zyski z lokat będą zapewne nieco niższe. Spodziewam się jednak, że w wyniku restrukturyzacji i wzrostu wymagań reasekuratorów towarzystwa nawet o 20-30 proc. poprawią wyniki techniczne — twierdzi Mirosław Kowalski.
Okiem analityka
Wyniki nie są jeszcze zagrożone
Moim zdaniem, w przyszłym roku nadal będzie istnieć możliwość uzyskiwania wysokich dochodów z inwestycji kapitałowych. Realne stopy procentowe pozostają wysokie i przy aktywnym zarządzaniu stopy zwrotu będą korzystne. Mam nadzieję, że Rada Polityki Pieniężnej nie uwzględni radykalnych pomysłów proponowanych przez niektórych polityków. Trzeba jednak pamiętać, że spada inflacja, w związku z czym nominalne wzrosty będą mniejsze niż w 2002 r.
Tomasz Stadnik
zarządzający w Credit Suisse Asset Management