1 złoty wart 30 groszy

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 26-09-2019, 22:00

Dziś w Polsce na oferowaniu produktów skierowanych do osób LGBT można więcej stracić, niż zyskać — mówi Bartek Nowakowski, założyciel i współwłaściciel firmy Chrum.com

„PB”: Firma Chrum.com jest wyjątkowa — ma w ofercie m.in. produkty adresowane do środowisk LGBT…

Bartek Nowakowski: Zajmujemy się produkcją odzieży z segmentu streetwear, czyli T-shirtów, koszulek czy bluz do noszenia na co dzień, i rzeczywiście mamy w ofercie także produkty adresowane do tej grupy klientów. Sprzedajemy je zresztą już od dłuższego czasu.

Skąd ten pomysł?

Wychodzimy z założenia, że nasza odzież powinna być kierowana do fajnych ludzi, a tak się składa, że wśród osób LGBT jest dużo fajnych osób. Dlatego także im chcieliśmy coś zaproponować.

Każda firma działa w tym celu, żeby zarabiać. Czy na takich produktach dobrze się w Polsce zarabia?

Mogę mówić tylko o naszych doświadczeniach. Wynika z nich, że wypuszczanie produktów skierowanych do osób LGBT jest dziś działaniem zupełnie niebiznesowym czy wręcz antybiznesowym. Można na tym więcej stracić, niż zarobić.

To dosyć zaskakujące, dlatego że w powszechnym rozumieniu do tego środowiska należą osoby, które zarabiają więcej, niż wynosi średnia krajowa, i więcej wydają m.in. na odzież. Na określenie ich siły nabywczej powstał nawet specjalny termin: za oceanem „pink dollar”, a u nas „różowa złotówka”. Więc wydawać by się mogło, że znaleźliście żyłę złota.

Nic bardziej mylnego. To, co pan powiedział, nie uwzględnia obecnych realiów kraju, w jakim żyjemy. Co z tego, że osoby z grupy LGBT mają większą siłę nabywczą niż przeciętnie Polacy, a przynajmniej większy budżet przeznaczają na tak zwane przyjemności, skoro trudno u nas chodzić w ubraniach, które wskazują, że ich posiadacz przynależy do grupy osób LGBT. Trzeba mieć do tego więcej odwagi, niż ma zwykły człowiek. Nic więc dziwnego, że takie rzeczy nie sprzedają się jak przysłowiowe gorące bułeczki. Ponadto bardzo duża grupa ludzi, którzy tę markę lubią, gdy tylko widzi w ofercie tego typu produkty — choć nie są one wcale do nich adresowane — zaczyna mieć problem. Efektem jest tak zwany hejt.

Spotkaliście się z nim?

Tak, za każdym razem, kiedy w social mediach pojawia się informacja, że znowu wypuszczamy takie koszulki, pojawia się hejt. Jest bardzo dużo negatywnych komentarzy, są „odlubienia”, wygląda to dosyć nieciekawie...

Czy w ten sposób możecie tracić klientów?

Wielu z tych, którzy wyrażają oburzenie, deklaruje, że już u nas więcej nic nie kupi. Trudno to jednak zweryfikować, bo trudno stwierdzić, czy te osoby w ogóle coś u nas kupili wcześniej, czy ich nienawiść jest tak rozpalona, że faktycznie nigdy więcej nic już nie kupią. Same deklaracje są jednak dosyć przykre.

Jednak mimo wszystko trzymacie się tego, żeby część swojej oferty adresować do środowiska LGBT.

Tak, bo nie zgadzam się, by inni mówili mi, co mam robić. To po pierwsze, a po drugie, wciąż nie zmieniłem przekonania, że wszyscy ludzie są równi, każdemu należy się szacunek i każdy ma prawo nosić to, na co ma ochotę.

A może — część firm tak uważa — inwestowanie w tego typu produkcję, ofertę czy usługi za jakiś czas, może nieodległy, z nawiązką się zwróci? Czy tak może być w przypadku Chrum.com?

U nas to nie do końca jest zamysł biznesowy. Patrząc na to, co się dzieje w Polsce, trudno mieć nadzieję, że taka zmiana nastąpi szybko. Wypuszczanie produktów do grupy ludzi LGBT traktujemy bardziej jako rodzaj wsparcia dla nich. I to jest główny powód naszego działania.

Czyli w waszym przypadku ta „różowa złotówka” jest warta mniej niż 100 groszy?

Dobrze powiedziane. Rzeczywiście wydaje się, że ta różowa czy tęczowa złotówka w naszym przypadku warta jest około 30 groszy.

Bardzo mało.

No nic. Może będzie tak, jak było z bitcoinami, i kiedyś ta wartość urośnie. Mam nadzieję, że ostatecznie wyjdziemy na swoje i w kwestii biznesowej, i w kwestii takiego ludzkiego podejścia, które prezentujemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu