10 firm walczy z odrolnieniem

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-03-17 00:00

Są kolejne ofiary wprowadzonej po cichu opłaty. Przedsiębiorcy poskarżyli się marszałkowi, samorząd — posłom z Małopolski.

Pawbol, Pawbol-Logistyka, Plastmot, EuroWafel, Suneko, Fill, MWH Meble, Separator Spares, ZPHiU Witold Płoszczyca, BIBP — dziesięć firm miało zainwestować w Zatorze na terenie krakowskiej specjalnej strefy ekonomicznej 58,7 mln zł i stworzyć 99 etatów.

Przedsiębiorcy — podobnie jak ponad 400 firm w całym kraju — dostali zezwolenia na projekty w SSE przed 1 lipca ubiegłego roku, zanim pogorszyły się warunki pomocy publicznej. Ale teraz poważnie zastanawiają się nad realizacją planów. 5 września powróciła zniesiona w 2008 r. opłata odrolnieniowa.

Zanim firmy dostaną zezwolenie na budowę, muszą uiścić dodatkowe 200-300 tys. za 1 ha, a potem taką samą kwotę rozłożoną na raty na 10 lat. „PB” alarmował w ubiegłym roku, że to sprawi kłopoty.

Lepsza Słowacja

— Do lipca 2014 r. „naściągano” inwestorów do stref. Z zaskoczenia, bez szans na przygotowanie się, wprowadzono zmianę ustawy bez vacatio legis, bez konsultacji i po cichu — by nie można uniknąć opłat. Opłaty nie wchodzą w koszty, nie można ich odliczać od podatków, a nie były wliczane w biznesplanach. Podpisywaliśmy umowy ze strefami, a teraz wycofanie się grozi karami. Gdybyśmy wiedzieli o opłatach, może zainwestowalibyśmy np. na Słowacji?

Dodatkowe koszty to mniej miejsc pracy, bo gdzieś trzeba te koszty uwzględnić i skompensować — wymienia problemy Jarosław Ogiegło, pełnomocnik zarządu Pawbolu. Dziesięć firm poprosiło o pomoc Krakowski Park Technologiczny (KPT), który zarządza strefą. „Oferowane nam oraz przyszłym potencjalnym inwestorom tereny już dawno przestały być wykorzystywane do produkcji rolnej, bowiem Gmina Zator dokonała ich uzbrojenia w sieci techniczne oraz drogi i ciągi komunikacyjne” — argumentują w piśmie.

Wrzucić w koszty

— Zator to podstrefa dedykowana małym i średnim firmom, dla których kilkaset tysięcy lub kilka milionów złotych dopłaty to wielki problem.

Z oceny naszego prawnika wynika, że jedynym rozwiązaniem jest nowelizacja ustawy. Zorganizowaliśmy spotkanie u Marka Sowy, marszałka województwa małopolskiego — podkreśla Wiesława Kornaś-Kita, prezes KPT. Marszałek przypomina, że pełni funkcję administracyjną.

— Zbieram opłaty, które trafiają na fundusz ochrony gruntów rolnych, a stamtąd — do gmin z przeznaczeniem głównie na budowę dojazdów do dróg polnych — mówi Marek Sowa. Twierdzi, że po zniesieniu opłaty odrolnieniowej na terenie miast fundusz skurczył się 2-3-krotnie, co może być powodem przywrócenia starych zapisów. Ma pomysł, jak ulżyć przedsiębiorcom, ale nie mówi o zniesieniu opłaty.

— Problem polega na tym, że opłata nie jest traktowana ani jako koszt inwestycji, ani jako wydatek na działalność bieżącą. Gdyby można ją było wliczyć do inwestycji, przedsiębiorcy w strefach mogliby liczyć na wyższe zwolnienia podatkowe. Urząd przedstawił tę kwestię parlamentarzystom z Małopolski — twierdzi Marek Sowa. [MAG]