10 najbardziej poszukiwanych zawodów

Małgorzata Grzegorczyk, Jacek Kowalczyk
27-01-2010, 15:31

Najbardziej poszukiwane zawody — nr 1 w Polsce, w Europie i na świecie — to wykwalifikowani pracownicy fizyczni.

Hydraulik to dobry zawód. Nie tylko we Francji.
Zobacz więcej

Hydraulik to dobry zawód. Nie tylko we Francji.

Co druga firma ma problem ze znalezieniem pracowników. Ale to nie pracownik rządzi.

48 proc. pracodawców w Polsce ma trudności z obsadzeniem stanowisk z powodu braku kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach — wynika z badania Manpower przeprowadzonego w styczniu wśród 750 firm. To tylko o 1 pkt proc. mniej niż rok temu. Choć ludzi szukających pracy w Polsce może być więcej, to nie mają oni umiejętności, o jakie chodzi pracodawcom.

— Jeżeli w sytuacji spowolnienia gospodarczego wciąż mamy niedobór pewnych kwalifikacji, to w momencie, gdy koniunktura wróci, problem może się pogłębić — mówi Iwona Janas, dyrektor generalna Manpower Polska.

Jesteśmy na piątym miejscu wśród 33 krajów (przebadano w nich 39 tys. firm), w których pracodawcy najbardziej borykają się z niedoborem określonych pracowników (patrz wykres).

Hydraulikiem być

Najbardziej poszukiwane zawody — nr 1 w Polsce, w Europie i na świecie — to wykwalifikowani pracownicy fizyczni. Ta grupa obejmuje osoby, których wykształcenie obejmuje dłuższą praktykę, jak elektrycy, cieśle, stolarze, murarze, hydraulicy czy spawacze. Na drugim miejscu w Polsce, i jest to nasza lokalna specyfika, bo na niedobór takich pracowników nie skarżą się firmy w Europie i na świecie, są menedżerowie projektów.

— To nowe stanowisko na liście, które od razu znalazło się na drugim miejscu. Te osoby realizują nowe inwestycje lub projekty w ramach firm — mówi dyrektor generalna Manpower Polska.

Kolejni specjaliści, na których brak skarżą się pracodawcy w Polsce, to pracownicy działu obsługi klienta oraz… szefowie kuchni.

— Polski rynek usług rozwija się bardzo dynamicznie. Firmy muszą zapewnić klientom obsługę, dlatego rozwijają takie działy. Brak kucharzy może być zaskakujący, choć rynek restauracji i hoteli intensywnie się w Polsce rozwija, również w ramach przygotowań do EURO 2012 — tłumaczy Iwona Janas.

Czas na najlepszych

Polska dopiero drugi raz została objęta badaniem Manpower. Jednak osiem stanowisk, które trudno było obsadzić, wymienione w poprzedniej liście, znajduje się także na tegorocznej.

— Aby zmniejszyć rozbieżności między oczekiwaniami pracodawców a dostępnymi kwalifikacjami, należy działać na wielu płaszczyznach. Pracownicy sami muszą dbać o swój rozwój i doszkalać się. Same firmy będą też na pewno inwestować w doszkalanie ludzi. Zmiany konieczne są w systemie szkolnictwa, z którego w latach 90. zniknęło wiele szkół zawodowych. Nadal mamy dużo nowych inwestycji, więc popyt na wykwalifikowanych pracowników będzie rósł. Dodatkowo przedstawiciele tych zawodów wyjechali za grani- cę. Trudno spodziewać się tu poprawy w najbliższym czasie — przewiduje Iwona Janas.

W Czechach sytuacja poprawiła się o 20 pkt proc., ale to dlatego, że perspektywy zatrudnienia w tym kraju są bardzo słabe.

Mimo to nie można mówić, że mamy rynek pracownika.

— Teraz firmy szczególnie dbają o to, by zatrudniać osoby dokładnie spełniające ich oczekiwania — podkreśla szefowa Manpower Polska.

Jej zdaniem, firmy wykorzystują spowolnienie gospodarcze, by znaleźć dobrych i wartościowych pracowników, a takich przyciąga silna marka pracodawcy.

— Warto określić cechy, które mają znaczenie dla pracowników, i umacniać je tak, aby pozyskane talenty pozostały w firmie — tłumaczy Iwona Janas.

Na rynku pracy kryzys ma łagodne oblicze

O fachowców w Polsce trudno, bo pracownik nie czuje załamania na własnej skórze.

Niedługo będziemy obchodzić rocznicę wybuchu kryzysu na świecie, a polskie firmy nadal mają problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Tak samo jak przed rokiem i zupełnie inaczej niż pracodawcy w większości pozostałych krajów naszej części świata. Powód — polska odmiana kryzysu ma wyjątkowo łagodne oblicze, bo nasz konsument nadal jest stosunkowo spokojny o swoją przyszłość.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w maju sprzedaż detaliczna w Polsce wzrosła o 1,1 proc. rok do roku. Konsumpcja, choć w ślimaczym tempie, ale jednak rośnie, co jest dziś na świecie rzadkością. W strefie  euro w ostatnich miesiącach sprzedaż spada o 2-4 proc., na Słowacji spadki wahają się między 9 a 14 proc., a w krajach bałtyckich wynoszą kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt procent.

— Nasza sprzedaż ma się nieźle. Rosła w kwietniu i maju, w czerwcu prawdopodobnie też będzie szła w górę. To oznacza, że sy- tuacja konsumentów nie pogorszyła się między pierwszym a drugim kwartałem — zaznacza Monika Kurtek, ekonomistka Banku  BPH.

Najszybciej rośnie sprzedaż odzieży i materiałów włókienniczych — była wyższa o 17 proc. niż przed rokiem. O 15 proc. więcej kupiliśmy farmaceutyków i kosmetyków, a o 4,5 proc. żywności, napojów i papierosów. Mniej niż przed rokiem wydaliśmy natomiast na samochody (-10,7 proc.) i paliwa (-11,2 proc.).

O tym, że kryzys delikatnie dotyka polskiego konsumenta, świadczy też to, że maleje bezrobocie. Według danych GUS, w maju spadło do 10,8 proc. z 11 proc. w kwietniu i 11,2 proc. w marcu.

— Spadek wynika z kalendarza: zaczynają się prace sezonowe. Ale i tak mamy się z czego cieszyć. Mogę wyobrazić sobie taką sytuację, że mimo lata bezrobocie rośnie. Tak właśnie dzieje się teraz w wielu krajach, również tych z naszego regionu — mówi Wojciech Matysiak, ekonomista BGŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / 10 najbardziej poszukiwanych zawodów