120 dni dłużej na Ziemi

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-07-24 00:00

Przez rok dostaliśmy dodatkowe cztery miesiące życia. Świetnie, ale na emeryturze będziemy biedować.

Przeciętny Polak żyje już prawie 76 lat. Dla ekonomistów i emerytów to duży problem

Przez rok dostaliśmy dodatkowe cztery miesiące życia. Świetnie, ale na emeryturze będziemy biedować.

Żyjemy coraz dłużej. W 2008 r. średnio Polacy żyli o cztery miesiące dłużej. Kobiety dożywają już przeciętnie 80 lat, a mężczyźni 71 lat i cztery miesiące — średnio prawie 76 lat. I bardzo dobrze, ale dla przechodzących na emeryturę nie jest to dobra wiadomość.

Statystyka i portfel

Ubiegłoroczny przyrost trwania życia to skok spektakularny, ale wydłużanie się wieku, w którym następuje zgon, to proces stały. Od 1990 r. przeciętnemu Polakowi przybyło prawie pięć lat przebywania na Ziemi.

— Zmienia się styl życia, przywiązujemy coraz większą wagę do higieny, lepiej się odżywiamy, mamy lepszą opiekę zdrowotną. Dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu skala ubóstwa się zmniejsza, a wśród najbiedniejszych udział przedwczesnych zgonów jest największy — tłumaczy dr Anna Senderska z Enelmedu.

Argumentacja ekonomiczna jest podobna.

— Życie wydłuża się razem ze wzrostem gospodarczym. Rosnąca zamożność powoduje zmianę warunków ekonomicznych i bytowych społeczeństwa, a rozwój technologii podnosi możliwości opieki medycznej — twierdzi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Jednak coraz dłuższe życie jest dużym problemem dla systemu emerytalnego. To właśnie publikowany przez GUS przewidywany dalszy okres trwania życia jest podstawą do wyliczenia naszych emerytur. Obecna tendencja działa na naszą niekorzyść.

— W momencie przechodzenia na emeryturę kwota nam przysługująca dzielona jest przez liczbę miesięcy, jaką — według statystyki — będziemy jeszcze żyć. Im dłuższy jest ten okres, tym mniejsza jest nasza jednostkowa emerytura. Technicznie nieco inaczej wygląda to w I i II filarze, ale mechanizm jest podobny — wyjaśnia Wojciech Otto, ekonomista Uniwersytetu Warszawskiego.

Zaprogramowani

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta — społeczeństwo się starzeje, więc coraz więcej jest osób niepracujących, a coraz mniej tych, które muszą na nich zarabiać.

— Jeśli nie będziemy przeciwdziałać temu zjawisku, nasze emerytury albo będą coraz niższe, albo trzeba będzie podnosić składkę osobom pracującym. To drogi donikąd, dlatego politycy muszą tworzyć zachęty do zwiększania aktywności zawodowej, np. przez wyrównywanie wieku emerytalnego i ograniczanie przejść na przedwczesne emerytury — mówi Wojciech Otto.

Problem starzejącego się społeczeństwa wzmagany jest w Polsce przez niską aktywność zawodową.

— Taka nasza specyfika. Poprzedni system nadal objawia się dużą liczbą młodych emerytów — mówi Marcin Mróz.

Pocieszeniem — choć mało optymistycznym z ludzkiego punktu widzenia — może być to, że nasze życie nie będzie wydłużać się wiecznie.

— Ta tendencja będzie wyhamowywać. Przeciętny Polak żyje dłużej nie dlatego, że mniej się starzeje (wręcz przeciwnie, ma bardziej stresującą pracę, mniej odpoczywa), a dlatego, że medycynie udaje się wyeliminować coraz więcej przedwczesnych zgonów. Wiek naturalnej śmierci tak bardzo się nie zmienia — to właśnie granica, której nie przeskoczymy. Ludzie są i będą zaprogramowani na pewien okres życia — mówi dr Anna Senderska.

Jacek

Kowalczyk