17 polskich firm w prestiżowym gronie

Marta Bellon
opublikowano: 2013-11-29 00:00

W rankingu Deloitte reprezentantów z Polski jest prawie trzy razy więcej niż trzy lata temu. Ale jesteśmy daleko w zestawieniu.

Przedsiębiorstwa z Francji, Wielkiej Brytanii i Holandii dominują w najnowszej edycji rankingu Deloitte „Technology Fast 500 EMEA” — zestawienia najszybciej rozwijających się firm technologicznie innowacyjnych z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Ranking tworzony jest na podstawie procentowego wzrostu przychodów operacyjnych ze sprzedaży na przełomie ostatnich pięciu lat (2008-12 r.). W tegorocznej 13. edycji konkursu znalazło się 17 rodzimych firm. Trzy lata temu w rankingu mieliśmy tylko sześciu reprezentantów, ale rok temu było ich 21.

None
None

Choć najwyżej uplasowana w rankingu polska firma Softhis zajęła dopiero 97. miejsce, to Polska zajmuje 10. miejsce wśród najliczniej reprezentowanych państw.

— Miernikiem, który pokazuje zdolność do tworzenia rzeczywistych innowacji, na które jest zapotrzebowanie, są firmy, które osiągają pewną masę krytyczną. Przy okazji tego rankingu zadałbym więc pytanie — ile powstało w Polsce firm, które osiągnęły wartość np. 1 mld USD czy 1 mld EUR. Na razie w naszym kraju takich firm technologicznych, działających w obszarze innowacji, nie ma. Są natomiast we Francji, Wielkiej Brytanii czy nawet w Czechach czy Rosji. I jest ich całkiem sporo — komentuje Marcin Hejka, dyrektor zarządzający w regionie Europy Wschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki w funduszu Intel Capital.

Tegoroczną edycję zdominowały spółki z sektora oprogramowania, które stanowią 43 proc. całego zestawienia. Firm internetowych jest prawie dwa razy mniej (22 proc.). Trzecie miejsce zajmują spółki z branży telekomunikacyjnej. Według Macieja Hazubskiego, prezesa IQ Partners, bazując na potencjale intelektualnym, Polska ma ogromną szansę zdobywać przewagę konkurencyjną i technologiczną na świecie.

— Konieczne jest położenie nacisku na edukację przedsiębiorczości — co, w mojej ocenie, coraz częściej zdarza się na wyższych uczelniach z wykorzystaniem lub nie funduszy unijnych — mówi Maciej Hazubski.

Co należy zrobić, by osiągnąć lepsze wyniki? — Kapitału w Polsce jest wciąż relatywnie mało, natomiast talentudużo. Pieniędzy jest więcej niż inwestorów. A potrzeba nam właśnie profesjonalnych inwestorów, którzy są w stanie wesprzeć spółki, nie tylko gotówką, ale również wiedzą oraz kontaktami, a także w rozwoju międzynarodowym. To jest ten obszar, w którym niestety odstajemy — mówi Marcin Hejka.

— Państwa z czołówki listy kładą duży nacisk na wsparcie innowacyjności i przedsiębiorczości. Polska ma szansę zmniejszyć ten dystans, wykorzystując w odpowiedni sposób fundusze unijne. Powstało u nas wiele inkubatorów przedsiębiorczości, coraz aktywniej działają pieniądze NCBR. Najważniejsza jest edukacja wśród młodych ludzi, aby kształcili się poprzez zdobywanie praktycznych umiejętności — dodaje Maciej Hazubski.