200 PAR WITAŁO ROK 2000 W TEATRZE SŁOWACKIEGO
Zbigniew Lepka zrealizował marzenie życia — wielki bal w zabytkowych wnętrzach sławnego krakowskiego teatru
Przekonywanie decydentów o tym, że w Teatrze Słowackiego w Krakowie można urządzić najwspanialszy bal, trwało kilka lat. Specjalne, niezwykle mocne rusztowanie przeobraziło widownię w otoczoną lożami elegancką salę restauracyjną. Niezwykłe wnętrze, znakomita akustyka, zapowiedź doskonałej atmosfery i sentyment do starego pięknego Krakowa przyciągnęły na Bal Marszałkowski gości z pięciu kontynentów. U schyłku drugiego tysiąclecia bawiono się tu świetnie. Za rok zapewne będą chcieli tu spędzić sylwestrową noc nawet ci, którzy do ostatniej chwili nie wierzyli w powodzenie tego przedsięwzięcia.
UDANA INWESTYCJA: Marzyłem o prawdziwym balu we wspaniałych wnętrzach Teatru Słowackiego. Od kilku lat usiłowałem do tego pomysłu przekonywać setki ludzi. Wreszcie udało się i mam ogromną satysfakcję. Dziś bawią się z nami w Krakowie ludzie z pięciu kontynentów, ze świata biznesu, polityki, a nawet członkowie jednej z królewskich rodzin. Mówią, że jest super. Za rok może być jeszcze lepiej — wyraża nadzieję Zbigniew Lepka, prezes firmy Dexter, organizator imprezy.
DOBRY POCZĄTEK:
Miałem swój udział w odrestaurowaniu Teatru Słowackiego, toteż mam satysfakcję, że w tych murach spędzam sylwestrową noc. Bal Marszałkowski zorganizowano tu po raz pierwszy i mam nadzieję, że stanie się to początkiem znakomitej tradycji — mówi Piotr Skalski, prezes FBH (na zdjęciu z małżonką Lucyną, mającą, jak twierdzi pan Piotr, znaczący udział w jego sukcesach).
CZARODZIEJSKIE TYSIĄCLECIE: Życzę wszystkim, by stali się czarodziejami roku 2000, by był to czas spełnienia nadziei i oczekiwań na lepsze jutro — rzekł Marek Nawara, marszałek województwa małopolskiego. (Na zdjęciach przyjmuje z rąk dyrektora teatru symboliczne klucze do nowego tysiąclecia i dzieli milenijny tort.)
PRAWIE WIEDEŃ: Niepowtarzalna atmosfera towarzyszyła gościom Balu Marszałkowskiego w tę ekscytującą noc. Wnętrze Teatru Słowackiego nie ma sobie równych. Nic więc dziwnego, że znawcy tematu przyrównują tę uroczystość do balu w Operze Wiedeńskiej i mają nadzieję, że tegoroczna impreza da początek tradycji.
BĘDĄ WSPOMNIENIA: To miejsce, jak każdy prawdziwy teatr, wyczarować może wszystko, a przede wszystkim chwile prawdziwych wzruszeń — mówi Krzysztof Orzechowski, dyrektor Teatru Słowackiego. (Na zdjęciu po lewej tańczy walca z Anną Dymną, gwiazdą tego teatru, obok Stanisław Dudzik, prezes Mista Sport, tańczy ze swą małżonką.)
KOMÓRKI UMILKŁY: Zegar na Wawelu wybił północ. Były strzelające korki od szampanów, powszechna radość, najlepsze życzenia dla najbliższych (na fotografii Waldemar Tevnell, prezes spółki Bonnier Business, składa je swojej uroczej żonie) i dalszych przyjaciół, krewnych i znajomych. Przeciążone telefony komórkowe straciły moc na dobre pół godziny budząc nie lada konsternację.
TO BYŁ BAL: Wszyscy znakomicie się bawili nawet bez zachęty wodzireja. W tańcu wirują (góra 1) Janusz Filipiak, prezes ComArchu z żoną Elżbietą, Jarosław Sroka, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu” z żoną Lidią (góra 2) i Jacek Utko dyrektor artystyczny „Pulsu Biznesu” z narzeczoną Kasią (góra 3).