233 firmy idą pod lupę

Jarosław Królak
opublikowano: 2005-09-01 00:00

Sprawdziliśmy sto, sprawdzimy jeszcze dwa razy tyle przedsiębiorstw — zapowiada fiskus. Efekty jego prac są zastanawiające.

Dwa i pół miesiąca temu Mirosław Gronicki, minister finansów, wycofał się z pomysłu podwyżki akcyzy na olej opałowy i zrównania jej z podatkiem na napędowy. W zamian postraszył wzmożonymi kontrolami. I słowa dotrzymał. Od maja do czerwca urzędy kontroli skarbowej prześwietliły 102 firmy handlujące olejami opałowymi. Na razie o efektach tych działań resort nie wspomina.

— Postępowania kontrolne są skomplikowane i długotrwałe. Dlatego o ich efektach będzie można mówić dopiero pod koniec tego roku lub na początku przyszłego — wyjaśnia Izabella Laskowska, rzecznik Ministerstwa Finansów.

Obecnie pod lupą wywiadu skarbowego jest 100 firm. Na drugie półrocze fiskus ma plan skontrolowania 233.

— W Polsce jest około 600 przedsiębiorstw handlujących olejami opałowymi. Do wielu wchodzą urzędnicy fiskusa i sprawdzają faktury. Widać wzmożoną akcję kontrolną. Wzięli się do roboty — mówi Bolesław Doliński, członek prezydium Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Znaczniki i barwniki

W I półroczu 2005 r. służby celne przeprowadziły także 3 tys. kontroli olejów napędowych i opałowych pod względem zawartości barwników oraz nieusuwalnego znacznika, które służą fiskusowi do oznaczania oleju opałowego. Celnicy ujawnili znaczniki w paliwach napędowych i nieodpowiednią ich zawartość w opałowych. Fiskus zakwestionował 58,5 tys. litrów oleju, czyli w przybliżeniu zawartość dwóch autocystern. Skutkiem tego było 18 kontroli podatkowych i cztery postępowania karne skarbowe. Na razie więc efekty są mizerne. Dlaczego?

— Część paliwa sprzedawanego na stacjach jest już odbarwiona i kontrole nie są w stanie wychwycić przekrętu. Dlatego sceptycznie podchodzę do wyników działań służb skarbowych. Szacujemy, że szara strefa w handlu paliwami sięga przynajmniej 10-15 proc. — mówi Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

A to oznaczałoby, że fiskus nie tyle przejaskrawia problem, ile nie potrafi prowadzić skutecznej kontroli.

Margines czy nie

„Skromne” są też wyniki kontroli pojazdów. Z przekazanych nam z ministerstwa danych wynika, że na 64,2 tys. aut skontrolowanych od stycznia do lipca przez służby celne (nadzorują obrót towarami akcyzowymi) oleje opałowe znaleziono tylko w 1,6 tys.

— Kierownictwo resortu finansów przejaskrawia problem. Z danych wynika, że zjawisko jeżdżenia na oleju opałowym jest marginalne. 2,5 proc. to naprawdę niewiele — ocenia Bolesław Doliński.

Pytanie, czy resort dobrze wybrał „grupę docelową”, bo — jak głosi ponury żart — żeby rozładować kolejkę rolników pod elewatorem, wystarczy posłać urzędników, którzy sprawdzą paliwo w ich traktorach.