29 mln zł za Jelcza

Paweł Janas
opublikowano: 10-11-2009, 00:00

Syndyk upadłego producenta autobusów wystawił jego aktywa na sprzedaż. Ponoć ktoś się nimi interesuje...

Syndyk upadłego producenta autobusów wystawił jego aktywa na sprzedaż. Ponoć ktoś się nimi interesuje...

Przez wiele lat popularne "ogórki" produkowane przez Zakłady Samochodowe Jelcz dominowały w krajobrazie polskich miast. W 2008 r. firma z Jelcza-Laskowic znalazła się w stanie upadłości. Produkcja autobusów wygasła, a załoga rozeszła się do domów. Wczoraj syndyk ogłosił przetarg na sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa, służącej do produkcji autobusów. W grę wchodzą m.in. dokumentacja techniczna, nieruchomości i maszyny. Za całość chce 29 mln zł. Dużo czy mało?

— Trudno to ocenić. Średnia cena netto niskopodłogowego autobusu w Polsce to 1 mln zł. Mielibyśmy więc fabrykę w cenie 29 autobusów. Do sprzedaży została wystawiona jednak dokumentacja techniczna niezbyt nowoczesnych autobusów, fabryka nie prowadzi produkcji, a syndyk rozpuścił załogę — mówi Aleksander Kierecki, prezes firmy JMK Analizy Rynku Transportowego.

Zainteresowanych brak

Kto może zainteresować się ofertą syndyka? Naturalnym partnerem wydawały się wcześniej... Polskie Autobusy z grupy Sobiesława Zasady (były właściciel marki).

— Udział w przetargu interesowałby nas tylko wtedy, gdyby chodziło o działającą fabrykę. Syndyk mógł wznowić produkcję, ale tego nie zrobił. My przenieśliśmy już produkcję autobusów miejskich do Autosana w Sanoku i nie potrzebujemy majątku Jelcza. To koniec tej fabryki — twierdzi Jan Żdżarski, rzecznik spółki Sobiesław Zasada.

— Nie jesteśmy zainteresowani. Za te pieniądze można samemu wybudować hale, uruchomić produkcję autobusów i mieć wszystko pod kontrolą. Tyle mniej więcej kosztował ostatni etap rozbudowy naszej fabryki w Bolechowie — mówi Krzysztof Olszewski, właściciel i szef rady nadzorczej Solarisa.

Telefon do syndyka

Aleksander Kierecki wątpi, by ktokolwiek z branży chciał jeszcze w Jelczu produkować autobusy. Syndyk Marek Rybak ripostuje.

— Nie wykluczam, że może jeszcze znaleźć się firma, która podejmie się tego zadania. W ofercie przetargowej jest wiele maszyn i specjalistycznych narzędzi do produkcji autobusów. Tydzień przed ogłoszeniem przetargu miałem telefon od firmy, która działa m.in. w szeroko rozumianej branży autobusowej — mówi Marek Rybak.

Jej nazwy nie ujawnia.

Oferty na zakup majątku Jelcza można składać do 10 grudnia. Sam przetarg odbędzie się pięć dni później.

— To pierwszy przetarg. Kryzys sprawił, że nie będzie łatwo sfinalizować transakcji. Jeśli uda się to zrobić w pół roku, to będzie sukces — podkreśla Marek Rybak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu