3 argumenty za korektą na Wall Street

To nie koniec korekty na giełdzie nowojorskiej, ostrzega Carter Worth, analityk techniczny banku inwestycyjnego Oppenheimer & Co.

Jak specjalista zauważa w notce do klientów, kiedy rozmiary korekty przekraczają 5 proc., indeksy zwykle spadają dalej. Przeciętnie w takim wypadku dno osiągane jest, gdy straty inwestorów sięgną 12,2 proc. Drugim argumentem przemawiającym za spadkami jest fakt, że kulminujące w ubiegłym miesiącu zwyżki doprowadziły S&P500 do wybicia górą z kanału zwyżkującego. To jego zdaniem zapowiedź, że korekta doprowadzi do naruszenia dolnego ograniczenia kanału.

- Piątkowa sesja otworzyła się z luką hossy, a to oznaka impulsywności inwestorów. Takie luki są zwykle zamykane, a to oznacza spadki S&P500 do poziomu 1622 punktów [czyli o kolejne 1,3 proc. – red.] – argumentuje Carter Worth.

Trzecim argumentem jest to, że korekta poczyniła znaczne spustoszenie w branżach, które dotąd ciągnęły rynek w górę (użyteczność publiczna, służba zdrowia, nieruchomości), niemal nie dotknęła zaś takich sektorów jak technologie czy półprzewodniki. Jak przypomina Bloomberg, Carter Worth stwierdził 23 maja, że nastąpił „kluczowy dzień zwrotu”, a zasięg spadków wyznaczył 6-9 proc. poniżej majowych maksimów, czyli na pułap 1519 punktów. Tymczasem ubiegłotygodniowe dno wypadło 3,6 proc. poniżej szczytów z maja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane