4 tys. szczęśliwców w PKO BP

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 15-04-2011, 00:00

Podwyżka wyniesie 4 proc., ale obejmie 15 proc. załogi. Pensje szczęśliwców wzrosną o 13-23 proc.

Bank równa pensje do średniej na lokalnych rynkach i płaci bonus w ratach

Podwyżka wyniesie 4 proc., ale obejmie 15 proc. załogi. Pensje szczęśliwców wzrosną o 13-23 proc.

Najbardziej dochodowy bank w Polsce podnosi wynagrodzenia. Wczoraj zarząd porozumiał się ze związkami zawodowymi w sprawie podwyżki pensum, pierwszej od prawie dwóch lat. Nie jest to KGHM, którego załoga partycypuje zyskach, niemniej pracownicy PKO BP, odnosząc się do jego bardzo dobrych wyników, od dawna spekulują, o ile urosną pensje. Atmosferę podgrzał dodatkowo przeciek o wynagrodzeniu, jakie ma otrzymać Szymon Majewski (3,2 mln zł za dwuletni kontrakt), który firmuje kampanię wizerunkową PKO BP. Według naszych informacji, średnio w całym banku wynagrodzenie wzrośnie o 4 proc., nie licząc bonusa. Średnia jak mało kiedy jest mocno myląca. W rzeczywistości podwyżkę o 13-23 proc. dostanie około 4 tys. pracowników z 27 tys. zatrudnionych. Pensum pozostałych pracowników też jednak wzrośnie.

Trzy lokalne rynki płacy

W poprzednich latach pensje w banku rosły o wskaźnik negocjowany z zarządem plus roczny bonus. W tym roku i sposób liczenia podwyżki, i zasady wypłaty premii będą inne. W połowie 2010 r. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, zapowiedział, że trzymając koszty pod kontrolą, bankowi będzie zależało na "utrzymaniu konkurencyjności płacowej".

— Zarobki powinny być stabilne, trochę lepsze niż średnia rynkowa. Nie w całym banku, ale w poszczególnych regionach, żeby pensje odzwierciedlały siłę nabywczą w różnych częściach kraju — mówił szef PKO BP.

Według naszych informacji, bank wynajął firmę, by sprawdziła, jak wygląda siatka płac w Polsce.

— Kraj został podzielony na trzy rynki płacy: warszawski, gdzie wynagrodzenia są najwyższe i stanowi ona rynek sam w sobie, miasta wojewódzkie, przy czym Katowice wraz aglomeracją śląską, a Gdańsk z Trójmiastem, oraz miasta powiatowe — opowiada anonimowo pracownik banku.

Po ustaleniu banchmarku dla poszczególnych rynków firma sprawdziła, jak mają się do niego płace poszczególnych osób zatrudnionych w PKO BP. Badanie wykazało, że wynagrodzenie około 4 tys. pracowników odstaje od uposażenia płaconego przez konkurentów. Nie udało nam się ustalić, gdzie dysproporcje są największe i czy dotyczą mniejszych miejscowości, czy większych. Dowiedzieliśmy się natomiast nieoficjalnie, że równanie do średniej dotyczy przede wszystkim kadry kierowniczej, gdyż na 4 tys. osób z podwyżkami 3 tys. to pracownicy funkcyjni.

Bonus w ratach

Informacja o wyższych pensjach pojawią się na pasku wynagrodzeń prawdopodobnie dopiero w lipcu. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika natomiast, że roczny bonus za 2010 r., stanowiący równowartość miesięcznej pensum podstawowego, pracownicy dostaną od maja z wyrównaniem w grudniu za cztery pierwsze miesiące roku. W przeciwieństwie do poprzednich lat, zarząd nie chce wypłacać premii jednorazowo, lecz rozłożyć na części, doliczając do miesięcznego podstawowego wynagrodzenia.

— Nie wszystkim takie rozwiązanie podoba się. Ma ono ten pozytywny skutek, że zwiększy się wysokość pochodnych: świadczeń urlopowych, zdrowotnych, odprawy itp., naliczanych od podstawy wynagrodzenia, która będzie dzięki temu wyższa — mówi przedstawiciel banku.

Piotr Palenik, analityk ING Securities, chwali przyjęty przez bank system wyrównywania płac na poszczególnych rynkach, nie ma natomiast przekonania co do parcelacji premii na miesięczne raty.

— Podwyżka dla 4 tys. pracowników przełoży się na około 1 proc. wzrostu kosztów pracowniczych, które warto ponieść, biorąc pod uwagę strukturę banku, opartą w dużej mierze na lokalnych oddziałach. Warto zadbać o lojalność zatrudnionych tam ludzi. Nie wiem natomiast, czy wypłata w bonusa w ratach nie pozbawi go motywującej roli, jaką pełni — mówi Piotr Palenik.

Bank nie chce odnieść się do naszych informacji.

— Szczegóły dotyczące polityki wynagradzania, w tym podwyżki płac, stanowią wewnętrzną kwestię banku, której nie będziemy na tym etapie komentować — informuje biuro prasowe PKO BP.

Ograniczone prawo głosu

Nadzwyczajne walne PKO BP przegłosowało wczorajuchwałę ograniczającą prawo do wykonywania głosów z akcji do 10 proc. Limit nie dotyczy dwóch akcjonariuszy: Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) posiadacza 10,25 proc. akcji oraz skarbu państwa (40,99 proc.), który wyszedł z inicjatywą zwołania NWZA i wprowadzenia zmian w statucie. Ograniczenia wygasną w momencie, gdy udział skarbu w akcjonariacie spadnie poniżej 5 proc. Dzięki zmianom zachowa on kontrolę nad bankiem nawet po dużej wyprzedaży jego papierów. Najbliższa zaplanowana jest na jesień, kiedy odbędzie się wtórna emisja akcji PKO BP, szacowana na około 11 mld zł. Swój pakiet ma spieniężyć BGK oraz częściowo skarb państwa. Według wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli rządu, udział państwa w banku może spaść w najbliższych latach do 25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu