4Media na widelcu komisji

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2003-05-09 00:00

Departament Spółek Giełdowych KPWiG od 2 lat gromadził dowody przeciw spółce 4Media. Efekt? Raport, który trafił do prokuratury. Dotarliśmy do jego obszernych fragmentów.

Jeżeli komuś się wydaje, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd beztrosko przyglądała się giełdowym figlom spółki 4Media, to nic bardziej mylnego... Poczynania Jacka Merkla, Wojciecha Kreffta i Dariusza Kaszubskiego śledziła z uwagą. I to od grudnia roku 2000. Wtedy to ten trzyoosbowy zarząd rozpoczął igraszki z prawem — poszło o zwrot długu Yawalowi. Później 4Media starały się naginać przepisy giełdowe tak, jak im było wygodnie.

W końcu 18 grudnia 2002 r. KPWiG wydała postanowienie o wszczęciu postępowania administracyjnego wobec spółki. Cel: oficjalne ustalenie, czy 4Media właściwie wykonały obowiązki przekazywania informacji uczestnikom obrotu publicznego. Po kilku miesiącach Departament Spółek Publicznych (DSP) w raporcie — prócz zeznań świadków — opisał pięć spraw, ewidentnie wskazujących, że zarząd medialnej wydmuszki wspomniane obowiązki wykonywał co najmniej niewłaściwie. Dokument DSP posłużył komisji jako źródło listy podejrzeń i zarzutów wobec 4Media, upublicznionej 22 kwietnia 2003 r. Pełny zestaw zebranych przez Departament Spółek Publicznych dowodów trafił już do warszawskiej prokuratury.

Za bezpośrednią przyczynę wszczęcia postępowania, którego wynikiem jest fragment raportu zatytułowany „Dezinformowanie uczestników publicznego obrotu”, posłużył list otwarty dziennikarzy „Prawa i Gospodarki” i „Magazynu Finansowego” — tytułów wydawanych przez Dom Wydawniczy Wolne Słowo (DWWS), spółkę zależną od 4Media.

Pismo zawierało wniosek o usunięcie akcji 4Media z obrotu publicznego. Dziennikarze postawili poważny zarzut: podanie nieprawdziwych informacji — m.in. w raporcie bieżącym z 22 października 2002 r. Dowodzili, że praca zarządu spółki i wiadomości w raportach wprowadzają w błąd uczestników rynku kapitałowego i naruszają bezpieczeństwo obrotu. Podobne oskarżenia sformułowała załoga spółki Azet Grafico (należącej do Druk Serwisu, spółki zależnej od 4Media): do komisji trafiło pismo, w którym stwierdzono, że informacje publikowane przez 4Media w raportach bieżących są nieprawdziwe również w przypadku Azet Grafico.

Michał Stępniewski, rzecznik prasowy Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, mówi, że na podstawie tych doniesień oraz badania podejrzeń przez komisję, Departament Spółek Publicznych ustalił m.in. że: informacje przekazywane w raportach bieżących spółki 4Media nie wskazywały na konieczność likwidacji DWWS. Spółka podawała jedynie wieści o swoich posunięciach, zmierzających do dalszej restrukturyzacji holdingu (nie wspominała o zawieszeniu Ilustrowanego Kuriera Polskiego!). 4Media nie przekazały też informacji o wnioskach o upadłość — np. tych z połowy lipca 2002 r., których autorami byli ASBIS PL i dziennikarze „Życia”. Z kolei do raportu bieżącego nr 76/2002 trafiły nierzetelne dane o osiągnięciu przez DWWS progu rentowności. A przecież z raportu półrocznego za 2002 r. wynikało, że strata netto tej spółki wyniosła blisko 2 mln zł!

— Zarząd 4Media SA w raporcie półrocznym za 2002 r. zakomunikował o braku zagrożenia dla kontynuowania działalności. Tymczasem biegły rewident Moore&Stephens, przeglądający sprawozdanie finansowe za to półrocze 2002 r., na podobne zagrożenie wskazał: „w bieżącym okresie spółka nie osiągała przychodów z podstawowej działalności — wydawniczej i poligraficznej, a jedynie z najmu. Ze środków uzyskanych z tytułu najmu spółka jest w stanie regulować jedynie część bieżących zobowiązań” — zauważa Michał Stępniewski. I dorzuca: 4Media zamieszczała też na swej stronie internetowej fałszywe wiadomości m.in. o tzw. pionie drukarskim — w przypadku Azet Grafico były nieaktualne. Taki brak mógł wprowadzić w błąd akcjonariuszy spółki i inwestorów. Spółka publiczna powinna była wszelkie informacje zgodnie z prawem podawać do publicznej wiadomości niezwłocznie.

Celem dociekań Departamentu Spółek Publicznych stało się także terminowe przekazywania przez 4Media do publicznej wiadomości raportów okresowych. W tej części raportu znajdujemy stwierdzenie, że spółka nie zachowała terminu przekazania do publicznej wiadomości raportu półrocznego za 2002 r. oraz skonsolidowanego raportu półrocznego za 2002 r. W raporcie bieżącym z 25.09.2002 r. 4Media przesunęły termin przekazania raportu półrocznego na 31 października 2002 r. Raportem bieżącym (29.10.2002 r) spółka poinformowała o przesunięciu terminu przekazania skonsolidowanego raportu półrocznego na 30.11.2002 r. W rzeczywistości raport półroczny za 2002 r. trafił do publicznej wiadomości 35 dni po terminie, a skonsolidowany — 32 dni po wymaganej dacie.

Zarząd 4Media nie podał przyczyn przekroczenia terminów. Tak spóźnione raporty zmieniały wynik finansowy i spółki, i całej grupy. Według raportu za II kwartał 2002 r. spółka osiągnęła zysk netto wysokości 196 tys. zł. A podług raportu półrocznego za 2002 r. — przyniosła stratę: aż 19,2 mln zł! O prawdopodobieństwie wykazania tak dużej zmiany wyniku finansowego spółka ani się zająknęła w raportach bieżących.

— To świadczy o braku rzetelności w wykonywaniu obowiązków informacyjnych — podkreśla Stępniewski.

Zainteresowanie DSP wzbudziła także spłata przez 4Media zadłużenia na rzecz Yawalu. Sprawa ciągnie się od grudnia 2000 r., ale wówczas KPWiG nie potrafiła jej do końca wyjaśnić. Włączono ją zatem do obecnie prowadzonego postępowania.

Zapytany o szczegóły rzecznik komisji relacjonuje: 27 grudnia 2000 r. 4Media podpisały z Yawal SA umowę sprzedaży udziałów w spółkach Y-Press i Y-Net za łączną kwotę 4 mln zł. Miedialne imperium miało zapłacić należność do końca lutego 2001 r. Yawalowi przysługiwało prawo objęcia akcji nowej emisji akcji serii G (1,3 mln po 3 zł za akcję). Ale...

19 kwietnia 2001 r. Yawal poinformował 4Media, że rezygnuje z objęcia akcji z uwagi na niepewną sytuację finansową w spółce i niekorzystną cenę rynkową akcji. Jednocześnie wyznaczył spółce 4Media 23 kwietnia 2001 r. jako nieprzekraczalny termin uregulowania zobowiązań. Tymczasem...

7 czerwca 2001 r. 4Media opublikowały raport bieżący nr 49/2001, w którym poinformowały, iż Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał nakaz zapłaty na rzecz Yawal SA kwoty 4 mln zł za nabyte udziały w spółkach Y-Net i Y-Press wraz z odsetkami od 1 marca 2001 r. i kosztami postępowania.

— Z porówania tych informacji i raportu o emisji akcji serii F i G, za które 4Media miały m.in. pozyskać środki na spłatę należności ( takie były cele emisji), pojawiło się podejrzenie niewywiązywania się przez badaną spółkę ze wskazanych w prospekcie celów emisji akcji — stwierdza Stępniewski.

W dokumencie DSP znalazł się fragment, poświęcony podejrzeniom o podanie nieprawdziwych informacji w prospekcie emisyjnym, przygotowanym w związku z wprowadzeniem do publicznego obrotu akcji serii H. Zapisano w nim oto, że 6 lipca 2001 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności aktowi notarialnemu z 29 maja 2001 r., traktującego o należności i odsetkach na rzecz wierzyciela — spółki ASBIS PL (razem: 287 tys. zł). Spółki ASBIS PL i Mediainvest (jeden z głównych udziałowców 4Media) zawarły umowę gwarancji długu (weszła w życie 26.11.2001 r). Daty przytaczamy dokładnie nie bez kozery... Mediainvest gwarantował spłatę całości długu spółki 4Media w trzech ratach: 136,7 tys. zł (do 23 listopada 2001 r.), 102,5 tys. zł (do 20 grudnia 2001 r.) i 127,6 tys. zł (do 20 stycznia 2002 r.). W aktualizacji wspomnianego prospektu (z 4.04.2002 r.!) zarząd poinformował, że spłacił dwie spośród trzech rat i zdeklarował, że wszelkie zobowiązania wobec spółki ASBIS uiści w I kwartale 2002 r. Tak się jednak stać nie mogło, bo już sama data publikacji temu przeczyła! Gdy media podchwyciły ten paradoks, zarząd 4Media zakomunikował o błędzie drukarskim i prostował: chodziło nam o II kwartał. Niestety — i w tym kwartale obietnice okazały się bez pokrycia.

Michał Stępniewski uważa, że spółka 4Media w prospekcie emisyjnym akcji serii H podała nieprawdziwy termin zamiaru uregulowania zobowiązań wobec ASBIS. Media zaś twierdzenie — post factum — o błędzie drukarskim zakwalifikowały do kategorii żenujących.

28 stycznia 2002 r. do komisji wpłynęło pismo Komornika przy Sądzie Rejonowym w Kwidzynie. Obwieszczał zajęcie — 14-15 stycznia 2002 r. — udziałów w spółkach: PPL Pomorze Zachodnie, PPL Wielkopolska, ORBI, Y—press i Naska Press (należały do grupy Polska Prasa Lokalna).

Spółka 4Media i o tym zdarzeniu nie informowała. Za to przed otrzymaniem zawiadomienia komornika PPL sprzedała udziały w wymienionych spółkach. To nie koniec komorniczych wieści. Urzędnik przekazał również, że przeciw PPL prowadzi inną sprawę egzekucyjną — na wniosek Wojciecha Szramowskiego: doszło już do zajęcia udziałów w spółce Tygodniki (zależnej w 100 proc. od Polskiej Prasy Lokalnej). PPL — spółka zależna od 4 Media — winna podać ten fakt do publicznej wiadomości. Tym bardziej powinny to zrobić 4Media. Nic z tego! Co więcej — dwa miesiące później, 17 stycznia 2002 r. 4Media poinformowały o sprzedaży przez Polską Prasę Lokalną 100 proc. udziałów w tej spółce!

— Rodzi to uzasadnione podejrzenia, że 4Media nie wypełniały obowiązku informacyjnego, określonego w rozporządzeniu Rady Ministrów o ustanowieniu ograniczonego prawa rzeczowego na aktywach o znaczącej wartości przez jednostkę zależną — konkluduje Michał Stępniewski.

Dochodzenie było żmudne, szczegółowe, nieefektowne. Czy skuteczne, orzeknie prokuratura.

Mimo prób nie udało nam się skontaktować

z Wojciechem Krefftem, Dariuszem Kaszubskim ani Jackiem Merklem