5. 10. 15 – zaraz się zacznie

  • Anna Pronińska
opublikowano: 16-04-2012, 00:00

Wprowadzenie inwestora strategicznego lub sprzedaż akcji na GPW — tak akcjonariusze widzą przyszłość Komeksu

W sierpniu minie sześć lat od chwili, gdy fundusze Arx Equity Partners (wówczas DBG Eastern Europe) i 3TS Capital przejęły 75 proc. udziałów w firmie Komex, operatorze sieci odzieży dziecięcej 5.10.15.

Gdy kupowały spółkę, roczne obroty 50 sklepów sięgały 60 mln zł. Na koniec 2011 r. sprzedaż przekroczyła 140 mln zł, a sieć liczy już 181 placówek, w tym 128 własnych.

— Zbliża się moment naszego wyjścia z Komeksu. Rozważamy dwa scenariusze. Pierwszy to sprzedaż udziałów inwestorowi strategicznemu. Ku takiemu wariantowi się skłaniamy, choć na razie nie toczą się żadne rozmowy w tej sprawie — mówi Jacek Korpała, partner zarządzający Arx Equity Partners.

Polska to za mało

Drugi scenariusz to wprowadzenie spółki na giełdę. Część akcji zostałaby sprzedana przy okazji IPO, reszta — już po wejściu Komeksu na parkiet. Decyzje zapadną w tym kwartale.

Jacek Korpała podkreśla, że z inwestycji w Komex chce wycofać się także mniejszościowy akcjonariusz — firma Cavalor Services z USA. Na rynku mówi się, że relacje między udziałowcami nie są najlepsze.

— Formalnego konfliktu nie ma. A nasza decyzja o wyjściu jest związana z tym, że jesteśmy zaangażowani w inwestycję od sześciu lat — zapewnia partner Arx Equity Partners. Ani akcjonariusze, ani zarząd nie chcą ujawnić wyniku finansowego Komeksu. Z naszych informacji wynika, że w 2009 r. fundusze udzieliły firmie pożyczek w euro (wartości nie ujawniają). Mniejszościowy udziałowiec nie miał na to pieniędzy.

— Gdy weszły pożyczki wspólników, mieliśmy do czynienia z silnym osłabieniem złotego i Komex, jak inni, miał problemy z kapitałem obrotowym, a było dużo otwarć na rynku. Stanął jednak w miejscu. To wszystko zaważyło na wynikach — mówi Jacek Korpała.

Władze odzieżowej firmy nie ukrywają, że znów przydałby się zastrzyk pieniędzy.

— Kapitał z giełdy mógłby przyspieszyć ekspansję. Przyglądamy się kilku rynkom zagranicznym, analizujemy modele biznesowe i testujemy rozwiązania. Widzimy jeszcze bardzo duży potencjał rozwoju w kraju. Na tym skupimy się w najbliższym czasie — zapowiada Marek Czupryna, prezes Komeksu.

Zdaniem Marka Szostaka, członka zarządu Wójcik Fashion, producenta i dystrybutora odzieży dla dzieci, rynek odzieży w Polsce jest pojemny. Nie dość jednak, by wystarczył do rozwoju marki. Jego zdaniem, to jeden z problemów sieci 5.10.15, która — w ocenie konkurenta — przeżywa stagnację.

— Działa jedynie w Polsce, a nie da się utrzymać wyłącznie z tego rynku, bo jest za mały, a koszty rosną. Sieć 5.10.15. stała się zakładnikiem własnej nazwy, bo z naszych obserwacji wynika, że dzieci od 12. roku życia nie chcą ubierać się w sklepach dla najmłodszych — uważa Marek Szostak.

Komex się tym nie przejmuje i zakłada rozwój sklepów franczyzowych w miastach powyżej 20 tys. mieszkańców. Marek Czupryna dodaje, że trwają prace nad optymalizacją sieci sklepów własnych i poprawą ich rentowności.

Zbyt mały kawałek tortu

Na zakup Komeksu na pewno nie zdecyduje się giełdowe LPP, które sprzedaje odzież dziecięcą w sieci Reserved.

— Rynek odzieży dziecięcej jest nie tyle trudny, ile mały. Przypada na niego zaledwie kilka procent rocznej sprzedaży branży w Polsce, wynoszącej 18-20 mld zł — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP. Dla jego firmy nie jest to więc pierwszoplanowy segment.

Nie sposób na tak małym rynku notować zwyżek na podobnym poziomie jak na rynku odzieży dla dorosłych. Niektóre firmy wyspecjalizowały się w asortymencie dziecięcym, ale w LPP traktujemy go jako uzupełniający fragment działalności — dodaje Dariusz Pachla.

Odzież dla dzieci odpowiada za kilkanaście procent przychodów Reserved. W pozostałych sklepach (Cropp, House i Mohito) LPP w ogóle nie ma takich ubrań. Eksperci przyznają, że polski rynek produktów dziecięcych jest mało dojrzały i trudny.

— Jest mało wyrazistych marek. 5.10.15 jest jedną z czołowych, także jeśli chodzi o rozpoznawalność. Na Zachodzie jest ich jednak o wiele więcej, a sieci odzieżowe mają bardzo rozbudowane działy dziecięce — zwraca uwagę Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

Jej zdaniem, skromna oferta rodzimych firm to wypadkowa rynku — dzieci często noszą ubrania używane, a rodzice kupują nowe tylko wtedy, gdy jest to niezbędne.

Obecnie największymi rywalami 5.10.15 są polskie firmy Smyk, Coccodrillo, Wójcik Fashion i Mariquita, a z zagranicznych m.in. Zara, H&M i C&A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane