Gospodarka rozkręciła się na dobre i do końca roku nie powinna znacznie zwolnić. Pomoże jej rosnąca konsumpcja.
Pod koniec pierwszego półrocza sprzedaż detaliczna utrzymała wysoką dynamikę notowaną od początku roku. W czerwcu wyniosła 10,7 proc. w skali roku — poinformował Główny Urząd Statystyczny (GUS).
To wynik nieznacznie niższy niż przewidywano. Nie zmienia jednak korzystnego wizerunku popytu wewnętrznego.
— To dobre dane. Spowolnienie mogło wynikać z mniejszej liczby dni roboczych w czerwcu tego roku — uważa Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.
Jego zdaniem w drugiej połowie roku średnia sprzedaż będzie co najmniej tak wysoka jak w pierwszych sześciu miesiącach, gdy wyniosła 10,5 proc. Ale nie wyklucza on, że może jeszcze lepsza.
Według Janusza Witkowskiego, p.o. prezesa GUS, możemy oczekiwać, że w drugim kwartale tempo wzrostu gospodarczego będzie bardzo podobne do 5,2 proc. odnotowanych w I kwartale. A to oznacza, że w całym półroczu możemy się spodziewać wzrostu powyżej 5 proc. PKB.
Druga połowa roku też zapowiada się obiecująco.
— Popyt krajowy, a zwłaszcza konsumpcja będą ciągnąć wzrost gospodarczy. Sprzedaż może przyspieszyć — mimo że cały wzrost może okazać się nieco słabszy niż w pierwszym półroczu, m.in. ze względu na efekt wysokiej bazy sprzed roku. Osiągnięcie 5-procentowego wzrostu PKB w całym roku jest jednak możliwe — uważa ekonomista BZ WBK.
Według Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, dobre wyniki sprzedaży detalicznej są pochodną poprawy sytuacji na rynku pracy. Według GUS liczba osób bez pracy spadła pod koniec czerwca poniżej 2,5 mln i była o 95,4 tys. niższa niż w maju oraz o 339,8 tys. niższa niż w czerwcu 2005 r. Oznacza to spadek bezrobocia do 16 proc. (przed miesiącem jego poziom był o 0,5 pkt proc., a przed rokiem o 2 pkt proc. wyższy). Według szacunków resortu pracy w najbliższym czasie bezrobocie powinno się utrzymać na obecnym poziomie.
— Do października nie przewidujemy większych zmian. Po październiku bezrobocie zawsze rośnie i bierzemy to pod uwagę — uważa Anna Kalata, minister pracy.
Resort szacuje, że pod koniec roku stopa bezrobocia nie przekroczy 16,2 proc.