— Po dość silnym wyhamowaniu tempa wzrostu gospodarczego w pierwszym kwartale sytuacja w drugim poprawiła się tylko minimalnie — przyznaje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Statystycy GUS policzyli, że PKB od kwietnia do czerwca urosło o 3,1 proc. r/r po wzroście o 3 proc. na początku roku. Na szczegóły tego, co napędzało gospodarkę, trzeba jeszcze poczekać, ale ekonomiści są przekonani, że główny motor rozwoju to konsumpcja.
Kowalski wydaje
Po tym jak w pierwszym kwartale nieoczekiwanie spadły inwestycje, kolejne miesiące zmiany raczej nie przyniosły. To obecnie pięta achillesowa gospodarki i wyraźnej poprawy można oczekiwać dopiero, jak ruszy finansowanie z nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej (UE).
— Przeciwwagą była konsumpcja, chociaż także po jej stronie wyraźniejszego trendu wzrostowego oczekujemy raczej dopiero w drugiej połowie roku, gdy pojawi się efekt programu 500+ — podkreśla Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Polbanku. Podobnie sytuację ocenia resort finansów, który oczekuje, że samorządy i pozostałe resorty gospodarcze oraz podległe im agencje przyspieszą wykorzystywanie funduszy z Brukseli. Przy Świętokrzyskiej przekonują, że program prorodzinny rządu nie dał jeszcze pełnego impulsu gospodarce, tym bardziej że w drugim kwartale na konta trafiło dopiero ok. 5 mld zł z ponad 17 mld zł zaplanowanych na ten rok. Na razie apetyty konsumpcyjne Kowalskiego wspiera przede wszystkim świetna sytuacja na rynku pracy i solidnie rosnący fundusz płac. Bank Millennium zwraca uwagę, że w ujęciu kwartalnym dynamika PKB mocno przyspieszyła o 0,9 proc., choć jeszcze kwartał wcześniej spadła o 0,1 proc.
— Wskazuje to na wyraźną poprawę aktywności ekonomicznej w drugim kwartale, choć skala ożywienia była niecosłabsza od konsensu — podkreśla Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku. Na tle całej UE wyglądamy wciąż nieźle i załapaliśmy się do top 5 najszybciej rosnących gospodarek. Oczekiwania ekspertów były jednak większe.
— Na razie wyniki Polski wyróżniają się negatywnie, będąc jednym z trzech odczytów, które uplasowały się poniżej prognoz, obok danych dla Włoch i Portugalii — zwraca uwagę Marta Petka-Zagajewska.
Budżetowa zmiana
Niższe od oczekiwań tempo wzrostu PKB i niepewne perspektywy co do tego, czy gospodarka znacząco przyspieszy w kolejnych kwartałach, to ból głowy dla ministra finansów. W wywiadzie dla „Pulsu Biznesu” Paweł Szałamacha przyznał, że wzrost musiałby silnie odbić w drugim kwartale, żeby rewizja prognoz makroekonomicznych do projektu budżetu na 2017 r. nie była konieczna. Z naszych informacji wynika, że korekta założeń jest już przesądzona i jeszcze w sierpniu minister oficjalnie ją ogłosi.
Oficjalnie fiskus zakłada, że w tym roku PKB zwiększy się o 3,8 proc., aby tak się stało, według analityków mBanku, gospodarka w drugiej połowie roku musiałaby urosnąć o ok. 4,5 proc. Według rządowych prognoz w przyszłym roku tempo rozwoju sięgnie 3,9 proc. Ten plan się raczej nie ziści, więc resort finansów musi porzucić optymizm i obniżyć oczekiwania. Tym bardziej że, zdaniem ekonomistów, nie ma co na razie liczyć na wsparcie gospodarki obniżkami stóp procentowych. Chociaż Jerzy Żyżyński z Rady Polityki Pieniężnej przyznaje w rozmowie z PAP, że jest przestrzeń do cięcia stóp procentowych o 50 pb, to takie głosy są wśród władz monetarnych w mniejszości.