Godzinę przed końcem handlu w USA wydawało się, że indeksy wzrosną czwartą sesję z rzędu i siódmą z ośmiu ostatnich. Tak się jednak nie stało. Podaż zdominowała ostatnie minuty i główne indeksy zakończyły dzień stratami. Takiej zmienności sprzyjał niski wolumen handlu, według Reutersa, najniższy w tym roku. Z 10 głównych segmentów S&P500 jako jedyny rósł (1,4 proc.) ten, w skład którego wchodzą największe spółki świadczące usługi telekomunikacyjne. To przede wszystkim zasługa wzrostu notowań AT&T (1,8 proc.) i Verizon (1,2 proc.) po podwyższeniu ich rekomendacji do „lepiej niż rynek” przez analityków Robert W. Baird. Indeksy pozostałych segmentów spadły. Najmocniej (-1,0 proc.) spółek z kategorii consumer discretionary i to pomimo publikacji danych o trochę wyższym niż oczekiwano wzroście wydatków osobistych Amerykanów w lutym. To skutek przeceny m.in. Marriott International, który rozczarował rynek obniżką prognozy kwartalnych wyników. Rekomendację operatora hotelowego obniżył dodatkowo Goldman Sachs. W efekcie Marriott był najmocniej przecenioną (-6,3 proc.) spółką wchodzącą w skład S&P500. Pociągnął za sobą także innych przedstawicieli branży: Starwood Hotels & Resorts Worldwide oraz Wyndham Worldwide Corporation, także w piątce najmocniej taniejących spółek tworzących indeks. Zamykał ją eBay, którego akcje staniały o ponad 4 proc. po tym, jak zdecydował się przejąć GSI Commerce za 2,4 mld USD.
Z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones staniało 20. Najmocniej poszedł
w dół kurs Home Depot (-2,0 proc.), największej w USA sieci sklepów z artykułami
budowlano-montażowymi. W trójce najmocniej przecenionych znalazły się jeszcze
koncern medialny Walt Disney i producent komputerów Hewlett-Packard (po -1,0
proc.). W trójce najmocniej drożejących blue chipów znalazł się, oprócz
wymienionych wcześniej dwóch telekomów, koncern aluminiowy Alcoa (0,9 proc.).
MD