AB skupuje akcje Polifarbu
Alcro Beckers, inwestor strategiczny Polifarbu Dębica, jako jeden z pierwszych podmiotów na polskim rynku chce doprowadzić do przymusowego wykupu akcji. Na to z kolei nie chce zgodzić się jego główny adwersarz i akcjonariusz spółki Raimondo Eqqink, który zaskarżył uchwałę o wycofanie spółki z publicznego obrotu podjętą na NWZA w listopadzie 1999 r.
Na najbliższym walnym Polifarbu Dębica, które odbędzie się 20 czerwca, może być gorąco, tym bardziej że operacja przymusowego wykupu akcji nie była nigdy w Polsce przeprowadzona do końca. Brakuje więc utartych standardów postępowania w tego typu przypadkach. Zdaniem Raimondo Eqqinka, akcjonariusza mniejszościowego Polifarbu i doradcy inwestycyjnego ABN Amro, spółka nie ma na razie prawa do przeprowadzenia przymusowego wykupu.
— Obecnie w Sądzie Najwyższym toczy się postępowanie w sprawie unieważnienia uchwały o wycofanie spółki z publicznego obrotu. Jeżeli NSA przyzna mi rację i unieważni uchwałę, to dębicką spółkę trzeba będzie traktować tak, jakby nie przestała być publiczną, bowiem wyrok ten będzie miał moc wsteczną — uważa Raimondo Eqqink.
Podjęcie uchwały o wycofaniu spółki z publicznego obrotu odbyło się po wezwaniu do sprzedaży jej akcji ogłoszonym przez Alcro Beckers w cenie 57 zł za walor. W jego wyniku udało mu się skupić pakiet, który wraz z posiadanymi wcześniej walorami dał mu 95,4 proc. w głosach na WZA i w kapitale akcyjnym. Prawie 5 proc. głosów pozostało jednak w rękach pozostałych akcjonariuszy.
— Obecnie spółka zawiera cywilnoprawne umowy kupna akcji z pozostałymi akcjonariuszami po 57 zł, czyli po cenie z wezwania z 1999 roku. W związku z wprowadzeniem do porządku obrad punktu o przymusowym wykupie akcji przewidujemy oczywiście kłopoty, ale naszym zdaniem, skoro prawo daje taką możliwość, to dlaczego nie mamy z niej skorzystać — mówi Aleksander Panek, przedstawiciel Polifarbu Dębica.
Nie podał jednak, ile udało się skupić akcji poza rynkiem. Stwierdził jednak, że taką informację spółka poda przed WZA.