Abonament kontra polisa

Zdrowie: Zamiast pakietu usług medycznych firmy coraz częściej wybierają ubezpieczenia. Różnice między tymi produktami się zacierają

Dostęp do konsultacji lekarskich i badań diagnostycznych oferowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest utrudniony. Dlatego od kilku lat rośnie popularność abonamentów medycznych i polis zdrowotnych.

CORAZ MNIEJ RÓŻNIC:
Zobacz więcej

CORAZ MNIEJ RÓŻNIC:

Małgorzata Wiśniewska, wiceprezes spółki brokerskiej Prospector, zwraca uwagę, że jeszcze kilka lat temu refundacja rachunków za wizyty poza placówkami objętymi ubezpieczeniem czy gwarancje terminu wizyty były oferowane wyłącznie przez ubezpieczycieli. Obecnie nie ma problemu, żeby uzyskać to także od firmy abonamentowej. Marek Wiśniewski

Benefit dla pracowników

Wiele wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości zainteresowanie alternatywami dla publicznej służby zdrowia będzie jeszcze zyskiwać na znaczeniu. Przedsiębiorcy coraz częściej korzystają z tego typu rozwiązań.

— Po wielu latach wreszcie mamy w Polsce rynek pracownika, więc dla każdego właściciela firmy istotne jest pozyskanie i utrzymanie tych najlepszych — mówi Xenia Kruszewska, prezes towarzystwa ubezpieczeń Zdrowie. Zdaniem Małgorzaty Wiśniewskiej, wiceprezesa spółki brokerskiej Prospector Grupa Konsultingowa, prywatna opieka medyczna to benefit bardzo pożądany przez pracowników.

— Na pewno zapewnia szybszy dostęp do opieki lekarskiej, ale wpływa też na zmniejszenie absencji w firmach, bo pracownicy nie muszą tracić całych dni na oczekiwanie w kolejkach do lekarzy publicznej służby zdrowia i są sprawniej diagnozowani i leczeni — uważa Małgorzata Wiśniewska. Coraz częściej na zakup tego typu produktów decydują się przedstawiciele sektora MSP. Zwykle wybierają abonamenty oferowane przez prywatne placówki medyczne. Jednym z powodów może być fakt, że pojawiły się one na rynku na długo przed ubezpieczeniami. Ich popularność może być nawet pięć razy większa niż polis.

— W przypadku naszych pakietów medycznych dla klientów korporacyjnych aż 80 proc. stanowią abonamenty medyczne, a 20 proc. — ubezpieczenia grupowe — mówi Artur Białkowski, wiceprezes Medicover Polska.

Niezbadany rynek

Nie ma jednak rzetelnych danych na temat tej pierwszej kategorii produktów.

— Jako że ubezpieczenia zdrowotne są nadzorowane, ten segment rynku jest znany. Natomiast dane o abonamentach są tylko bardzo przybliżone i mało wiarygodne — mówi Xenia Kruszewska, prezes towarzystwa ubezpieczeń Zdrowie. Po drugim kwartale ubiegłego roku liczba osób objętych ochroną w ramach ubezpieczeńzdrowotnych wyniosła 2,1 mln, o 26 proc. więcej niż rok temu. W przypadku polis grupowych wzrost sięgnął 19 proc. (do 259,9 tys. osób) — pokazują dane Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU).

— Użytkownicy grupowych polis stanowią prawie 77 proc. ogółu ubezpieczonych — zwraca uwagę Małgorzata Jackiewicz, dyrektor sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych w firmie Saltus Ubezpieczenia. Eksperci uważają, że popularność ubezpieczeń w stosunku do abonamentów powinna rosnąć.

— Operatorów abonamentów medycznych dopada klęska urodzaju. W ich przypadku coraz trudniej o dostępnych lekarzy, a terminy wizyt bywają odległe. Zbyt duży sukces wywołuje obserwowany spadek jakości. W jego efekcie klienci będą mogli chcieć migrować w produkty oferowane przez towarzystwa ubezpieczeniowe, które dają zdecydowanie szerszą ofertę placówek, a tym samym dostępność, co przecież jest dla konsumentów najważniejsze — twierdzi Michał Kwasek z ANG Spółdzielni, ogólnopolskiej organizacji pośrednictwa finansowego.

Pacjent kosztem

Generalna różnica pomiędzy abonamentem a ubezpieczeniem zdrowotnym polega na tym, że w przypadku pierwszego umowę zawiera się z prywatnym zakładem opieki zdrowotnej, a usługi są świadczone przede wszystkim we własnych przychodniach dostawcy oraz partnerskich, czyli takich, które podpisały porozumienie o współpracy.

Natomiast organizatorem polis zdrowotnych jest ubezpieczyciel, a świadczenia mogą być wykonywane w placówkach wielu różnych sieci medycznych, z którymi podpisał umowy o współpracy. Fakt, że ubezpieczyciele zasadniczo nie mają sieci własnych placówek, paradoksalnie daje im pewną przewagę w stosunku do abonamentów — klienci mogą bez ograniczeń korzystać z wizyt i badań, bo za realizację każdej usługi przychodnia dostaje zapłatę od ubezpieczyciela. Natomiast dla firmy oferującej abonamenty każda wizyta pacjenta jest kosztem, bo zmniejsza jej zyski.

— Dlatego zdarza się, że terminy konsultacji są odwlekane albo pacjentów kieruje się w pierwszej kolejności na tańszą diagnostykę. Ubezpieczyciel ze względu na rozproszoną sieć przychodni, z którymi podpisał umowy, ma mniejszą możliwość bieżącego kontrolowania stopnia wykorzystania przysługujących usług niż firma abonamentowa. Ubezpieczyciele podsumowują wyniki pod koniec roku — jeśli w przypadku danej umowy liczba świadczeń będzie wysoka, można spodziewać się podwyższenia składki — mówi Małgorzata Wiśniewska. Znaczenie ma również liczba placówek, które świadczą usługi w ramach abonamentu bądź polisy.

— Z punktu widzenia klienta mieszkającego w małej miejscowości, w której występują wyłącznie niezależne placówki partnerskie i żadna sieciowa firma abonamentowa nie ma przychodni, praktycznie zaciera się granica pomiędzy posiadaniem abonamentu i ubezpieczenia — jeżeli tylko dane placówki mają podpisane umowy partnerskie z obydwoma usługodawcami. Natomiast już w Warszawie różnica będzie istotna. W ramach abonamentu w zależności od dostawcy do wyboru jest nawet ok. 30 placówek. A ubezpieczyciele mają umowy ze 100-200 różnymi przychodniami. Znajdziemy wśród nich zarówno większe, jak i nieduże, ale wyspecjalizowane. Dzięki temu klient może liczyć na łatwiejszy dojazd, szybszy termin wizyty oraz większe prawdopodobieństwo znalezienia ulubionego czy polecanego lekarza — tłumaczy Małgorzata Wiśniewska.

Większość firm abonamentowych współpracuje też z ubezpieczycielami, więc z tych samych przychodni można korzystać w ramach abonamentu i ubezpieczenia. — Wyjątkiem jest Medicover, który nie nawiązuje takiej współpracy. Z Lux Medu możemy korzystać tylko za pośrednictwem nielicznych firm ubezpieczeniowych. Enel-Med, Falck czy Polmed znajdziemy już u większości ubezpieczycieli oferujących ubezpieczenie zdrowotne — mówi Małgorzata Wiśniewska.

Technologia odciąża

Abonamenty też mają swoje mocne strony. Jedną z nich jest brak uregulowań prawnych dotyczących ich sprzedaży, co może oznaczać bardziej atrakcyjne ceny dla klientów.

— To taka zryczałtowana forma zapłaty za umówione świadczenia medyczne i inne usługi. Może je zaoferować praktycznie każda przychodnia. W związku z tym poziom rentowności biznesu jest ustalany przez właściciela dowolnie. Można więc sobie wyobrazić sytuację, w której okresowo akceptuje on niższy zysk lub nawet straty w celu pozyskania klientów. Natomiast cała działalność ubezpieczycieli objęta jest ścisłym nadzorem KNF, z konsekwencjami utrzymania dość restrykcyjnych wymogów dotyczących wypłacalności — mówi Małgorzata Wiśniewska.

— Ponadto zazwyczaj usługi firm abonamentowych oferowane są w nowych, eleganckich placówkach. Nie jest to na pewno standard w polskiej ochronie zdrowotnej — zwraca uwagę Michał Kwasek. Do tego większość firm abonamentowych dysponuje systemem informatycznym, za pośrednictwem którego pacjenci mogą m.in. umawiać i odwoływać wizyty. Ubezpieczycielom, korzystającym z placówek różnych operatorów, trudno stworzyć podobny system.

— Niedobór lekarzy i coraz większa liczba pacjentów w placówkach powodują, że firmy kierują się w stronę rozwiązań opartych na technologii. Infolinia medyczna, telekonsultacje, chaty, samodzielna rejestracja w przychodni, portal pacjenta umożliwiający umówienie się na wizytę, zamówienie recepty i dostęp do wyników badań niewątpliwie stanowią ułatwienia dla pacjentów i odciążają personel przychodni. W tego typu rozwiązaniach przodują firmy abonamentowe. Jest im znacznie łatwiej zebrać własne placówki w jeden system. Chociaż ubezpieczyciele również starają się podążać tą drogą — mówi Małgorzata Wiśniewska.

Konkurencja robi swoje

Warto też pamiętać, że ubezpieczenia dają możliwość korzystania z ulubionego lekarza prowadzącego. Nawet jeżeli nie pracuje on w placówkach partnerskich objętych polisą zdrowotną, to ubezpieczyciel zwróci koszty wizyt u niego. — Jeżeli ktoś choruje na chorobę przewlekłą i przez wiele lat jest prowadzony przez jednego lekarza, to mając ubezpieczenie zdrowotne, nie musi z tego rezygnować — przyznaje Xenia Kruszewska.

— Możemy też wskazać praktycznie dowolną przychodnię, z usług której chcemy skorzystać — i wizyty w niej zostaną objęte refinansowaniem w ramach polisy. W przypadku abonamentów jesteśmy zdani na ograniczoną listę lekarzy współpracujących z danym operatorem — dodaje Michał Kwasek. Ale firmy abonamentowe też zaczynają stosować podobne rozwiązania.

— Zakres usług i świadczeń oferowanych przez abonamenty i ubezpieczenia jest obecnie podobny. Konkurencyjny rynek wymusza zacieranie się granic między nimi. Jeszcze kilka lat temu elementy takie jak refundacja rachunków za wizyty poza placówkami objętymi abonamentem czy kilkudniowe gwarancje terminu umówienia wizyty były oferowane wyłącznie przez ubezpieczycieli i stanowiły ich wyróżnik. Teraz, negocjując kontrakt, szczególnie dla większej grupy osób, nie ma problemu, żeby uzyskać te opcje także od firmy abonamentowej — mówi Małgorzata Wiśniewska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Abonament kontra polisa