Abris znowu straszy arbitrażem

opublikowano: 01-08-2017, 22:00

Fundusz wygrał z Polską spór w Sztokholmie, ale na pieniądze przyjdzie mu poczekać. Grozi, że konflikt z Warszawą też rozstrzygnie za granicą

Do końca minionego tygodnia skarb państwa i Abris Capital miały czas na polubowne uzgodnienie wysokości odszkodowania z tytułu wymuszonej sprzedaży FM Bank PBP w kwietniu 2014 r., którego fundusz był większościowym akcjonariuszem. Termin negocjacji wyznaczył w czerwcowym wyroku Trybunał Arbitrażowy przy Izbie Handlowej w Sztokholmie, który przyznał rację inwestorowi. Arbitraż jest pokłosiem decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, która w kwietniu 2015 r. odebrała Abrisowi prawa głosu z akcji FM Banku PBP i nakazała zbycie udziałów do końca roku. Fundusz odwoływał się od decyzji do WSA, a następnie do NSA. Nie czekając na rozstrzygnięcie przed sądami, już jesienią 2015 r. notyfikował spór z Polską i zwrócił się do Sztokholmu o rozstrzygnięcie. Trybunał orzekł, że umowa o wzajemnej ochronie inwestycji została naruszona, i do 28 lipca dał czas stronom sporu na wypracowanie porozumienia w sprawie wypłaty odszkodowania. Abris w skardze do arbitrów oszacował straty na 500 mln EUR, czyli ponad 2 mld zł. Według naszych informacji, do negocjacji w sprawie polubownego ustalenia kwoty odszkodowania nie doszło. Prokuratoria Generalna, reprezentująca skarb państwa w tej sprawie, już wcześniej zapowiadała, że wystąpi do szwedzkiego sądu powszechnego o uchylenie wyroku arbitrażu. To zwykła linia postępowania Polski w przypadku przegranej. W związku z brakiem porozumienia między stronami do 29 września Trybunał Arbitrażowy sam, na podstawie wyceny biegłego, ustali wysokość odszkodowania.

LEKCJA CIERPLIWOŚCI:  Abris Capital, w którym partnerem jest Paweł Gieryński, musi jeszcze zaczekać na odszkodowanie za FM Bank. Fundusz jest jednak cierpliwy — od 6 lat hartuje się w warszawskim ratuszu.
Zobacz więcej

LEKCJA CIERPLIWOŚCI: Abris Capital, w którym partnerem jest Paweł Gieryński, musi jeszcze zaczekać na odszkodowanie za FM Bank. Fundusz jest jednak cierpliwy — od 6 lat hartuje się w warszawskim ratuszu. Fot. Grzegorz Kawecki

Gruszki na wierzbie

Niezależnie od decyzji arbitrów Abris musi uzbroić się w cierpliwość, bo pieniądze dostanie raczej później niż wcześniej i niekoniecznie 2 mld zł, gdyż kwota jest mocno wyśrubowana. Postępowanie przed szwedzkim sądem potrwa co najmniej rok. Nawet podtrzymanie decyzji arbitrażu nie będzie jednak gwarancją, że Polska zechce zapłacić.

— W zdecydowanej większości przypadków państwa płacą, ale zdarzają się też odmowy podporządkowania się wyrokowi. W takiej sytuacji inwestor musi przystąpić do egzekucji z majątku państwa, co na terenie kraju, który przegrał spór, jest zazwyczaj bardzo trudne. Egzekucję można również prowadzić w innych państwach, ale duży problem stanowi znalezienie majątku należącego bezpośrednio do skarbu państwa, z którego będzie można przeprowadzić egzekucję, czyli nieobjętego immunitetem egzekucyjnym — wyjaśnia mecenas Marek Świątkowski z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Sam będąc uczestnikiem wielu postępowań arbitrażowych, jako przedstawiciel różnych stron sporów, nie pamięta, by kiedykolwiek Polska nie zapłaciła inwestorowi, choć czasem godziła się na wypłatę dopiero po wynegocjowaniu niższego odszkodowania. Obecnie na liście spraw, którymi zajmuje się prokuratoria, jest jeden arbitraż w sprawie odszkodowania wyższego niż żądane przez Abris. Inwestor z Cypru domaga się 1,5 mld EUR.

Rachunek dla ratusza

W związku z FM Bankiem PBP fundusz ma do wyrównania jeszcze jeden rachunek: z warszawskim ratuszem i wojewodą mazowieckim. Sprawa ma długą historię, sięgającą 2011 r., kiedy należący do Abrisu bank, wtedy działający pod szyldem PBP, szukał dla siebie miejsca w niszy rynkowej — chciał oferować szyte na miarę rozwiązania finansowe dla średnich firm i samorządów. W ramach tej koncepcji przejął warte ponad 200 mln zł wierzytelności Polnordu wobec Warszawy związane z rozliczeniem budowy miasteczka Wilanów. Chodziło o roszczenia i odszkodowania z tytułu wywłaszczenia inwestora z działek pod budowę dróg na osiedlu. PBP liczył, że porozumie się z ratuszem i przekształci dług w wieloletnie finansowanie. Podobno w tej sprawie zostały podjęte ustne zobowiązania, których dzisiaj nikt nie jest w stanie zweryfikować. Miasto roszczenia odrzuciło i wszelkie plany strukturyzacji zadłużenia przepadły. Zostały wierzytelności związane z nieruchomością podzielną na ponad 30 działek. Od lat Abris prowadzi niezwykle skomplikowaną batalię sądową z prezydentem Warszawy (i wojewodą Mazowieckim), która obejmuje odrębne postępowania dla każdej z działek przed WSA i NSA celem ustalenia obowiązku wypłaty odszkodowania przez miasto. Fundusz wygrał już wiele spraw, liczne sądy stwierdziły bezczynność prezydenta (w 15 przypadkach rażącą) i nałożyły na miasto grzywny.

Groźba kolejnego arbitrażu

Abris nie chce zdawać się wyłącznie na krajowy wymiar sprawiedliwości, więc w tej sprawie również zamierza zwrócić się do arbitrażu. Fundusz ocenia, że bezczynność ratusza narusza zapisy porozumienia w sprawie wzajemnej ochrony inwestycji, i 19 kwietnia zwrócił się do resortu finansów o usunięcie naruszeń. Przypomniał o liście wysłanym do Mateusza Morawieckiego zaraz po wyroku arbitrażu sztokholmskiego: „W przypadku podjęcia rozmów ugodowych na temat wysokości odszkodowania orzeczonego wyrokiem [w sprawie FM Banku PBP — red.] inwestor proponuje, aby objąć nimi również naruszenia BIT wynikające z działań i naruszeń prezydenta m.st. Warszawy, nierozwiązane dotychczas przez Wojewodę Mazowieckiego, tak aby uniknąć kolejnego arbitrażu”. Nie udało nam się uzyskać komentarza Abrisu, nie wiadomo więc, na kiedy planuje notyfikację sportu w sprawie wilanowskich wierzytelności. Ministerstwo Rozwoju nie podjęło dotychczas rozmów w tej sprawie. Wielkość roszczeń obejmuje kwotę główną z odsetkami, czyli ponad 200 mln zł, i około 100 mln zł utraconych korzyści, wyliczonych przez jedną z firm audytorskich.

Umowy BIT mają zniknąć

Wygaszania dwustronnych umów o wzajemnej ochronie inwestycji między członkami UE domaga się Komisja Europejska. Argumentem za odejściem od prywatnych międzynarodowych arbitraży jest dojrzałość krajowych systemów sądowniczych do niezawisłego i zgodnego z prawem rozstrzygania sporów między państwami a zagranicznymi inwestorami. Drugim argumentem jest zaburzanie wolnej konkurencji i preferencyjne traktowanie firm, które korzystają z BIT podpisanych przez ich kraje. Polska także zamierza wygasić takie umowy ze wszystkimi krajami UE. Ich przeglądem zajmuje się międzyresortowy zespół pod kierownictwem Ministerstwa Rozwoju rozwoju. Do Sejmu wpłynął pierwszy projekt — wypowiedzenie umowy Portugalii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu