Trzej pracownicy Ernst & Young założyli własną spółkę. Weszli do sieci Taxand i snują plany ekspansji w regionie.
Na rynku usług audytorsko-konsultingowych, który przekształca się od upadku Andersena, pojawił się nowy trend: tworzenie firm stricte doradczych, które nie wykonują audytów. W Polsce na taki krok zdecydowały się trzy osoby (wkrótce dołączy czwarta) — partnerzy lub senior menedżerowie w Ernst & Young (E&Y). We wrześniu powstała spółka Accreo, która weszła do stworzonej w ubiegłym roku sieci Taxand obejmującej firmy w 22 krajach.
— Zajmujemy się doradztwem podatkowym. Drugi filar naszej działalności to doradztwo europejskie, czyli pozyskiwanie dofinansowania inwestycji ze środków UE, pomocy publicznej czy planowanie pakietów negocjacyjnych dla zagranicznych inwestorów — wyjaśnia Andrzej Puncewicz, jeden z partnerów Accreo.
Tak chce rynek
Decyzję partnerzy tłumaczą kurczącym się rynkiem i... oczekiwaniami klientów.
— Rynek oczekuje usług niezależnych firm. Przepisy są obecnie na tyle restrykcyjne, że w wielu krajach spółka nie może świadczyć usług konsultingowych, jeśli jednocześnie prowadzi audyt. Restrykcje obowiązują na całym świecie i dotyczą także spółek zależnych — wyjaśnia Magdalena Burnat-Mikosz.
Przedstawiciel tzw. wielkiej czwórki (E&Y, PwC, Deloitte i KPMG) nie zgadza się z tą opinią.
— Klienci pozostają w wielkiej czwórce, ale często korzystają z usług więcej niż jednej firmy. Tym samym rynek usług doradztwa podatkowego dla wielkiej czwórki nie kurczy się. Wręcz przeciwnie — po okresie spowolnienia dynamiki wzrostu znów szybko się rozwija dzięki wejściu Polski do UE — zapewnia Krzysztof Lipka, doradca podatkowy z KPMG.
Twórcy Accreo, którzy zainwestowali w firmę środki własne oraz uzyskane na zasadach komercyjnych, stworzyli ostrożny biznesplan.
Konserwatywne zamiary
Zakładał on, że w pierwszym roku działalności w ogóle nie będą mieć klientów. Już ich mają, a dzięki kontaktom Taxand pojawiają się kolejni. Partnerzy Accreo generowali szóstą część przychodów działu podatkowego E&Y, które przekroczyły 80 mln zł.
— Zakładamy, że nasze przychody będą istotnie niższe — zastrzega Jarosław Antosik.
Tylko na początku. W przyszłości partnerzy planują tworzenie sieci firm w Europie Środkowej.
Accreo zatrudnia 18 osób. Przez najbliższe dwa lata zatrudnienie ma rosnąć rocznie o 25-30 proc.
Accreo celuje w tych samych klientów, co wielka czwórka. Jej konkurentami mogą być też firmy prawnicze (m.in. Baker & McKenzie) czy lokalne firmy konsultingowe (Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy czy firmy Witolda Modzelewskiego lub Ireny Ożóg).
Okiem eksperta
Albo kryzys, albo hossa
Nie jest rzadkością w firmach świadczących profesjonalne usługi, że całe grupy, działy czy zespoły ludzi odchodzą i otwierają własną działalność. Te decyzje wymusza albo sytuacja kryzysowa na rynku, albo wręcz przeciwnie — dobra koniunktura. Dla firmy, która traci zespół, w pierwszym momencie to niewątpliwie strata przychodów. Być może jednak w globalnej strategii międzynarodowego koncernu dane usługi przestaną odgrywać znaczącą rolę. Dlatego nowe firmy nie zawsze są poważną konkurencją dla tych, z których się wywodzą. Jak będzie w tym przypadku, zweryfikuje rynek.
Andrzej Maciejewski, szef Spencer Stuart, firmy doradztwa personalnego