Ach, co to był za ślub

Monika Witkowska
opublikowano: 24-01-2019, 22:00

Katarzyna Gajek, właścicielka Agencji Ślubnej Aspire, jest jedną z pierwszych wedding plannerek w Polsce. Żeby rozwijać własną firmę, odeszła z korporacji. Opłaciło się — dziś nazywana jest królową ślubów.

W portfolio Katarzyny Gajek można znaleźć nazwiska gwiazd, którym organizowała śluby, m.in. aktorek: Małgorzaty Kożuchowskiej, Katarzyny Zielińskiej, Marty Żmudy-Trzebiatowskiej, Mai Bohosiewicz oraz piłkarzy: Łukasza Podolskiego, Jakuba Rzeźniczaka, Arkadiusza Reca.

Najważniejszy dzień. Organizacja ślubu w dużych miastach, np. Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, kosztuje 70-100 tys. zł. Lista usług do zrealizowania jest długa, począwszy od sukni, garnituru, fryzjera, menu, makijażu po salę i catering. Koszt usługi wedding plannera, który zaczyna się od 7 tys. zł., nie stanowi najistotniejszej pozycji w budżecie.
Wyświetl galerię [1/6]

Najważniejszy dzień. Organizacja ślubu w dużych miastach, np. Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, kosztuje 70-100 tys. zł. Lista usług do zrealizowania jest długa, począwszy od sukni, garnituru, fryzjera, menu, makijażu po salę i catering. Koszt usługi wedding plannera, który zaczyna się od 7 tys. zł., nie stanowi najistotniejszej pozycji w budżecie. FOT. MAREK WIŚNIEWSKI DZIĘKI UPRZEJMOŚCI VIE DE CHATEAU ATELIER, www.5czwartych.com

— Gwiazdy nie są kapryśne, przyjemnie się z nimi pracuje, nie przywiązują aż tak wielkiej wagi do wyboru sukni, nie żądają wymyślnych scenariuszy. Chcą, żeby goście na ich weselu po prostu dobrze się bawili — twierdzi konsultantka ślubna.

Postanowienie na weselu

Zorganizowała już ponad 350 ślubów i wesel, ale wciąż się wzrusza na uroczystościach i przy słowach przysięgi małżeńskiej wyciąga chusteczkę. Twierdzi, chociaż organizacja uroczystości ślubnej i wesela jest nie lada przedsięwzięciem, to swojej firmy nie zamieniłaby na żadną inną, bo przynosi jej olbrzymią satysfakcję. To dla niej zrezygnowała z dobrze płatnej pracy etatowej. Po ukończeniu studiów w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej była zatrudniona w agencjach marketingowych, promocji i reklamy. Po kilku latach dostała wymarzoną pracę w korporacji Wyborowa Pernod Ricard. Została menedżerem marki w branży spirytusowej.

— To był czas rozwoju i nabywania doświadczeń, który ukształtował mój warsztat pracy. Nie przeszkadzało mi nawet, że kończyłam pracę o 8-9 wieczorem — wspomina Katarzyna Gajek.

Na pomysł własnego biznesu wpadła kilkanaście lat temu, organizując swoje wesele i obserwując problemy znajomych, przygotowujących uroczystości. Na urządzenie przyjęcia weselnego wydali z przyszłym mężem spore pieniądze, lecz rezultat nie był zgodny z ich oczekiwaniami.

— Uświadomiłam sobie, że w Polsce rynek usług ślubnych praktycznie nie istnieje i nie ma wielu ludzi, którzy w profesjonalny sposób mogą wyręczyć parę młodą w przygotowaniach do najważniejszego dnia w życiu. Postanowiłam, że otworzę własną agencję organizacji eleganckich ślubów, wesel i przyjęć — trochę jak w amerykańskich filmach — mówi wedding plannerka.

Budowanie marki

Katarzyna Gajek prowadzi firmę od 2005 r. Przez pierwsze lata pracowała równocześnie na swoim i w agencjach marketingowych. Na otwarcie działalności nie były jej potrzebne duże pieniądze.

— Zainwestowałam w stworzenie strony internetowej oraz poniosłam wydatki na PR i reklamę. Kilkanaście tysięcy złotych. Pracowałam sama. Nie brałam kredytu, a moją stopniowo rozwijającą się działalność finansowałam z oszczędności. Najtrudniejsze było pozyskanie pierwszych klientów i zbudowanie portfolia. Najważniejszym i najskuteczniejszym narzędziem do tego celu jest internet. Pierwsze zlecenie pojawiło się już po paru miesiącach od założenia firmy, jednak przez kilka lat tempo jej rozwoju nie było tak dynamiczne, abym mogła się utrzymywać tylko z tej działalności. Cierpliwości wymagało ode mnie budowanie zaplecza: weryfikacja i dobór podwykonawców, kompletowanie bazy obiektów — wspomina Katarzyna Gajek.

Przełomowe okazało się zlecenie zorganizowania ślubu Małgorzaty Kożuchowskiej.

— Jak do mnie trafiła? Z rekomendacji, bo w nich jest wielka siła. Na każdym weselu obserwuje mnie nawet kilkuset gości, pracuję na ich opinię, bo może wśród nich są potencjalni klienci. Jestem również autorką poradników, jak zorganizować perfekcyjne wesele, jestem zapraszana jako ekspert ślubny do radia i telewizji, prowadzę panele dyskusyjne na Targach Ślubnych, organizowanych na Stadionie Narodowym — wymienia wedding plannerka.

Już w 2005 r. Katarzyna Gajek zrezygnowała z etatu w korporacji, ale dopiero w 2010 r. także z pracy w innych miejscach. Wtedy zajęła się wyłącznie rozwojem własnej agencji ślubnej. Posypały się zlecenia. Obecnie zatrudnia na stałe dwóch konsultantów ślubnych, a dwóch dodatkowych w czasie wakacji, kiedy wesel jest najwięcej. Współpracuje też z całym sztabem podwykonawców.

— Moja firma przynosi dochody. Agencja obsługuje kompleksowo około 30 imprez rocznie. Ciężko pracowałam na swoją markę — mówi wedding plannerka.

To bardzo kreatywne zajęcie i wymaga większej dyspozycyjności niż praca w korporacji. Rozmowy z narzeczonymi odbywają się zwykle popołudniami, często późnym wieczorem, a wesela — w weekendy.

— Niedawno stwierdziłam, że nie tylko lubię swoją pracę, ale jestem uzależniona od tego, co robię. Kiedy jedziemy z rodziną na wakacje i mijamy po drodze zamek czy inny piękny obiekt, zatrzymujemy się i rozmawiam o możliwości zorganizowania tam ślubu, bo nie chcę przeoczyć żadnej okazji — twierdzi Katarzyna Gajek.

Wymagania i fantazje

W Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii, skąd przyszedł do nas ten zawód, usługi wedding plannerów są powszechne. Narzeczeni, myśląc o organizacji wesela, pierwsze kroki kierują do agencji ślubnych. W Polsce nadal nie jest to oczywiste. Rynek usług ślubnych jest w powijakach, a zatrudnienie konsultanta postrzegane jest jako ekstrawagancja. Wynajęcie go wciąż się kojarzy ze sporymi wydatkami.

— Nie jest to prawda. Potrafię wynegocjować dobre ceny u usługodawców, w restauracjach czy hotelach, bo jestem ich wielokrotnym klientem. Udało mi się zbudować bazę podwykonawców, sprawdzonych ludzi, z którymi współpracuję od lat. Zdarza się tak, że po zorganizowaniu spektakularnego ślubu w jakimś miejscu obiekt staje się modny. Tak było z hotelem Tiffi w Iławie, gdzie ślub miała tancerka Izabela Janachowska, czy hotelem Narvil w Serocku, gdzie odbyło się wesele córki byłego prezydenta Aleksandry Kwaśniewskiej — twierdzi Katarzyna Gajek.

To, ile kosztują śluby gwiazd, objęte jest tajemnicą. Wiadomo natomiast, ile trzeba zapłacić na przykład za recital gwiazdy, która wystąpi na przyjęciu. Ceny dochodzą nawet do 100 tys. zł. Na udekorowanie sali czy ogrodu kwiatami można wydać i 5 tys., i 100 tys. zł. Od 2 tys. do 20 tys. zł trzeba przeznaczyć na usługi profesjonalnego fotografa.

— Nieraz nie jest łatwo sprostać oczekiwaniom klientów, bo w Polsce artyści mają problem z występami na weselach, kojarzy im się to z graniem do kotleta. Ale mam na to pomysł, organizuję występy w oddzielnej sali. Wtedy i artyści, i goście są usatysfakcjonowani. Za granicą gwiazdy takich problemów nie mają. Zaprosić Stinga czy Enrique Iglesiasa na występ podczas wesela to żaden wyczyn, raczej kwestia pieniędzy, zazwyczaj dużych — uważa Katarzyna Gajek.

Koncert znanego piosenkarza czy zespołu to oczywiście nie jedyne życzenie pary młodych. Aktorka Katarzyna Zielińska wymarzyła sobie na przykład, żeby motywem przewodnim jej przyjęcia weselnego było „Śniadanie u Tiffany'ego”.

— Nawiązania do tego filmu pojawiły się w dekoracjach, drukach ślubnych, a także w stroju panny młodej, która z urody przypomina Audrey Hepburn, grającą w „Śniadaniu u Tiffany'ego”. W oryginalnej sukni wyglądała przepięknie. Natomiast Maja Bohosiewicz miała wesele w klimacie filmu „Wielki Gatsby” i dwie suknie ślubne — dokładnie takie, jakie sobie wymarzyła, podkreślające jej szczupłą i zgrabną sylwetkę. Wesele dla niej organizowałam w ekspresowym tempie, bo aktorka wcześniej dwa razy odwoływała uroczystość. Po nieudanych próbach samodzielnego przygotowania imprezy skorzystała z mojej pomocy. Udało się doskonale — wspomina Katarzyna Gajek.

Największe wymagania i największą fantazje mają jednak nie gwiazdy, lecz… przedsiębiorcy. Tak naprawdę to oni nie liczą się z pieniędzmi.

— Zdarzyło mi się organizować ślub za ponad milion złotych. Impreza w zamku trwała trzy dni, goście byli przewożeni samolotem, występowały gwiazdy. Dla innych budowaliśmy ołtarz w środku lasu i przywoziliśmy tam gości — mówi wedding plannerka.

To jednak ewenement. Organizacja ślubu w dużych miastach, np. Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, to koszt 70-100 tys. zł. Lista usług do zrealizowania jest długa, począwszy od sukni, garnituru, fryzjera, menu, makijażu po salę i catering, tak więc i rozpiętość cenowa jest spora. Koszt usługi wedding plannera, który zaczyna się od 7 tys. zł., nie stanowi najistotniejszej pozycji w budżecie. Praca przy przygotowaniu uroczystości weselnej trwa od kilku do kilkunastu miesięcy.

— Współpraca z narzeczonymi to dla mnie wyjątkowy czas. Do każdej pary podchodzę indywidualnie. Staram się spełnić oczekiwania młodych, żeby było tak, jak sobie wymarzyli. Czasem zdarzają się stresujące sytuacje, kiedy działamy pod presją czasu. Najczęściej, gdy przygotowuję śluby sławnych ludzi, którzy mają bardzo napięty grafik. Na przygotowanie ślubu Małgorzaty Kożuchowskiej miałam tylko trzy miesiące. Do tego dochodzą klauzule poufności, ochrona przed nieproszonymi gośćmi czy natrętnymi paparazzi. Są pary, które swoim szczęściem chcą się dzielić ze wszystkimi, i tacy, którzy strzegą swojej prywatności — wyjaśnia Katarzyna Gajek.

Tak było z piłkarzem Łukaszem Podolskim, który zastrzegł sobie, żeby w mediach nie pojawiło się ani jedno zdjęcie z jego ślubu.

— Mam szczęście, że pracuję z ludźmi na których w stu procentach mogę polegać. Wykonując fotografie, nie pokusili się, żeby sprzedać je do mediów. Czasem trzeba też dzień wcześniej zamknąć kościół, żeby się uchronić przed niechcianymi paparazzi, którzy potrafią ukryć się w najdziwniejszych miejscach i podczas uroczystości wyskoczyć zza ołtarza czy z konfesjonału — twierdzi wedding plannerka.

Przygotowując uroczystość, konsultanci ślubni muszą przewidzieć najróżniejsze sytuacje, na przykład warunki pogodowe, o czym młodzi często nie myślą, choć w Polsce modne są teraz śluby i wesela w plenerze.

— Przyszłe panny młode przynoszą mi często zdjęcia z takich uroczystości zorganizowanych na słonecznych wyspach czy w pięknych ogrodach na Florydzie. Muszę trochę studzić ich zapał, przypominając, że aura nawet latem bywa u nas kapryśna, zdarzają się ulewne deszcze i burze, przed którymi nie ochroni gości namiot — twierdzi Katarzyna Gajek.

Podejmując się organizacji wesela, wedding planner bierze odpowiedzialność nie tylko za parę młodą, ale też za gości weselnych i powodzenie uroczystości.

— To praca dla ludzi kreatywnych, którzy nie boją się wyzwań i chcą wciąż robić coś nowego, bo pole do popisu jest ogromne. Nie ma nudy i rutyny, a każda młoda para to nowa historia — sumuje Katarzyna Gajek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Witkowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu