Zarobki prezesa i założyciela Asseco są dużo mniejsze od jego podwładnych z zarządu. Kolejny już rok.
Skromny jak Adam Góral? Taki wniosek płynie z lektury raportu rocznego Asseco Poland, największej krajowej spółki informatycznej z europejskimi ambicjami. Prezes i twórca giełdowej spółki, nazywany też cesarzem polskiej informatyki, zarobił tylko 760 tys. zł brutto. Tylko, bo jego podwładni otrzymali w tym samym czasie wynagrodzenie od 1,06 do 1,95 mln zł brutto. Podobnie było w 2007 r. Wartość świadczeń Adama Górala sięgnęła wówczas 560 tys. zł, a jego kolegów z zarządu — od 1,09 do 1,55 mln zł.
— Bardzo rzadko się zdarza, że prezes polskiej firmy, poza należącymi do skarbu państwa, zarabia mniej niż członkowie jego zarządu — komentuje Leszek Kurycyn, dyrektor operacyjny Manpower Professional, firmy zajmującej się rekrutacją menedżerów.
Dlaczego taką politykę przyjęło Asseco?
— Prezes jest zdania, że nie warto obciążać firmy dwukrotnie. Adam Góral jest ponad 10-procentowym akcjonariuszem grupy. Ponieważ regularnie wypłacamy dywidendę, jako udziałowiec partycypuje w zyskach — mówi Katarzyna Drewnowska, rzecznik Asseco Poland.
Pensje członków zarządu składają się z dwóch składników. Stała część to dziś około 30 proc. wynagrodzenia.
— Reszta jest ruchoma i zależy od realizacji celów zapisanych w budżecie. Dzięki temu władze spółki mają silniejszą motywację. Takie zasady obowiązują też w 2009 r. — mówi Katarzyna Drewnowska.
Prezes i tak w tym roku dostanie silny zastrzyk finansowy ze spółki. W tym roku Asseco Poland przeznaczy na dywidendę 70 mln zł. To będzie historycznie największa wypłata dla akcjonariuszy. Spółka ma się czym dzielić. W ubiegłym roku jednostkowy zysk netto sięgnął 265 mln zł.
— Trzeba pamiętać, że taka polityka płacowa i dywidendowa prezesa może podobać się pozostałym akcjonariuszom. Wiedzą, że menedżer ma silną motywację do realizacji coraz wyższych zysków, a potem podziału zysku. Inna sprawa, że wypłata dywidendy jest też korzystniejsza podatkowo niż wypłata klasycznego wynagrodzenia — zauważa prezes jednej z firm doradztwa personalnego, który chce zachować anonimowość.