Adamed rozwija się za granicą

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2021-11-23 20:00

Polski producent leków rozkręca produkcję w Wietnamie. Liczy, że wkrótce rynki zagraniczne będą mu przynosić połowę przychodów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile Adamed zainwestował w Wietnamie i jak ma się rozwijać azjatycka fabryka polskiej grupy
  • na jakie rynki i z jakimi produktami ma wchodzić Davipharm
  • jaka jest strategia ekspansji polskiego producenta leków na rynkach europejskich

Na polskim rynku farmaceutycznym krajowi producenci konkurują z zagranicznymi koncernami, ale są kraje, w których to polskie firmy są międzynarodowymi inwestorami. Tak jest w Wietnamie, gdzie cztery lata temu Adamed, kontrolowany przez rodzinę Adamkiewiczów, nabył większościowy udział w lokalnej firmie farmaceutycznej Davipharm.

Niedawno Davipharm uzyskał unijną certyfikację EU-GMP. To otwiera mu drzwi na rynki poza Wietnamem.

- W Wietnamie działa około 500 producentów leków, ale certyfikację unijną ma pięciu, a na tabletki i kapsułki, które tam produkujemy, tylko trzech. W farmacji procesy inwestycyjne trwają wiele lat i wymagają cierpliwości. Uzyskanie certyfikacji jest kluczowym kamieniem milowym i umożliwia nam eksport z Wietnamu na rynki mocno regulowane – choć oczywiście nie jest to proste, bo w każdym przypadku trzeba przejść jeszcze procedurę rejestracyjną leków, która trwa średnio dwa lata - mówi dyrektor Michał Wieczorek, odpowiedzialny za rejon Azji i Pacyfiku w Adamedzie, w tym zarządzanie Davipharmem.

Eksportowa ekspansja

W ubiegłym roku Adamed miał 1,35 mld zł skonsolidowanych przychodów, o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Zanotował przy tym 196,5 mln zł czystego zysku, co oznaczało wzrost o 36 proc. Był to efekt m.in. zawarcia wyłącznej globalnej umowy licencyjnej z amerykańską firmą Acadia, na dalszy rozwój opracowanego przez Adamed potencjalnego leku neuropsychiatrycznego, oraz wzrostu przychodów z eksportu.

Nowa era:
Nowa era:
Adamed został stworzony i jest kontrolowany przez rodzinę Adamkiewiczów. Pod koniec ubiegłego roku jej członkowie wycofali się z bezpośredniego zarządzania i przeszli do rady nadzorczej spółki, by z tej pozycji przygotować proces sukcesji. Tymczasem przychody i zyski producenta leków, którego członkiem zarządu i dyrektorem zarządzającym jest Paweł Roszczyk, szybko rosną, a firma mocno inwestuje w ekspansję zagraniczną i rozwój nowych substancji.
Marek Wiśniewski

Obecnie rynki zagraniczne, łącznie z Wietnamem, przynoszą Adamedowi niemal 40 proc. przychodów.

- Średnioterminowym celem jest dojście do proporcji 50:50, w perspektywie dziesięcioletniej to zagranica ma istotnie przeważać w biznesie. W Polsce, przy naszej skali, trudno nam już rosnąć znacznie szybciej niż rynek. Dzięki wietnamskiej spółce będziemy się rozwijać w Azji, Australii i Nowej Zelandii, a z Polski będziemy zwiększać sprzedaż w UE i na rynkach wschodnioeuropejskich. Dzięki umowom licencyjnym możemy się też rozwinąć na rynkach Ameryki Południowej - mówi Paweł Roszczyk, członek zarządu i dyrektor zarządzający Adamedu.

Na 70 proc. udziałów w wietnamskiej spółce Adamed wydał w 2017 r. ok. 40 mln USD. Była to, i wciąż jest, największa polska bezpośrednia inwestycja w tym kraju.

- Do tego na przestrzeni ostatnich czterech lat dochodzi ok. 10 mln USD inwestycji w fabrykę. Mamy tam bardzo szerokie portfolio - wytwarzamy blisko 190 molekuł, co przekłada się na produkty pod ponad 270 markami. Wytwarzamy głównie leki generyczne - standardowe i z wartością dodaną - w takich obszarach terapeutycznych jak kardiologia, psychiatria, neurologia czy gastroenterologia. Uruchomiliśmy też pierwszą w Wietnamie certyfikowaną przez tamtejsze Ministerstwo Zdrowia strefę do produkcji tzw. leków highly potent [silnie działające - red.], w tym onkologicznych - wylicza Michał Wieczorek.

Wietnamski przyczółek

Wietnamska spółka, w której pracuje prawie 320 osób, w tym kilku Polaków, sprzedaje produkty głównie na rodzimym rynku.

- W Wietnamie nie ma takiego jak w Polsce systemu refundacyjnego, jest natomiast struktura oparta na prywatnych ubezpieczeniach, trochę jak w przypadku amerykańskim. To też rynek z historycznie dużym udziałem produktów medycyny naturalnej. Wprowadzamy w Wietnamie najnowsze standardy terapeutyczne, budujemy nowoczesne struktury, z modelem docierania bezpośrednio do lekarzy z dostępnymi cenowo dla pacjentów markowymi produktami. Takie budowanie brandu to proces wieloletni, ale biorąc pod uwagę szybko rosnący PKB wietnamski rynek jest bardzo atrakcyjny. Jesteśmy już w dziesiątce największych producentów w tym kraju, ale celem jest stanie się marką pierwszego wyboru dla lekarzy i, w perspektywie 5-10 lat, rynkowym numerem jeden - mówi Michał Wieczorek.

Jednocześnie rusza sprzedaż na rynkach sąsiadujących z Wietnamem.

- Rozpoczęliśmy procedury rejestracyjne w Kambodży, Mjanmie i Laosie, w drugiej kolejności interesuje nas rozpoczęcie sprzedaży na Filipinach, w Malezji i Tajlandii. Tylko te trzy kraje to ok. 200 mln ludzi - mówi szef wietnamskiej spółki Adamedu.

Europejska dystrybucja

Tymczasem polska część grupy koncentruje się na razie na Europie Zachodniej.

- Jesteśmy skupieni na rozwoju eksportu i wzmacnianiu obecności na rynkach zagranicznych. Robimy to w zdywersyfikowany sposób. Na kluczowych rynkach otwieramy własne przedstawicielstwa, jak np. ostatnio we Włoszech, . Na innych współpracujemy z największymi lokalnymi firmami w modelu licencyjnym lub z lokalnymi dystrybutorami. Poszerzamy nasze portfolio leków pod kątem rynków rozwiniętych - chodzi głównie o leki łączące dwie substancje czynne, zwłaszcza w chorobach kardiologicznych i metabolicznych, bo na takie produkty jest popyt - mówi Paweł Roszczyk.

We współpracy z lokalnymi dystrybutorami firma wchodzi m.in. na rynek niemiecki.

- Tam zaczniemy sprzedawać produkty pod naszymi markami w przyszłym roku. Sama ekspansja nie wymaga dużych inwestycji. Wymagają ich natomiast prace badawczo-rozwojowe nad poszerzeniem portfolio leków, tak w zakresie wzbogacania produktów generycznych, często z wartością dodaną, jak i poszukiwania nowych leków – mówi dyrektor zarządzający Adamedu.

Pandemiczne zmiany

Co w działalności firmy farmaceutycznej zmieniła pandemia?

- W całym przemyśle zachwiały się łańcuchy dostaw. Dostępność surowców i półfabrykatów jest niższa, nie tyle pod względem wolumenów, ile czasu dostawy. Może nie doskwiera to nam tak, jak brak chipów w elektronice, ale na pewno jest odczuwalne. Wydłużają się też procesy inwestycyjne, związane z nowymi liniami produkcyjnymi i maszynami, bo na rynku po prostu brakuje sprzętu - mówi Paweł Roszczyk.

W początkowej fazie pandemii zaczęto głośno mówić o sprowadzeniu z powrotem do Europy produkcji substancji czynnych, które obecnie wytwarzane są głównie w Chinach i Indiach.

- Pojawiło się kilka takich projektów w Europie, ale po pierwsze horyzont takich inwestycji jest długi, a po drugie nie można tu mówić o znaczącej skali. Produkcja substancji czynnych w całości raczej nie wróci z Azji – w dużej mierze dlatego, że w Europie są wyższe normy środowiskowe. Adamed, przywiązując szczególną uwagę do kwestii ochrony środowiska, uruchomił już w Polsce pilotażowy projekt optymalizacji substancji czynnych i ulepszania ścieżki ich syntezy. Inwestycja potrwa 5-7 lat. Dotyczy zmiany technologii wytwarzania lub jej ulepszenia - mówi Paweł Roszczyk