Czytasz dzięki

Afryka to szkoła komandosów

opublikowano: 19-07-2020, 22:00

Jeśli ktoś chce pracować w branży lotniczej, musi się nastawić na pracę za granicą — uważa Sebastian Mikosz, który po trzech trudnych latach w Kenya Airways został wiceprezesem IATA ds. członkostwa i relacji zewnętrznych

Posłuchaj wywiadu w formie podcastu:

„PB”: Dlaczego po wielu latach w Polsce, gdzie pracowałeś we Francusko- -Polskiej Izbie Przemysłowo- -Handlowej, Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych, Locie i banku, wyjechałeś za granicę i zostałeś prezesem Kenya Airways?

Sebastian Mikosz: Były dwa podstawowe powody. Po pierwsze — chciałem pozostać w branży lotniczej, a to oznacza, że trzeba pogodzić się ze zmianą kraju, w którym się pracuje. Jest bardzo niewiele krajów, w których jest na tyle dużo linii lotniczych tudzież firm związanych z lotnictwem, żeby nie trzeba było się przeprowadzać. Po drugie — pracowałem we Francji, Stanach, Wielkiej Brytanii i pociągało mnie, by po 15 latach pracy w Polsce znów gdzieś pojechać, bo to szansa, by się rozwinąć.

Jak się pracuje w Afryce?

Bardzo trudno. To szkoła komandosów. Jak się przejdzie pracę w Afryce, to — powiem nieskromnie — niczego już się człowiek nie boi. Może jeszcze nie poznałem wszystkich miejsc, ale trudno mi sobie wyobrazić, by było coś trudniejszego niż praca dla państwowej firmy w kraju afrykańskim. Nie wiedziałem tego, jadąc — nie żałuję, ale było bardzo trudno.

Czy ściągnąłeś jakichś polskich menedżerów?

Tak, kilka osób, które były ze mną w Locie. To była zresztą jedna z pierwszych bardzo gorzkich lekcji, jakie tam dostałem. Nikt nie zwracał uwagi na ich kompetencje. Wylało się na mnie wiadro pomyj, że biali przyjeżdżają i zabierają Kenijczykom pracę. Gdy złożyli wypowiedzenia, bo mieli już dość pracy w takich warunkach, pani minister transportu przyszła na radę nadzorczą i poprosiła, żeby ich przekonać do pozostania, bo prowadzą kilka ważnych projektów. Najważniejszym była próba rekonstrukcji kapitałowej Kenya Airways, połączenie z lotniskiem, dokapitalizowanie, restrukturyzacja bilansu i wyjście z giełdy. Kilka dni temu parlament przegłosował ten projekt.

Czyli się udało. Teraz będziesz pracował w IATA, przenosisz się do Genewy. To jest totalnie inny świat.

Tak. To jest zwrot o 180 stopni. Po pierwsze, to nie jest firma, tylko stowarzyszenie, więc są inne cele. Po drugie, w miejscu, które jest na przeciwległym biegunie do Nairobi. Jestem z tego zadowolony, odbieram to jako nagrodę za trzy trudne lata w Afryce. Przede wszystkim jestem zadowolony, że zostaję w branży lotniczej, której kwintesencją jest IATA.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Co zyskujesz ty i twoja rodzina na pobycie za granicą?

Kenia nauczyła moich synów bardzo wiele, przede wszystkim doceniać to, co mają. Teraz jedziemy do kraju, który jest bliższy kulturowo, będziemy bliżej Polski, za którą tęskniliśmy już od dawna. Szwajcaria jest jednym z przyjemniejszych miejsc do życia — skorzystamy z tego.

A coś stracicie?

Tak — piękno natury afrykańskiej. Natura i klimat są wyjątkowe. Jesteśmy urzeczeni Masai Marą. To jeden z najpiękniejszych i najbardziej znanych parków narodowych w Kenii, który dla całej naszej piątki jest miejscem magicznym. Mamy też w Kenii kilku przyjaciół, ale ich nie tracimy, a wręcz zyskujemy możliwość, żeby do nas przyjechali. Na pewno utrzymamy kontakt. Poza tym polecę do Kenii przed końcem roku, żeby się pożegnać, bo przez COVID-19 nie mogłem tego zrobić. Chcę zrobić małe przyjęcie, coś razem zjeść i wypić, w czym Kenijczycy są świetni. O, to stracimy: impreza w Kenii to jest uuuh, nie ma jutra! Nie byliśmy jednak tak zafascynowani tym krajem, by zakładać, że tam będziemy przez całe życie.

A co powinien zrobić menedżer, który tak jak ty przez wiele lat pracował w Polsce, a teraz chce wyjechać?

Przede wszystkim chcieć. Chcieć i nie stawiać ograniczeń. Kontrakty zagraniczne są rzadkie, trzeba wykorzystać okazję, trudno jest stawiać warunki.

Radziłbyś szukać ogłoszeń o pracę, działać przez sieć kontaktów czy jest jakiś inny sposób?

Sieć kontaktów to podstawa. To nie są stanowiska, na które nabór ogłasza się w gazetach. Trzeba dać sygnał rynkowi pracy, np. na LinkedIn, i headhunterom. Ja taki sygnał dałem dwa lata przed rozpoczęciem rozmów z Kenya Airways. Nie można się rzucać na pierwszą ofertę tylko po to, żeby wyjechać z Polski. To musi mieć sens, dać nowe doświadczenie, wzmocnić CV. Na pewno jednak gorąco to polecam, bo uczy, scala rodzinę, z którą spędza się więcej czasu i przeżywa niezapomniane chwile, gdy się zwiedza czy spotyka nowych ludzi. To bardzo kształcące.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Menedżer na eksport”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane