Agencja rozwoju chce budować biurowce

opublikowano: 13-03-2018, 22:00

Rządowa agencja sprawdziła, czego oczekują inwestorzy i samorządowcy. Zamierza wyjść im naprzeciw i na tym zarobić.

Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), która zarządza strefami mielecką i tarnobrzeską oraz prowadzi rozmowy w sprawie przejęcia 73 proc. udziałów w starachowickiej, przygotowuje się na nowe czasy. Nadejdą one po wejściu w życie rządowej ustawy, która już jest w Sejmie, o wspieraniu nowych inwestycji, zmieniającej całą Polskę w specjalną strefę ekonomiczną. ARP zaczęła od badania wśród inwestorów i samorządowców. Poza dobrymi wieściami, że 75 proc. firm z tarnobrzeskiej i blisko 90 proc. z mieleckiej poleciłoby działalność w strefie, dowiedziała się, co jeszcze należy poprawić.

Zamierzamy przesunąć akcent na działalność komercyjną: chcemy być operatorem nieruchomości przemysłowych, tworzyć parki przemysłowe i zarządzać nimi — mówi Dariusz Śliwowski, wiceprezes ARP.
Zobacz więcej

TO SIĘ ZMIENI:

Zamierzamy przesunąć akcent na działalność komercyjną: chcemy być operatorem nieruchomości przemysłowych, tworzyć parki przemysłowe i zarządzać nimi — mówi Dariusz Śliwowski, wiceprezes ARP. Fot. ARC

Więcej narzędzi

— Z badania wynika, że ulgi podatkowe to za mało. Liczą się infrastruktura, w tym gotowe obiekty przemysłowe czy biurowe, usługi finansowe, miękkie wsparcie, a także transport — mówi Dariusz Śliwowski, wiceprezes ARP. Zarządzane przez ARP strefy dostały od inwestorów najmniej punktów: 2,9 na 5 za ofertę powierzchni biurowych.

— Samorządowcy zwracają uwagę, że strefy nie są narzędziem, które pomaga zapobiegać emigracji młodych. Mieszkaniec Tarnobrzega, który jedzie na studia do Krakowa, rzadko wraca do rodzinnego miasta. Naprzeciw tym oczekiwaniom idzie nowa ustawa premiująca tworzenie miejsc pracy, które wymagają wyższych kwalifikacji i są lepiej płatne. Za punkt honoru postawiliśmy sobie wdrożenie rozwiązań, które spowodują, że wzrośnie konkurencyjność średnich miast, by wykształceni młodzi ludzie chcieli w nich żyć — przyznaje Dariusz Śliwowski.

Biura w średnich miastach

ARP chce stworzyć infrastrukturę biurową, która pomoże ściągnąć do średnich miast centra usług. To projekt „Fabryka”.

— Zaczynamy od Radomia, gdzie chcemy znajdującą się w centrum miasta dawną fabrykę broni przekształcić w obiekt biurowy. Powstanie około 20 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni. W ciągu najbliższych tygodni ogłosimy konkurs na adaptację budynku. W tym roku chcemy wybrać jej wykonawcę, a obiekt oddać w 2020 r. — informuje Dariusz Śliwowski.

Kolejne projekty będą wdrażane w wybranych miastach, ale potrwa to krócej, bo ARP chce budować obiekty według jednego modelu. Powierzchnie będą dostępne w latach 2020-21.

— Wytypowaliśmy około 40 średnich miast z 50-200 tys. mieszkańców, a w ciągu dwóch miesięcy ogłosimy nazwy 5-8, w których uruchomimy projekty — mówi Dariusz Śliwowski.

ARP oparła się na liście zidentyfikowanych przez PAN 122 średnich miast tracących funkcje społeczno-gospodarcze(na podstawie tego badania w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju określono dla nich pakiet wsparcia), ale wiceprezes przyznaje, że bliższe sercu są miasta położone na terenach stref mieleckiej i tarnobrzeskiej. ARP zamierza przeznaczyć na projekt kilkadziesiąt milionów złotych.

— Realizując projekt „Fabryka”, skorzystamy zapewne z kredytów. Jeśli samorządy podzielą nasz entuzjazm i zdecydują się na współfinansowanie, skala projektu może być większa — mówi Andrzej Karabon, dyrektor ARP odpowiedzialny za specjalne strefy.

Z raportu Everest Group wynika, że w pierwszym półroczu 2017 r. liczba centrów usług otwartych w miastach drugiego i trzeciego wyboru była po raz pierwszy w historii znacząco większa niż w miastach pierwszego wyboru, stanowiąc 68 proc. całości. Strefy mielecka i tarnobrzeska mają już doświadczenie w budowie obiektów dla przedsiębiorców, bo jako jedne z pierwszych kilka lat temu zaczęły inwestować w hale przemysłowe, które wynajmują lub sprzedają.

Dojazd do strefy

Nie wszystkie problemy ARP zamierza rozwiązywać samodzielnie. Z badania wynika, że barierą dla stref przemysłowych jest też transport zbiorowy. — To dziedzina od wielu lat zaniedbywana. Potrzebne są dodatkowe linie autobusowe łączące podstrefy nie tylko z centrami miast, ale także okolicznymi gminami.Nie ma transportu zbiorowego np. między Wrocławiem a Kobierzycami, w których intensywnie rozwija się przemysł. Nie tylko w naszej podstrefie rośnie zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowane kadry, szczególnie inżynieryjne i techniczne, ale dla wielu wrocławian dojazd do pracy poza miastem jest zbyt uciążliwy i czasochłonny, więc preferują zatrudnienie w mieście. Są podstrefy, np. w Mielcu czy Starachowicach, gdzie wyjazd do głównej drogi zajmuje 30-60 minut — twierdzi wiceprezes ARP. Agencja rozmawia z samorządami.

— Transport to ich kompetencje, ale w inwestycjach mogliby częściowo partycypować przedsiębiorcy — uważa Dariusz Śliwowski. O tym problemie już jakiś czas temu pomyślał Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli. — 1 lipca startujemy z systemem transportu, który połączy Nową Sól z pięcioma gminami leżącymi w promieniu 30 km — mówi Wadim Tyszkiewicz.

To projekt za blisko 50 mln zł, który w 85 proc. dofinansowuje UE. Miasto będzie miało 27 autobusów, powstaną dworce, przystanki z tablicami informacyjnymi, system śledzenia, stacja benzynowa oraz myjnie. Według szacunków, dopłaci do transportu 2 mln zł rocznie — dziś do systemu obejmującego tylko Nową Sól dopłaca 1,5 mln zł. Miasto ma 40 tys. mieszkańców, a gminy, które połączy nowy system — 70 tys.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Agencja rozwoju chce budować biurowce