Agencja sukcesu czy zbędny twór

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-12-04 00:00

Agencja Rozwoju Przemysłu zawsze budziła duże kontrowersje. Nie tylko polityczne.

Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) — na którą prokuratura doniosła do resortu skarbu, zarzucając jej blokowanie restrukturyzacji Stoczni Gdynia — jest chyba najdłużej zasiadającym prezesem spółki z udziałem Skarbu Państwa. Rządzi agencją już dwanaście lat. Mimo to ma ona zarówno gorących zwolenników, jak i zaciekłych przeciwników. I to nie tylko z powodów czysto politycznych.

Lista sukcesów

Zdaniem Bohdana Wyżnikiewicza, wiceprezesa Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, sukcesem ARP były udana naprawa Ursusa czy zakładów w Mielcu.

— W okresie transformacji takie działania były niezbędne — twierdzi.

Podobnie funkcjonowanie ARP ocenia Witold Orłowski, szef doradców ekonomicznych prezydenta.

— ARP jest jednym z przykładów pozytywnego funkcjonowania instytucji publicznych. Agencja spełnia swoją rolę — twierdzi znany ekonomista.

Najczęściej ARP jest chwalona za restrukturyzację sektorów zbrojeniowego i stoczniowego.

Protest liberała

Nie oznacza to jednak, że agencja ma jedynie samych zwolenników.

— Sprzeciwiam się funkcjonowaniu jakichkolwiek agencji, funduszy celowych, fundacji związanych ze Skarbem Państwa. Państwo, jeśli zechce, może uczestniczyć w restrukturyzacji firm. Powinno jednak działać poprzez ministerstwo skarbu czy gospodarki i nie potrzebuje w tym celu agencji — uważa Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha.