Agencje poszukują agentów w Internecie
Polanowscy zapowiadają zmniejszenie wydatków na anonsy prasowe
Agencje nieruchomości zapowiadają inwestycje w strony internetowe. Polska Federacja Rynku Nieruchomości zamierza utworzyć ogólnopolską sieć wymiany ofert. Z kolei agencja nieruchomości Polanowscy uruchomi stronę internetową, która, jak zapowiadają jej właściciele, przypominać będzie portal.
Rosnące koszty ogłoszeń prasowych powodują, że agencje nieruchomości poszukują nowych sposobów dotarcia z ofertą do klienta. Alternatywą dla przedsiębiorców może stać się Internet.
— Gazety, wiedząc, że agencje muszą zamieszczać ogłoszenia, podnoszą ceny. I to może być dla nich pętlą na szyję. Miesięczne wydatki mojej firmy na ogłoszenia w „Gazecie Wyborczej” sięgają 70 tys. złotych — mówi Adam Polanowski, szef firmy Polanowscy Nieruchomości
Prawie portal
Nasz rozmówca zapowiada uruchomienie dużego serwisu internetowego.
— Prace nad własną stroną WWW są już mocno zaawansowane. Jej uruchomienie planowane jest na koniec kwietnia 2000 r. Zamierzamy na niej prezentować oferty nieruchomości. Znajdą się na niej także materiały z naszego wydawnictwa. W swoim założeniu ma bardziej przypominać portal niż stronę jakiejś korporacji — wyjaśnia Adam Polanowski.
Nasz rozmówca zapowiada, że z chwilą uruchomienia serwisu internetowego ograniczone zostaną wydatki na ogłoszenia w prasie.
— Koszty stworzenia strony internetowej były wysokie. Po jej uruchomieniu skupimy się w ogłoszeniach prasowych na jej promowaniu — zapowiada Adam Polanowski.
Podstawowe narzędzie
Agencje nieruchomości zaczęły się interesować na poważnie Internetem w latach 1996-97.
Systemy wielokrotnej prezentacji oferty mają swoje początki w USA.
— Podstawowym narzędziem pracy agenta nieruchomości staje się komputer. Wraz z rozwojem rynku nieruchomości zaczęły pojawiać się programy komputerowe mające ułatwić pracę agentom. Początkowo były one tworzone z myślą o pojedynczych stanowiskach pracy, później pojawiły się programy służące do pracy w wewnętrznych sieciach agencji nieruchomości — mówi Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Wraz z rozwojem sieci przedstawiciele agencji nieruchomości zaczęli myśleć o wykorzystaniu Internetu. Pojawiły się pierwsze grupy agencji nieruchomości, które zaczęły wspólnie prezentować swoją ofertę w Internecie.
— Jest to tak zwany system MRS, czyli wielokrotnej prezentacji oferty. Pomysł takiego rozwiązania zaczerpnięto z USA, gdzie rynek obrotu nieruchomościami jest bardzo rozwinięty — tłumaczy Tomasz Błeszyński.
Jak to funkcjonuje
W Polsce funkcjonuje kilka regionalnych baz danych (multilist) tworzonych przez agencje nieruchomości. Każda z nich ma do takiej bazy błyskawiczny dostęp. Przyjmowane oferty muszą być do niej natychmiast wprowadzone. Warunkiem poprawnego działania takich sieci jest przyjmowanie zleceń od klientów tylko na wyłączność. Dzięki temu można uniknąć wielokrotnego zgłoszenia do sieci tej samej oferty. Multilisty muszą być stale aktualizowane.
Koszty związane z utrzymaniem takiego przedsięwzięcia pokrywają wszyscy udziałowcy. Mimo dodatkowych nakładów ponoszonych przez pojedyncze agencje, dotarcie z informacją do klienta i tak jest dużo tańsze, gdyż rozkłada się np. na 20 firm.
Wprowadzona do bazy nieruchomość, którą agencja posiada na wyłączność, jest prezentowana przez wszystkie firmy podłączone do sieci. Jeżeli nieruchomość sprzeda agencja, która jej nie wprowadziła, to dzieli się prowizją z firmą, która posiada na nią wyłączność.
Korzystają wszyscy
Jak twierdzą przedstawiciele agencji nieruchomości, tworzenie takich multilist przynosi korzyści zarówno agencjom, jak i klientom.
— Po pierwsze klient oszczędza czas i pieniądze, nie musi bowiem zgłaszać się do innych agencji, ponieważ jego oferta automatycznie się tam pojawi. Dzięki temu rośnie szansa na szybkie znalezienie klienta. Poza tym za przyjęcie oferty i wpisanie jej do bazy nic nie trzeba płacić. Prowizja od transakcji jest bowiem pobierana dopiero po sprzedaży — dowodzi Tomasz Błeszyński.
Korzyści czerpią także agencje. Po pierwsze, biuro nieruchomości dysponuje dzięki temu szerokim wachlarzem ofert. Po drugie, ułatwia to znacznie prowadzenie statystyki zawieranych transakcji. Daje to agencjom materiał analityczny.
Ujednolicenie
— Każda profesjonalna baza powinna prezentować oferty w jednolity sposób. Agencja, która wchodzi do takiej grupy, standaryzuje obsługę klientów pod względem obsługi, umów i wartości prowizyjnych. Biura, które chcą przystąpić do sieci, muszą przystosować się do warunków w niej panujących — zauważa Tomasz Błeszyński.
Polska Federacja Rynku Nieruchomości prowadzi prace nad stworzeniem jednej listy, w której będą dostępne oferty z całego kraju.
— Ma ona wykorzystać osiągnięcia lokalnych sieci, połączyć je w jedną, a także ma być kopalnią informacji zarządców nieruchomości, rzeczoznawców i geodetów — informuje Tomasz Błeszyński.
NIE MA POWODU: Adam Polanowski, szef firmy Polanowscy Nieruchomości, twierdzi, że większe firmy posiadające własne oddziały terenowe z założenia tworzą sieci. Wejście do sieci internetowych nie ma dla nich uzasadnienia ekonomicznego. fot. Grzegorz Kawecki
BĘDZIE OGÓLNOPOLSKA: Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości twierdzi, że jeszcze w tym roku powstanie ogólnopolska baza danych z ofertami nieruchomości, która połączy regionalne sieci. Ułatwi to klientom wyszukiwanie interesujących ich propozycji. fot. Małgorzata Pstrągowska