Agencje powoli biorą się za Internet

Wojciech Pysiewicz
opublikowano: 1999-10-19 00:00

Agencje powoli biorą się za Internet

Promocja w sieci

MAŁA POPULARNOŚĆ: Internet jest medium niszowym. Zaledwie 3-5 proc. Polaków korzysta regularnie z sieci. Dlatego niejednokrotnie bardzo trudno przekonać klientów do zamieszczania reklam w Internecie — mówi Sylwester Bizacki, dyrektor Fast Forward - odziału komunikacyjnego w agencji Ammirati Puris Lintas. fot. B. Skrzyński

Internet jest traktowany przez agencje jako nośnik niszowy, uzupełniający kampanie w innych mediach. Jednak wraz z jego rozwojem, za 2-3 lata powinna się wykształcić w Polsce internetowa gałąź branży reklamowej.

Agencje znacznie częściej zlecają techniczną część wykonania reklam na internetowych stronach zewnętrznym firmom, niż przygotowują je same. W dużych agencjach tworzą się wyspecjalizowane komórki zajmujące się Internetem.

Sieciowa przyszłość

— Nie mamy komórki produkcyjnej zajmującej się Internetem. Opracowujemy strategię, strukturę stron. Resztę realizują domy produkcyjne poza naszą firmą — mówi Sylwester Bizacki, dyrektor Fast Forward — oddziału komunikacyjnego w Ammirati Puris Lintas.

— Dbamy o to, aby strony internetowe naszych klientów były spójne z tworzonym przez nas wizerunkiem. W naszym przypadku na razie nie ma sensu utrzymywać wyspecjalizowanej komórki internetowej w strukturze, choć duże agencje sieciowe powoli nastawiają się na ten rodzaj reklamy — podkreśla Maciej Korobacz, dyrektor działu obsługi klientów w agencji Just Polska.

Jego zdaniem, wyspecjalizowane w przygotowywaniu stron internetowych firmy najczęściej same docierają do klientów z bardzo konkurencyjną ofertą cenową.

Przedstawiciele agencji traktują Internet bardziej jako medium służące do przekazywania informacji o firmie, niż jako źródło klasycznej reklamy.

— Używanie pojęcia reklama w odniesieniu do Internetu nie jest do końca trafne. Firmy decydują się na wejście do sieci najczęściej po to, aby zamieścić w niej strony informacyjne. Są też klienci, którzy za pośrednictwem Internetu mogą przekazać treści — np. projekty architektoniczne — których rozpowszechnianie przez inne media jest znacznie kosztowniejsze i trudniejsze — wyjaśnia Maciej Korobacz.

Oporni klienci

Agencje podkreślają, że wiele kłopotu sprawia przekonanie klientów do reklamy w Internecie.

— Każdy klient przyzna, że Internet jest ciekawy i innowacyjny, ale kiedy przychodzi do decyzji bardzo trudno jest go przekonać — przyznaje Sylwester Bizacki.

Jego zdaniem, klientów odstraszają dane o stosunkowo słabej powszechności Internetu. W niektórych przypadkach reklama w innych mediach jest znacznie efektywniejsza, gdyż są grupy docelowe, które bardzo rzadko korzystają z tego medium.

— Zainteresowanie jest znacznie większe wśród klientów, którzy mają młodszych odbiorców w swojej grupie docelowej — zauważa Maciej Korobacz.

Tymczasem koszty reklamy czy zamieszczenia informacji w Internecie są bardzo atrakcyjne.

— W fazie produkcji koszty są porównywalne z przygotowaniem innych form reklamy, ale emisja jest już znacznie tańsza. Z pewnymi wydatkami wiąże się też poinformowanie odbiorców o adresie internetowym — dodaje Maciej Korobacz.

Jego zdaniem, odbiorcy decydują się na wejście na daną stronę internetową przede wszystkim ze względu na jej aspekt informacyjny.

Przedstawiciele świata reklamy zgodnie przyznają, że najlepszy okres dla internetowych reklam dopiero nadejdzie.

— Na Zachodzie ze względu na większą penetrację rynku przez Internet działają wyspecjalizowane agencje, które stanowią odrębną gałąź branży reklamowej. Jestem przekonany, że za 2-3 lata i u nas rozwój rynku pójdzie w tym kierunku. Będzie to spowodowane stale zwiększającą się liczbą komputerów, łatwiejszym dostępem do Internetu, a także relatywnym wzrostem dochodów — sumuje Sylwester Bizacki.