Śmigłowce wielozadaniowe 725 Caracal Airbus Helicopters zostały w ubiegłym tygodniu wybrane do testów w ramach wartego 13 mld zł kontraktu MON, a w lutym koncern otworzył w Łodzi centrum rozwoju, gdzie w pierwszym etapie zatrudni 100 osób. Teraz precyzuje plany związane z Polską. — Dziś w ramach grupy Airbus zatrudniamy w Warszawie i Mielcu 900 osób a będzie ich w Polsce jeszcze o 1250 więcej — mówi Guillaume Faury, prezes Airbus Helicopters.

Oprócz linii montażowej i centrum serwisowego śmigłowców w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi oraz linii produkcji i serwisowania silników w Dęblinie (wymogi kontraktu) będzie nowa inwestycja.
— Zbudujemy fabrykę wirników i przekładni. Pod uwagę bierzemy Łódź lub Radom. Ten zakład, podobnie jak centrum projektowe w Łodzi, nie jest elementem oferty przetargowej — podkreśla Guillaume Faury. Oba miasta bardzo liczą na tę inwestycję od podstaw.
— Mamy 20 ha w specjalnej strefie ekonomicznej zarezerwowane dla Airbusa — mówi Radosław Witkowski, prezydent Radomia.
— Mam nadzieję, że zakład powstanie w Łodzi — mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Budowa fabryki potrwa rok, a na produkcję trzeba będzie zaczekać jeszcze około pół roku. Na razie jest dużo niewiadomych.
— Czy fabryka będzie produkować tylko pod kątem śmigłowców Caracal, czy dla całej rodziny Airbusa? Czy nie okaże się, że wzmocnimy gospodarkę zaprzyjaźnionego kraju, ale w Polsce ubędzie miejsc pracy w fabrykach PZL-Świdnik i PZL- Mielec, które przegrały? Prezes PZL-Świdnik powiedział już, że centrala będzie musiała przewartościować pozycję spółki w grupie. Radom to z kolei ukłon w stronę premier Kopacz — komentuje Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju.
Pierwsze z 50 śmigłowców dla Polski nie będą jednak produkowane w Łodzi. — Zależy nam na dwóch kwestiach: szybkiej dostawie i produkcji w Łodzi. Są sprzeczne. Pogodzimy je w ten sposób, że na początku dostarczymy helikoptery produkowane we Francji, ale w polskim zakładzie zostanie zmontowanych co najmniej 50, tyle że część trafi na eksport — wyjaśnia Guillaume Faury.
Początek dostaw przewiduje na 2017 r. Linia produkcyjna powinna ruszyć w ciągu dwóch lat i pierwszy śmigłowiec zostanie zmontowany w 2018 r.
Silna reprezentacja
AgustaWestland, która zaproponowała w przetargu śmigłowiec AW149, zainwestowała w PZL-Świdnik 230 mln zł i zatrudnia 3,5 tys. osób. W polskim zakładzie ma centrum doskonalenia produkcji struktur lotniczych i centrum doskonalenia podwozi. Zapowiadała, że nawet w przypadku przegranej zainwestuje 280-300 mln zł, ale w Polsce będą powstawać wyłącznie części. Sikorsky z grupy UTC, który zaproponował S-70, zainwestował w Polsce ponad 100 mln USD i produkuje w PZL-Mielec śmigłowce Black Hawk. Zatrudnia ponad 2 tys. osób. Cały koncern UTC zainwestował 1 mld USD, ma siedem fabryk, 8,4 tys. pracowników, w tym kilkuset inżynierów.