Od 2010 r. obliczane przez bank Morgan Stanley indeksy, odzwierciedlające koniunkturę na giełdach czwórki z BRIC, spadają, podobnie zresztą jak wskaźnik dla wszystkich rynków wschodzących. W tym czasie akcje na rynkach rozwiniętych podrożały o około 30 proc.
— To, co liczy się w ocenie atrakcyjności akcji krajów BRIC i rynków wschodzących, to wyceny, a nie historia dynamicznego wzrostu gospodarek — podkreśla Albert Edwards, strateg Societe Generale. Specjalista podkreśla, że wyceny stały się „rozsądne”, a wskaźnik cena do prognozowanych zysków wynosi mniej niż 10. — Pamiętajmy, że banki centralne swoją polityką doprowadziłydo inflacji notowań na rynkach rozwiniętych — dodaje Albert Edwards. Strateg SG uważa, że największym ryzykiem dla cen akcji z grupy BRIC, a także dla innych rynków jest deflacja w Chinach. W czerwcu wskaźnik cen producentów wyniósł -2,7 proc. Długotrwała deflacja może mieć fatalne skutki dla tamtejszej gospodarki (a w konsekwencji dla gospodarki światowej), ponieważ zachęca konsumentów do oszczędzania (co obniża tempo PKB) i zmniejsza rentowność przedsiębiorstw.
Jak zainwestować w BRIC
Fundusze akcji BRIC inwestują na giełdach w Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach. I choć są to najpopularniejsze rynki wschodzące, to jednak krajowe TFI nie oferują zbyt wielu tego rodzaju produktów. Inwestorzy, którzy chcieliby skorzystać z usług polskiego powiernika, mogą się udać do Millennium lub Investors TFI.
Dużo bogatszą ofertę posiadają zagraniczne instytucje. Fundusze akcji BRIC oferuje Franklin Templeton, HSBC, Schroders, BNP Paribas i Allianz. Produkty wyceniane są w amerykańskiej walucie, a minimalny próg wejścia wynosi od 1 tys. do 5 tys. USD. Wynagrodzenie za zarządzanie nie przekracza 2 proc. (w polskich — 4 proc.), a wyższe niż w polskich TFI koszty manipulacyjne może obejść, kupując jednostki w supermarketach funduszowych. Najtańszym rozwiązaniem jest jednak inwestycja za pośrednictwem funduszy ETF, które oferowane są w kilku domach maklerskich, takich jak DIF Broker, DM PKO czy DM ING. [JAG]