Akcje CL dyskontują jedynie przeszłość

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2003-02-28 00:00

To zaskakujące, jak szybko spada się z piedestału. Tego bolesnego przeżycia doświadczył ostatnio Computerland. Wystarczyło, że spółka opublikowała słabe wyniki za czwarty kwartał 2002 r., by z miejsca straciła zaufanie inwestorów i analityków. Najbardziej widocznym tego przejawem jest zdecydowany spadek wyceny akcji. Od lokalnego szczytu z 4 stycznia tego roku obecny kurs dzieli już niemal 20 proc. Co gorsze, korekcie towarzyszą dosyć wysokie obroty. Podczas gdy średnie sesyjne obroty w tym roku oscylują wokół poziomu 3,24 mln zł, to w ciągu minionych 10 notowań przekroczyły zdecydowanie granicę 4,5 mln zł.

Ostatnie rekomendacje domów maklerskich jednoznacznie sugerują, że w najbliższym czasie nie należy oczekiwać trwałej poprawy wyceny. W raporcie z 14 lutego, CDM Pekao SA wycenia wartość pojedynczej akcji Computerlandu w okresie 6 miesięcy na 80 zł, oceniając ich atrakcyjność inwestycyjną na poziomie „poniżej rynku”. Równie krytyczni byli specjaliści z BZ WBK sugerując „redukcję” pozycji na tym papierze, chociaż jego cenę docelową określili nieco wyżej od CDM, na poziomie 84 zł. W pojawiającej się w ostatnich dniach silnej fali krytyki spółki zaskakiwać może odmienne stanowisko analityków Deutsche Banku Securities. W rekomendacji z 17 lutego podtrzymali oni zalecenie kupna akcji Computerlandu, szacując ich wartość na.... 120 zł. DB tłumaczy swoją ocenę zdrowym modelem biznesowym spółki i nadzieją na pozyskanie wartościowych kontraktów, w tym związanych m.in. z głośnym programem offsetowym. Analitycy dają przy tym jednoznacznie do zrozumienia, że poprawy kondycji warszawskiego przedsiębiorstwa należy oczekiwać nie wcześniej niż w drugim półroczu.

Tak dobry ranking spółki w przypadku DB tłumaczyć chyba można zaangażowaniem tego podmiotu w akcjonariat integratora. Według danych na koniec stycznia, Deutsche Bank poprzez podmioty zależne DWS Investment Luksemburg i DWS Polska TFI kontrolował 4,86 proc. akcji Computerlandu.

Załamanie wizerunku „oazy spokoju na GPW”, jak w jednej ze swoich rekomendacji nazwał Computerland CDM Pekao SA, jest w głównej mierze wynikiem rozczarowujących wyników finansowych. Już po publikacji danych za III kwartał 2002 r. analitycy wskazywali na pogorszenie jakościowe rezultatów. Kryzys potwierdziły dane za ostatni kwartał minionego roku. Wynika z nich jednoznacznie, że spółka miała problemy nie tylko z zyskami, ale i ze sprzedażą. W ujęciu narastającym po czterech kwartałach 2002 r. grupa kapitałowa odnotowała przychody rzędu 534,7 mln zł, zaledwie o 1,9 proc. wyższe niż 12 miesięcy wcześniej. Jeszcze słabsze wyniki osiągnięte zostały w przypadku zysków. Na poziomie operacyjnym grupa zarobiła o 46 proc. mniej niż w 2001 r. Z kolei skonsolidowany wynik netto był gorszy aż o 51 proc. Warto przy tym zaznaczyć, że wygenerowana marża operacyjna w przypadku spółki matki była najniższa w całej giełdowej historii emitenta.

O ile nawet sama spółka uważa, że pierwsze półrocze nie będzie udane (niski portfel zamówień), o tyle końcówka roku powinna odmienić tę sytuację. Spółka prognozuje klilkudziesięcioprocentowy wzrost zysku operacyjnego. Efekty powinny przynieść kosztowne inwestycje (niemal 30 mln zł), które mają przygotować spółkę do pozyskania dużych kontraktów, m.in. informatyzacja PKO BP i PZU, CEPiK, TETRA czy umowy z Telekomunikacją Polską.

Odnosząc się do tej prognozy można założyć, że akcje warszawskiego integratora mogą nadal tracić na wartości, co z każdą kolejną przeceną będzie czyniło je coraz bardziej atrakcyjnymi dla inwestorów. Dzięki temu, oczekując poprawy wyników finansowych, a co za tym idzie i giełdowej wyceny, w perspektywie killku miesięcy można rozważyć zajęcie pozycji na tym walorze.