Akcje rosły wbrew wskaźnikom

Tadeusz Stasiuk
25-08-1999, 00:00

Akcje rosły wbrew wskaźnikom

Patrząc na warszawską giełdę, można dojść do paradoksalnego wniosku, że im gorzej mają się notowane na parkiecie spółki, tym bardziej wzrasta cena ich akcji. Takie bowiem można odnieść wrażenie obserwując to, co działo się na GPW w drugim kwartale roku.

PO PIERWSZYCH trzech miesiącach, które okazały się bardzo nieudane dla dużej liczby giełdowych spółek, większość inwestorów najwyraźniej musiała dojść do wniosku, że już gorzej być nie może i postanowiła trochę pospekulować. Na ich szczęście, zbiegło się to w czasie z ogólną poprawą sytuacji na światowych rynkach akcji, której nie przeszkodziła nawet wojna na Bałkanach. Dzięki temu, pomimo bardzo niepokojących sygnałów dochodzących z tak zwanego otoczenia makroekonomicznego, warszawska giełda znalazła się w silnym trendzie wzrostowym i w ciągu zaledwie trzech miesięcy zarobiła w przypadku indeksu WIG ponad 2,5 tys. punktów. Jak się okazuje, przyczyną tak dynamicznego rozwoju była zagranica.

MOŻNA SIĘ zastanawiać, jak inaczej mógłby wyglądać przebieg wypadków, gdyby zza Atlantyku nie napływały na nasz rynek optymistyczne sygnały. Czy, bazując jedynie na wskaźnikach makroekonomicznych i wynikach spółek, rodzimy parkiet byłby w stanie tak spektakularnie wzrastać? Chyba nie, o czym może przekonywać marazm, jaki zapanował na giełdzie w sierpniu.

TRUDNO WIĘC jednoznacznie ocenić drugi kwartał na GPW. Z jednej bowiem strony, na rynek coraz to dochodziły pesymistyczne sygnały o stanie polskiej gospodarki, a z każdym tygodniem zwiększała się liczba spółek popadających w finansowe tarapaty, z drugiej zaś mieliśmy do czynienia z minihossą na wszystkich, oprócz rynku NFI, parkietach warszawskiej giełdy. Na pewno drugi kwartał stał pod znakiem wymuszonych restrukturyzacji, które jednak w wielu przypadkach polegały głównie na redukcji zatrudnienia. Niestety, rzadko kiedy szły za tym głębsze zmiany strategii, pozbywania się zbędnych aktywów, co mogłoby dawać nadzieję na wyjście z dołka. Takie pozytywne przykłady można policzyć na palcach jednej ręki. W pozostałych przypadkach, zarządy jedynie dołożyły sobie dodatkowych problemów, tym razem z protestującymi związkami zawodowymi.

NA TYM TLE ciężko jest wyróżnić branże, które byłyby lokomotywą rozwoju. Do tego miana pretendować może jedynie sektor IT (z powodu zadowalających wyników) oraz, jak zwykle, banki, choć w ich przypadku większe znaczenie miały planowane fuzje i przejęcia.

OBRAZ polskiego rynku kapitałowego nie jest, niestety, najlepszy. Skutki zeszłorocznego kryzysu w Rosji w dalszym ciągu dają o sobie znać, a niektóre spółki, których uzależnienie od handlu ze Wschodem było znaczące, nie mogą do dzisiaj odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

JAKIE BĘDĄ kolejne miesiące na warszawskiej giełdzie, naprawdę trudno przewidzieć. Bazując jedynie na gołych liczbach podawanych przez GUS i spółki nie można być, niestety, optymistą. Co prawda, zarówno instytucje rządowe, jak i biura maklerskie oraz spółki spodziewają się ożywienia, można jednak wątpić, czy będzie ono na tyle silne, by znacząco poprawić wyniki spółek. Pewne nadzieje można pokładać w planowanych na koniec roku prywatyzacjach. Być może dzięki nim napłynie do Polski tak przecież potrzebny kapitał, choć z drugiej strony może to odessać z parkietu ostatki zainwestowanych tam pieniędzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Akcje rosły wbrew wskaźnikom