Akcjonariusze części PTE nie chcą czekaĆ na zyski
Wiele wskazuje na to, że coraz więcej akcjonariuszy średniej wielkości towarzystw emerytalnych poważnie rozważa sens dalszego funkcjonowania w tej roli. Plan sprzedania, a nie łączenia funduszy emerytalnych Kredyt Banku i Dom, tylko to potwierdza.
Na rynku funduszy emerytalnych istnieje wciąż wiele niewiadomych, mimo że od startu OFE upłynęło już ponad 2 lata (a od sporządzenia założeń biznesowych PTE — ponad 3 lata).
Przedstawiciele funduszy nadal nie mają pojęcia, ile mają dokładnie klientów i na ile rachunków powinna wpływać składka. Ostatnie szacunki wskazują, że członków OFE jest nie 10 mln — jak wcześniej zakładano — a jedynie 8,3-8,5 mln osób. OFE nie dostały także jeszcze wszystkich pieniędzy ze składek klientów. Wersja optymistyczna zakłada, że zaległa kwota wraz z odsetkami wpłynie do końca przyszłego roku. Dla PTE oznacza to mniejsze przychody, a co za tym idzie — konieczność dokapitalizowania towarzystw przez dotychczasowych akcjonariuszy.
Kapitały akcyjne 17 PTE, które po zatwierdzonych fuzjach zostaną na rynku, wynoszą ponad 1,5 mld zł i są zaledwie kilkadziesiąt milionów złotych wyższe niż na początku 2000 roku.
— Większość PTE nie osiągnęła granicy opłacalności i stąd skazana jest na straty. Kiedy zacznie kończyć się kapitał, przyjdzie czas na podjęcie konkretnych decyzji — twierdzi Michał Szczurek, prezes PTE Nationale-Nederlanden.
Brakuje cierpliwości
Patowa sytuacja na rynku OFE powoduje, że części akcjonariuszy zaczyna brakować cierpliwości. Dlatego coraz częściej dochodzą z rynku głosy, że właściciele małych i średnich PTE myślą o sprzedaży biznesu i prowadzą wstępne rozmowy z właścicielami innych towarzystw. Oficjalnie jednak nikt nie przyznaje się do takich planów.
— Akcjonariusze towarzystw patrzą, jak działa ten rynek, i nie widzą przyszłości — mówi jeden z przedstawicieli rynku.
Nie potwierdzone oficjalnie informacje z rynku dotyczące sprzedaży OFE dotyczą np. Polsatu, Bankowego, Sampo czy Ego (w UNFE leży wniosek o połączenie OFE Ego z OFE Skarbiec-Emerytura).
Wcześniej prasa pisała o chęci wycofania się z polskiego rynku koncernu AIG (właściciela AIG PTE). O zamiarze połączenia funduszy wspominali przedstawiciele PTE Dom i Kredyt Banku. Na rynku — jak wiadomo nieoficjalnie — pojawiły się już jednak oferty sprzedaży tych podmiotów. Jeżeli te pogłoski się potwierdzą, może to potwierdzać fakt, że właściciel (w obu przypadkach jest to belgijski KBC) nie widzi przyszłości w tym biznesie.
— Nie wykluczam, że w grupie średnich PTE część akcjonariuszy może dojść do wniosku, że w obecnych warunkach nie będą ponosić ryzyka czekania na zwrot z zainwestowanego kapitału i podejmą decyzję o sprzedaży funduszy. Dla członków OFE nie będzie to oznaczać ryzyka. Część PTE będzie musiała dokupić jakiś fundusz, by móc myśleć o jakichkolwiek zyskach. Generalnie jednak ta sytuacja rzutuje na relacje państwa z gospodarką i na zaufanie do Polski — mówi Krzysztof Lutostański, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Cena wygórowana
Przy obecnych cenach przejęć, których swoisty benchmark wyznaczyło m.in. kupno PTE Norwich Union przez Sampo, akcjonariuszom PTE nie opłaca się kupować innych funduszy. Początkowo planowana cena transakcji CGNU-Sampo zostanie zmniejszona. Wyjściem może być więc połączenie z innym podmiotem.
— Pomijając nawet kłopoty ZUS, to i tak cena oferowana obecnie za klientów funduszy jest za wysoka — uważa Paweł Wojciechowski, prezes PTE Allianz.
Zdaniem Mirosława Kowalskiego, prezesa grupy Zurich w Polsce, cena za klientów OFE Norwich Union była co najmniej dwukrotnie za wysoka.
— Biznes emerytalny nie jest tyle wart. Sampo będzie czekać kilkadziesiąt lat na zwrot z tej inwestycji. Klient funduszu emerytalnego kosztuje od 500 zł do 700 zł w zależności od wielkości OFE i dodatkowych czynników. Cena, jaką wyznaczyło Sampo, popsuła rynek — mówi Mirosław Kowalski.