Akcjonariusze Mostostalu Zabrze zadeklarowali, że pomogą mu wyjść z kłopotów. Wsparcie jest spółce bardzo potrzebne, bo właśnie ma ona nowy, poważny problem — musi szybko spłacić 30 mln zł kredytu bankowi BNP Paribas.
Inwestorzy finansowi Mostostalu Zabrze zadeklarowali, że pomogą spółce wyjść z kłopotów i przeszli do czynów. Podczas czwartkowego posiedzenia rada nadzorcza zdecydowała o zmianach w zarządzie, które mają przyspieszyć reformy w firmie. Wiadomo, że wśród mianowanych menedżerów jest nowy dyrektor finansowy, skierowany do spółki zgodnie przez Bank Handlowy i grupę PZU. Do chwili zamknięcia wydania, firma nie podała nazwiska nowego wiceprezesa.
Inwestorzy finansowi zasiadający w RN uznali w czwartek, że prace nad restrukturyzacją firmy muszą zostać zintensyfikowane, a holding powinien jak najszybciej pozyskać partnera branżowego. Miałaby temu sprzyjać niska wycena Mostostalu na GPW.
— Nie liczyłbym obecnie na inwestora branżowego. Jeśli potencjalni chętni widzą, że akcje są tanie, wolą poczekać, aż będą jeszcze tańsze. Poprzedni zarząd zaprzepaścił szansę na zamiany. Teraz nikt nie potrzebuje firmy budownictwa przemysłowego, lecz ogólnego — mówi Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao.
Tymczasem Mostostal ma bardzo poważny problem. Kilka dni temu BNP Paribas Bank Polska wypowiedział kredyt firmie Cresco Financial Advisors. Jego gwarantem był właśnie Mostostal Zabrze. Spółce z dnia na dzień przyszło zapłacić 30 mln zł, których w kasie nie ma. Co gorsza, poręczeniem kredytu było również 30 proc. akcji Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych, w którym Mostostal ma 51-proc. udział. Po posiedzeniu RN Jerzy Smagowski, prezes zabrzańskiego holdingu — z błogosławieństwem inwestorów finansowych — udał się na rozmowy z BNP. Szef zarządu zabiega o spłatę zadłużenia w ratach i ocalenie walorów PRInż., na które czyha NCC Polska, posiadacz 49 proc. akcji tej spółki.
— Kwestią jest cena. PRInż. traci na tym, że sytuacja w akcjonariacie jest patowa. My nie wyłożymy na spółkę ani złotego, bo byłoby to tak, jakbyśmy włożyli ją do kieszeni Mostostalu. Jeżeli oferta sprzedaży będzie rozsądna, nie widzę przeszkód, by rozmawiać — mówi Janusz Puzia, prezes NCC.
Kłopoty Mostostalu Zabrze zaczęły się po zmianie zarządu w połowie 2001 r. Nowe władze trafiły na wiele nieoczekiwanych problemów, co zaowocowało utworzeniem 10 mln zł rezerw widocznych w wynikach Mostostalu za 2001 r. Do tego doszła zła koniunktura w branży budowlanej oraz fiasko rozmów o połączeniu z PIA Piaseckim, należącym do Banku Handlowego.
Mostostal planuje zwolnienie 3 tys. z 6,3 tys. zatrudnionych.
— Ponadto niektóre spółki holdingu zostaną sprzedane, a część zamknięta. Cztery firmy utworzą grupę i skupią się na działalności na rzecz ochrony środowiska, transportu, energetyki. Zamierzamy mocno zainteresować się rynkiem chemicznym i petrochemicznym — zapowiadał w listopadzie 2001 r. Jerzy Smagowski.