Aker wraca do gry?

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 09-05-2006, 00:00

Załoga stoczni boi się, że wpadnie pod skrzydła Akera, choć ten nie złożył oferty zakupu. Zarząd poprosił o wyjaśnienia ARP. A co z Karkosikiem?

W Gdańsku znowu wrze. Pojawiła się bowiem informacja, że Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i Energa, dystrybutor prądu, kupią Stocznię Gdańską, by wkrótce po transakcji odsprzedać ją Akerowi. Norweski gigant od wielu miesięcy był zainteresowany inwestycją, ale ostatecznie nie złożył oferty. Nieoficjalnie mówi się, że może wejść do gry w drugiej połowie meczu.

— Dotarły do mnie takie informacje. Dlatego poprosiłem ARP o wyjaśnienia. Jestem już umówiony na spotkanie z prezesem agencji — mówi Andrzej Jaworski, p.o. prezesa Stoczni Gdańskiej.

Agencja w ubiegłym roku rozmawiała z Akerem o zaangażowaniu w Stocznię Gdańską. Jej przedstawiciele pozytywnie oceniali ten projekt.

Arkadiusz Krężel, szef ARP, podkreśla jednak, że obecnie nie prowadzi z Akerem żadnych negocjacji. Nie zapadły też żadne ostateczne decyzje dotyczące planów rozwoju gdańskiej stoczni.

Faktem jest jednak, że ARP i Energa będą krótkoterminowymi inwestorami dla stoczni. W rządowym projekcie strategii transakcję określa się mianem „zaparkowania akcji”.

Nie chodzi o grunty

Do tej pory Andrzej Jaworski i Arkadiusz Krężel nie ukrywali, że do ARP i Energi może dołączyć Roman Karkosik, na przykład podwyższając kapitał stoczni. Czy te plany nadal są aktualne? W Stoczni Gdańskiej można usłyszeć, że chce on zaangażować się w spółkę, by mieć szansę na zdobycie gdańskich gruntów należących do Synergii 99. Przedstawiciele inwestora kategorycznie zaprzeczają.

Z kolei przedstawiciele rządu niechętnie widzą w stoczni Romana Karkosika. Tajemnicą poliszynela jest, że woleliby Akera.

— Szyki popsuło im złożenie oferty zakupu stoczni przez spółkę pracowniczą — mówi jeden z branżowych ekspertów.

Drugie dno

Nie można też wykluczyć, iż przecieki o rzekomych konszachtach ARP i Energi z Akerem to po prostu próba dyskredytacji tych firm i przetarcia szlaku dla spółki pracowniczej. Stoczniowcy sprzeciwiają się wejściu Akera, obawiając się, że w Polsce będzie on produkował tylko elementy statków. Stocznia tymczasem chce budować kompletne jednostki.

Spółka pracownicza ma zresztą spore szanse na przejęcie stoczni, bo jest gotowa za nią sporo zapłacić. Pracownicy grupy twierdzą, że oferta ARP i Energi jest warta zaledwie 12 mln zł, a pracowników — pięć razy więcej. Ostateczne propozycje będą jednak znane dopiero po due diligence. Termin składania ofert mija z końcem maja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu