Alior na złe czasy

Eugeniusz Twaróg
29-10-2008, 17:53

Bank uruchomił 18 oddziałów. Ma 82 klientów i 500 tys. zł depozytów

Oficjalnie debiut ogłosi 17 listopada, kiedy ruszy z kampanią reklamową. Prapremiera nowego banku odbyła się już wczoraj.

- Nie zazdroszczę chłopakom – mówił nam kilka dni temu prezes jednego z banków, komentując przymiarki Aliora do rynkowego debiutu. Bo dobry moment na realizację takich planów był rok, dwa lata temu, ale nie teraz, kiedy przychodzi czas zaciskania pasa.

Mimo to Alior startuje.

- Jedyna rzecz jaka mogłaby nas powstrzymać przed uruchomieniem działalności to groźba długotrwałej recesji – wyjaśnia Wojciech Sobieraj, prezes Aliora.

Bank w poniedziałek zaprosił na naradę ekonomistów i po dyskusji z nimi oraz w oparciu o własne analizy doszedł do wniosku, że groźba realizacji takiego scenariusza jest niewielka.

Szybkie tempo

Zakładana dynamika PKB ma wynieść 3-4 proc., a sektor bankowy powinien rozwijać się dwukrotne szybciej. Sam Alior chce rosnąć się jeszcze szybciej, bo na cel obrał sobie taką grupę klienteli, która ma zagwarantować szybszy rozwój banku. Zamożni i wyedukowani – tak można ich w skrócie opisać. Dodajmy jednak, że Alior wystrzega się segmentacji klientów. Chce mieć i bardzo bogatych (dla nich stworzy sześć dedykowanych centrów obsługi), średnio uposażonych, jak i osoby o dochodach nieco powyżej przeciętnej krajowej.

- Segmentacja będzie, ale na poziomie oceny zdolności kredytowej. Inne podziały nas nie interesują – mówi Cezary Smorszczewski, wiceprezes banku.

W kategorii bogatszych klientów Alior chce do 2012 r. zdobyć udziały w rynku na poziomie 4 proc. W segmencie klienta masowego – 2 proc. Klienci detaliczni mają zapewnić ponad 50 proc. przychodów banku. Resztę – biznesowi.

- Interesują nas zarówno mikrofilmy, małe i średnie przedsiębiorstwa, a także korporacje – mówi Wojciech Smorszczewski.

Lokata z autem

Bank na początek ma dla nich rachunki, kredyty i depozyty. Z czasem pojawi się factoring i leasing. W ofercie dla klientów detalicznych brakuje jeszcze kredytów hipotecznych, które pojawią się wtedy, gdy jasne będzie w ich sprawie stanowisko KNF i wyjaśni się sytuacja na rynku franka. Alior przygotował za to kilka ciekawych propozycji depozytowych, jak np. lokata, do której dorzuca samochód do trzyletniego, bezpłatnego użytkowania, rachunki osobiste z możliwością uruchomienia depozytu na jedną noc z niezłym oprocentowaniem, czy wreszcie depozyt, oprocentowany standardowo na 7 proc., ale jeśli klient przyprowadzi do banku kolejnego zainteresowanego lokatą, to obydwaj dostaną 10 proc.

Takich nowinek jest więcej. Alior deklaruje, że nie będzie bankiem sprzedającym, ale obsługującym, bez haczyków i drobnych druczków, który jasno mówi ile i na czym zarabia, a co zyskuje klient. W każdym oddziale banku będzie można porównać jego ofertę  i konkurentów.

Alior chce uchodzić za nowoczesny bank, ale biznes będzie prowadzić konserwatywnie. Stosunek depozytów do kredytów chce utrzymać na poziomie 150 proc., zawsze pod ręką chce mieć 500 mln zł płynnych aktywów i zapewnia, że nie będzie wchodzić w ryzykowne instrumenty finansowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Alior na złe czasy