W tym roku banki otworzą 700 placówek partnerskich
Gdzie bank nie może, tam przedsiębiorcy daje franczyzę. A ten potrafi zarobić nawet 30 tys. zł miesięcznie.
20-100 tys. zł, doświadczenie w biznesie i lokal w niewielkiej miejscowości, gdzie brakuje oddziałów bankowych. To przepis dla małych i średnich przedsiębiorców na udział w bitwie banków o pieniądze Polaków. Bo choć banki narzekają na kryzys, wciąż szukają klientów. W sytuacji, gdy otwarcie nowego oddziału kosztuje nawet ponad 1 mln zł, a w dużych miastach jest ich w bród, banki wzięły się do rozwijania tańszej sieci placówek agencyjnych. Efekt? Teraz działa około 4 tys. takich punktów.
Otwierać na bank
Według danych raportu Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych (ARSS), w 2009 r. banki pozyskały około 800 nowych agentów do prowadzenia swoich placówek. W tym roku będzie to minimum kolejnych 700.
— Biznes ten wyraźnie kusi Polaków, choć nie jest to prosta recepta na sukces, o czym świadczy to, że w minionym roku zamkniętych zostało aż 400 placówek agencyjnych banków — uważa Andrzej Krawczyk, partner zarządzający w ARSS.
Liderem rynku tradycyjnie jest PKO BP, który taką sieć zaczął rozwijać już w latach 50. ubiegłego wieku. Ma prawie 1,3 tys. punktów. Na drugim biegunie jest Alior Bank, który dopiero co przekroczył 150 placówek. W zeszłym roku otworzył ich 45, jednak na ten rok zapowiada ekspansję i otwarcie 200 nowych placówek. Rozwoju nie zwalnia lider wzrostów w 2009 r., czyli Getin Bank. W zeszłym roku uruchomił 170 punktów, w tym roku doda nawet 50 kolejnych.
Rzutkość i miejsce
— Wskutek redukcji zatrudnienia w bankach na rynku pojawiło się sporo osób z doświadczeniem w finansach. Dlatego nie musimy szukać chętnych do prowadzenia punktów franczyzowych naszego banku — zaznacza Tomasz Majewski, dyrektor departamentu placówek partnerskich w Getin Banku.
I dodaje:
— Należy się liczyć z tym, że przez pierwszych kilka miesięcy pracuje się na rentowność. Ale doświadczeni i sprawni właściciele punktów z naszymi produktami potrafią zarobić po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie w każdym z nich — szacuje Tomasz Majewski.
Banki mocno tracą na spadku zainteresowania kredytami, więc ostatnio placówki agencyjne dostają coraz to nowsze produkty z dziedziny oszczędzania i inwestowania. Pozostaje je umiejętnie sprzedać.
— Model franczyzy bankowej oparty jest na rzutkości 2-3 osób zatrudnionych w placówce. My wcześniej zapewniamy im szkolenie. Przychody są też w dużym stopniu uzależnione od lokalizacji. Oceniam jednak, że jeszcze można znaleźć takie miejsca, na których da się bardzo dobrze zarobić — mówi Paweł Błasiak, menedżer ds. wdrożenia i wsparcia sprzedaży w BZ WBK.
Karol Jedliński