GieŁda Szef sieci delikatesów wierzy, że kryzys szybko minie i z dużej chmury spadnie mały deszcz. Nieco jednak zmienił plany.
Luksusowe dobra są bardziej odporne na gospodarcze wstrząsy. Krakowski biznesmen, zarządzający ekskluzywnymi sieciami: spożywczą Almą Market i odzieżową Paradise Group, twierdzi, że na razie nie odczuł kryzysu na własnej skórze — liczba klientów nie spadła.
— Jednak mimo wszystko mam szacunek do rynku, bo jeśli sytuacja ekonomiczna w ciągu kilku tygodni się nie zmieni, jestem pewien, że także nasi klienci zaczną dokładniej liczyć pieniądze — mówi Jerzy Mazgaj.
Pokornie i przezornie...
Zawierucha zmusiła już zarząd do weryfikacji planów. Markety z luksusową żywnością będą powstawać wyłącznie w większych aglomeracjach, choć wcześniej planowano otwierać je także w miastach do 100 tys. mieszkańców. Poza tym Alma na razie zrezygnowała z planów ekspansji zagranicznej i tylko przygląda się Ukrainie.
W Polsce działa 21 sklepów Almy, w tym roku przybędzie jeszcze jeden. Na przyszły rok krakowska spółka zaplanowała otwarcie jedenastu. Prezes nie obawia się o finansowanie, bo pod koniec sierpnia firma zaciągnęła w BRE Banku 49 mln zł kredytu inwestycyjnego. To jednak za mało, by zrealizować plany, bo otwarcie jednego marketu kosztuje od 8 do 10 mln zł.
— Część pieniędzy wyjmiemy z własnej kieszeni, co w połączeniu z pożyczką wystarczy na rozwój sieci — planuje Jerzy Mazgaj.
Opracował jednak plan awaryjny.
— Jeśli kryzys się pogłębi i banki przestaną pożyczać pieniądze, w każdej chwili możemy sprzedać czasowo lub na zawsze nieruchomości, w których mieszczą się nasze sklepy. Możemy wynajmować lokale i nie zamykać działających punktów — przekonuje Jerzy Mazgaj.
...a najlepsze przed nim
Prezes podkreśla, że dalekosiężne plany rozwoju Almy zależą od tego, czy dojdzie w przyszłym roku do zapowiadanej fuzji z odzieżową Vistulą Wólczanką, której akcjonariuszem i szefem rady nadzorczej jest Jerzy Mazgaj.
Alma ma za sobą fatalny trzeci kwartał. Analitycy szacują, że strata sięgnie ponad 2 mln zł.
— Wyniki będą słabe, bo otworzyliśmy w tym czasie cztery markety. Mieliśmy też spore wydatki marketingowe — mówi Jerzy Mazgaj.
Mimo wszystko prezes jest dobrej myśli, bo najlepsze jeszcze przed nim. Czwarty kwartał roku jest dla branży, w której działa, najbardziej owocny. Na zamknięciu wczorajszej sesji za akcję Almy po 1,76-procentowym spadku płacono 25,1 zł.