W żargonie branżowym mówi się, że aluminium jest „elektrycznością w stanie stałym”. Wyprodukowanie tony metalu wymaga ok. 14 MWh energii, czyli tyle, ile zużywa gospodarstwo domowe przez trzy lata. Gdyby branża aluminium była państwem, byłaby piąta na świecie pod względem konsumpcji energii. Gwałtowny wzrost jej cen w Azji i Europie w ostatnich miesiącach spowodował, że rośnie prawdopodobieństwo ograniczenia produkcji aluminium. Dlatego jego cena rośnie.

W poniedziałek kurs aluminium rósł na giełdzie w Londynie nawet o 2,6 proc. do 3044 USD za tonę, najwięcej od lipca 2008 roku. Mark Hansen, prezes domu handlowego Concord Resources Ltd. z Londynu uważa, że w sytuacji deficytu metalu i konieczności stymulowania inwestycji w jego produkcję poza Chinami, cena aluminium może sięgnąć nawet 3400 USD za tonę w ciągu następnych 12 miesięcy.