Ambicje a realia

Jacek Zalewski
opublikowano: 2008-07-14 00:00

Przywódcy Unii Europejskiej nie mogą się pogodzić, że standardowe szczyty odbywają się już tylko w Brukseli — i każdy kombinuje, aby podczas swojej prezydencji przynajmniej raz ściągnąć pod jakimś pretekstem unijnych kolegów. Gdy kanclerz Angeli Merkel przypadło uczczenie półwiecza traktatów rzymskich, obchody zorganizowała oczywiście w… Berlinie. Prezydent Nicolas Sarkozy nie ma takiej naturalnej okazji, zatem wymyślił i przygotował fetę inauguracyjną Unii dla Śródziemnomorza, łącząc ją z 219. rocznicą zburzenia Bastylii.

*

Niedzielny szczyt w Grand Palais trwał tylko trzy godziny, plus uroczysty obiad, ale jego podstawowym celem z założenia było nadanie nowego blasku przybladłej gwieździe Francji, personalnie zaś — chwały jej prezydentowi. Szefowie państw i rządów na deser otrzymali 14 lipca miejsce na trybunie honorowej tradycyjnej defilady na Polach Elizejskich, która w ten sposób staje się centralną uroczystością, cementującą obie Unie — Europejską oraz dla Środziemnomorza. Trzeba przyznać, że w kategoriach marketingu politycznego pomysł Sarkozy’ego jest znakomity. Hm, Polska sprawuje przewodnictwo UE w drugim półroczu 2011, kiedy obchodzimy 15 sierpnia, czyli rocznicę obrony Europy przed bolszewizmem… Niestety, przypada to w środku politycznego sezonu urlopowego. Ale już 11 listopada na taki zjazd pasuje jak najbardziej.

Ze względu na charakter szczytu, Polskę reprezentuje w Paryżu prezydent Lech Kaczyński. Ustępując głowie państwa miejsca, premier Donald Tusk wykonał bardzo sprytny ruch. Przecież żadne konkrety, zwłaszcza finansowe, i tak nie były przewidziane. Za to prezydent wystawiony został na konieczność spojrzenia w oczy Nicolasowi Sarkozy’emu, który po objęciu przewodnictwa UE publicznie beszta Lecha Kaczyńskiego za przetrzymywanie podpisu pod ratyfikacją traktatu z Lizbony, a nawet ogłaszanie, iż jest on już martwy. Obaj prezydenci na pewno się w Paryżu nie pokłócą, wszak obowiązują ich świąteczne uśmiechy — ale dla ratyfikacji ich rozmowa może mieć znaczenie.