Ameryka daje nadzieję

SEBASTIAN BUCZEK
opublikowano: 11-01-2012, 00:00

PROGNOZY

Podczas gdy w Europie słowo kryzys odmienia się w każdym przypadku, w Stanach Zjednoczonych sytuacja gospodarcza rozwija się nadspodziewanie dobrze. Pojawiające się w ostatnich miesiącach wskaźniki makroekonomiczne świadczą o tym, że za oceanem dzieje się wyraźnie lepiej niż na Starym Kontynencie. Nawet na rynku nieruchomości wydaje się, że Amerykanie osiągnęli dno i się od niego powoli zaczynają odbijać. Sentymentowi pomagają informacje o możliwym przedwyborczym prezencie od prezydenta Obamy w postaci programu refinansowania hipotek na uprzywilejowanych warunkach oraz zainteresowaniu funduszy hedgingowych tą, wcześniej mocno przecenioną, klasą aktywów.

W każdym razie prezes Bernanke może spać nieco spokojniej. Wcześniejsze kontrowersyjne działania Fedu zaczynają przynosić efekty (przynajmniej relatywnie, na tle słabej Europy). Ponadto zawsze można przecież uruchomić QE3, szczególnie że wypadałoby pomóc prezydentowi w jesiennej reelekcji. Jeśli zatem zaczną się pojawiać symptomy pogorszenia koniunktury gospodarczej, prezes Fedu prawdopodobnie bez żadnych skrupułów uruchomi kolejny wielki dodruk. Inwestorom ta sytuacja zaczyna się bardzo podobać. Drożeją amerykańskie akcje i dolar. Krótkoterminowo jednak indeksy nowojorskiej giełdy zawędrowały do strefy wykupienia, więc w najbliższych dniach rynek może słabnąć.

Sytuacja w Stanach daje nadzieję, że może kryzys skończy się tylko na Europie i nie obejmie swoim zasięgiem kolejnych kontynentów. Czy tak się stanie — zobaczymy w najbliższych miesiącach. Dużo zależy od europejskich polityków, którzy powinni bardziej zdecydowanie walczyć z rozszerzającym się kryzysem. Do krajów strefy euro, będących w trudnej sytuacji, w ostatnich tygodniach dołączyły Węgry. Kontrowersyjne rządy premiera Orbana doprowadziły ten kraj na krawędź zapaści. Warto wyciągnąć wnioski, bo od Węgier do Polski droga już niedaleka.

Na warszawskiej GPW początek roku mieszany. Najpierw wzrosło, później spadło i z grubsza po pierwszym tygodniu wyszliśmy na zero. Widać, że bliżej nam do zachowania europejskich giełd, a o takim performance jak Amerykanie na razie możemy tylko pomarzyć. Złoty osłabł po window dressing na koniec roku. A propos — na walutach jakoś nikomu ten window dressing nie przeszkadza. Obligacje stabilne, oprocentowanie depozytów bankowych wysokie. Reasumując, rok zaczął się spokojnie. Siłę pokazują Amerykanie. Jeśli nie zarażą się od Europejczyków, to kto wie...

SEBASTIAN BUCZEK

prezes Quercus TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: SEBASTIAN BUCZEK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ameryka daje nadzieję